Tour de France 2025 / A.S.O. / Charly Lopez

Dunkierka to walka. Z morzem, z wiatrem, z cieniem przeszłości. To także tylko jedno z wielu odniesień do zupełnie różnych wymiarów piekła, które przywoła trasa 3. etapu 112. edycji Wielkiej Pętli. Pierwsze dwa dni rozgrywania wyścigu z pozornego chaosu wyłoniły oczywistych zwycięzców, ale poniedziałkowy odcinek powinien doprowadzić do oczekiwanego finału bez zbędnych twistów. Tym natomiast jest pojedynek „wielkiej trójki” najmocniejszych sprinterów imprezy, który nieśmiało można już zacząć nazywać wyczekiwanym.

Trzeci dzień zmagań w regionie Hauts-de-France, w ramach którego uczestnicy wyścigu pokonają 178,3 kilometra i skromne 700 metrów przewyższenia pomiędzy Valenciennes a Dunkierką, to z perspektywy rywalizujących na trasie tegorocznego Touru sprinterów potencjalnie najniżej zawieszony owoc. Kolarze znów przetną północno-wschodnią Francję, tym razem jadąc wzdłuż belgijskiej granicy, przez tereny dobrze znane z wiosennego Paryż–Roubaix. Czekają nas zatem wielopoziomowe odwołania do piekła – zarówno za sprawą wspomnianego monumentu, jak i historii Dunkierki oraz przecinanych dziś obszarów – ale ich przełożenie na charakter poniedziałkowej rywalizacji powinno pozostać marginalne.

Na pierwsze 50 kilometrów składa się przejazd przez wywołujące jasne skojarzenia Orchies i Templeuve. Na mapie, niedaleko od przebiegu trasy, można nawet dostrzec Mons-en-Pévèle. Już w drugiej części etapu rozegrana zostanie lotna premia w Isbergues (118,2 km), po której peleton skieruje się na drugą randkę ze znanym i lubianym Mont Cassel (2,2 km, śr. 4,6%), pokonywanym od tej samej strony co w sobotę – różni się jedynie dojazd.

Finałowe 30 kilometrów bez zbędnej zwłoki prowadzi do wybrzeża, prowadzący przez odsłonięte tereny nad Kanałem La Manche aż do samej Dunkierki. Ostatnie 10 kilometrów wyznacza niemal linia prosta wzdłuż Kanału de Bergues, poprowadzona szerokimi drogami z minimalnymi przewyższeniami. Kluczowym punktem w końcówce będzie prawy zakręt na Boulevard Victor Hugo 1,5 km przed metą, po którym peleton wpadnie na lekko wijącą się finałową… krzywą. Fakt, że kolarze niemal do ostatniej chwili nie będą widzieć arrivée, w połączeniu z prognozowanym silnym czołowym wiatrem, znajdzie odzwierciedlenie w charakterze wieńczącego ten odcinek sprintu.

Oto, co na temat 3. etapu Tour de France 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 3, 7 lipca: Valenciennes > Dunkierka (178,3 km)

Północny Grand Départ 112. edycji Touru bynajmniej nie jest podróżą w określonym kierunku – dość chaotycznie rzuca peleton po departamentach Pas-de-Calais i Nord – dlatego trzeciego dnia rozgrywania wyścigu kolarze cofną się na start (a nawet jeszcze wcześniej), mając przed sobą 178-kilometrową trasę wzdłuż belgijskiej granicy aż do Dunkierki.

Niecałe 700 metrów przewyższenia wyraźnie wskazuje na drugi pojedynek sprinterów, a głównym zagrożeniem – podobnie jak w przypadku poniedziałkowego etapu – mogą okazać się podmuchy wiatru.

Pogoda

Poniedziałkowe prognozy dla regionu Hauts-de-France przewidują temperaturę około 18°C i brak opadów w czasie rozgrywania etapu po możliwych porannych deszczach. Wiatr z północnego zachodu (NNW), momentami osiągający 30 km/h, przez większość dnia będzie względem przemieszczającego się peletonu czołowy lub boczny – szczególnie na pierwszych 120 kilometrach. W końcówce już niemal wyłącznie silny czołowy wiatr, co ułatwi wdrożenie najbardziej prawdopodobnego scenariusza (sprint) i istotnie wpłynie na sposób rozegrania finału przez najszybszych kolarzy tegorocznego Tour de France.

Faworyci

Po chaotycznym otwarciu Wielkiej Pętli i niedzielnej potyczce pod Boulogne, która skutecznie imitowała rywalizację na trasach największych wyścigów jednodniowych, wszystko wskazuje na to, że w Dunkierce doczekamy się pierwszego pełnowymiarowego sprintu z dużego peletonu – a co za tym idzie, długo wyczekiwanego starcia trzech największych nazwisk obecnej generacji sprinterów.

Ekipie Alpecin-Deceuninck póki co wychodzi absolutnie wszystko, ale specyficzny styl rozprowadzania Jaspera Philipsena, który sam w sobie jest eksplozją mocy najpierw Van der Poela, a następnie Grovesa, może dziś nie przejść pozytywnej weryfikacji w warunkach bardzo silnego czołowego wiatru. Czy zmienią strategię?

Na papierze to Jonathan Milan (Lidl-Trek) ma do dyspozycji najmocniejszy pociąg rozprowadzający i ekipę, która doskonale potrafi rozpisywać plan na tego typu końcówki – tyle że poziom manifestowanej przez młodego Włocha nerwowości musi wzbudzać wątpliwości, podobnie jak nieprzekonujące przyspieszenia na rozegranych dotąd lotnych finiszach.

Tim Merlier (Soudal–Quick-Step) na razie pozostawał niewidoczny, co nie tylko nie stanowi problemu, ale może stać się kluczem do zwycięstwa w Dunkierce, bo wyjść z koła w najwłaściwszym momencie 32-letni Belg zazwyczaj potrafi. Punktem zapalnym może okazać się jednak praktycznie samotna walka o utrzymanie wysokiej pozycji w grupie na odcinku bezpośrednio doprowadzającym do finału, ponieważ wiodąca tam po łagodnych łukach trasa uruchomi wirowanie na najwyższych obrotach.

Biniam Girmay (Intermarché–Wanty) szybko wyrósł do roli best of the rest, być może z zakusami na coś więcej, ale z zaciekłej walki o jak najwyższą pozycję na mecie nie wypisali się jeszcze Jordi Meeus (Red Bull–BORA–hansgrohe), Dylan Groenewegen (Jayco AlUla), Arnaud Démare (Arkéa–B&B Hotels), Phil Bauhaus (Bahrain Victorious), Arnaud De Lie (Lotto), Paul Penhoët (Groupama–FDJ) oraz Pavel Bittner (picnic PostNL).

Harmonogram

🚴 Start ostry: 13:25
🟢 Lotny finisz: ok. 16:00
🏁 Meta: ok. 17:30
📺 Transmisja: od KM 0 w Eurosporcie 1 i na platformie Max


Wszystko o 112. edycji Tour de France:

Poprzedni artykułTour de France 2025: Klasyfikacja generalna po 2. etapie
Następny artykułTour de France 2025: Mathieu van der Poel świętuje, Pogačar i Vingegaard żartują [wypowiedzi]
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

Zapowiadają się nuuudy, choć po 1 etapie nie można już być tego takim pewnym ;).

Zgryźliwy Tetryk
Zgryźliwy Tetryk

Nie wiem jaki jest sens tak długich takich etapów, mogliby to skrócić do 100km i nic byśmy nie stracili…

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz

Długość etapu pozwala na współpracę z większą liczbą gmin na trasie, odwiedzenie większego grona kibiców itd.. Do tego może to być transfer (dzisiejszy etap w żaden sposób nie kręci), a i po prostu sumaryczny dystans wysiłku podczas wielkiego touru buduje się i takimi etapami.