Foto: Alpecin-Deceuninck

Pierwszy lider tegorocznej „Wielkiej Pętli” wycofał się rywalizacji. Wszystko przez kraksę na trzecim etapie.

Niestety Jasper Philipsen nie powalczy już o kolejne etapy i zwycięstwo w klasyfikacji punktowej Tour de France. Belg upadł podczas dzisiejszego etapu na lotnej premii w Isbergues.

Sytuacja była dość złożona, ale sporo winy w upadku sprintera Alpecin – Deceuninck ponosi Bryan Coquard. Do tej pory ekipa z Belgii miała na koncie dwa etapowe zwycięstwa, a w koszulce lidera klasyfikacji generalnej jedzie Mathieu van der Poel.


Wszystko o 112. edycji Tour de France:

Poprzedni artykułTour de France 2025: Ekipa Cofidis okradziona
Następny artykułTour de France 2025: Tim Merlier wygrywa w cieniu kraks
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Domagam się egzekucji Cockarda.

reko
reko

normalna sytuacja wyscigowa….zdarza się

Antek
Antek

Liczba kraks i defektów już na samym początku bije chyba jakieś niechlubne rekordy. Wiem, że to dopiero początek wyścigu: nerwy, etapy sprinterskie, wachlarze, peleton w stresie – to wszystko swoje robi. Ale mimo to mam poczucie, że liczba zdarzeń losowych jest wyraźnie wyższa niż zazwyczaj na tym etapie. Więcej chaosu niż ścigania. Czy to tylko zbieg okoliczności, czy coś się zmienia w samej dynamice wyścigu?

MaciekSatan
MaciekSatan

Szkoda, tym bardziej, że nie przez bład własny.
Coś na tym TdF kolarze Cofidisu „koszą” innych…

Anty hiphop
Anty hiphop

Kolejny ‚dobry’ pretekst, aby wykastrować kolarstwo. Cieszmy się z tego co widzimy – bo możemy niedługo jeszcze takie ściganie oglądać.

Bart
Bart

Wszystkim którzy winią Cockarda proponuję obejrzeć powtórkę na zwolnionym tempie… nie rozumiem żółtej kartki dla niego, Milan (mający straszne parcie na szkło, ale to odrębny temat) zjechał dobre 1,5-2 m w prawo (za punkt odniesienia warto patrzeć na linie na szosie), zajechał drogę, ten się odbił od kolarza Intermarché i ratując się wpadł na Jaspera, nie mając już żadnej kontroli nad rowerem. Zwykły wypadek wyścigowy, chociaż moim zdaniem na upomnienie zasługuje Milan, może nie kartkę, ale jednak.