fot. Team DSM-firmenich

Kilka tygodni temu został mistrzem świata orlików w jeździe indywidualnej na czas. Teraz do swojego dorobku Lorenzo Milesi może dopisać kolejny sukces – koszulkę lidera Wielkiego Touru. Choć młody Włoch śmieje się, że wciąż czeka na pierwsze zawodowe zwycięstwo to jednak widać, że ten sukces napawa go wielką dumą.

Nie wiadomo czy kolarze Team DSM-firmenich planowali w jakikolwiek sposób to kto ma jako pierwszy przeciąć linię mety. Ekipa ta rampę startową opuściła bowiem jako druga i była daleka od pozycji faworytów sobotnich zmagań. Czas pokazał jednak, że stale rosnące opady deszczu i zmrok skutecznie utrudniały rywalizację rywalom i finalnie to holenderski zespół wygrał, a Lorenzo Milesi został pierwszym liderem 78. La Vuelta a España.

To niesamowite uczucie. To zwycięstwo całego zespołu było świetną zabawą i miłym przeżyciem, było naprawdę emocjonujące. Później oglądaliśmy cały wyścig i wysiłki innych drużyn – to było coś zdecydowanie trudniejszego niż np. Mistrzostwa Świata w Glasgow. Podejmowaliśmy pewne ryzyko, ale mieliśmy dobry plan z zespołem i się go trzymaliśmy. Myślę, że to naprawdę nam się sprawdziło. Jestem po prostu bardzo szczęśliwy, że mogę być częścią tego zwycięstwa i oczywiście występowanie w czerwonej koszulce też będzie wyjątkowe

— opowiadał Lorenzo Milesi, pierwszy lider tegorocznej La Vuelty.

Różnice po drużynowej jeździe na czas nie są wielkie – ostatni zespół stracił minutę i 18 sekund, ale jednak pewne są i kilku niespodziewanych zawodników nadrobiło nad rywalami. Wśród nich jest m.in. Romain Bardet i Max Poole z Team DSM-firmenich, którzy ruszają do kolejnych etapów na czele klasyfikacji generalnej.

Szczerze mówiąc, to dla nas wymarzony początek. W środę odbyliśmy razem fajny trening. Motto na Vueltę wciąż brzmi to samo – będziemy brać ten wyścig dzień po dniu. Zależy nam na tym, aby nasi młodzi zawodnicy mogli się jak najwięcej nauczyć i zdobyć jak najwięcej doświadczenia. Dzisiaj dobrze sobie poradziliśmy. Przyjemnie było jechać z chłopakami na limicie na każdym zakręcie, ale jednocześnie zwracać uwagę na to, jak koledzy podążają za mną. Jestem dumny ze wszystkich, to naprawdę miły dzień

— dodawał Romain Bardet.

Francuz staje przed szansą założenia po raz pierwszy w karierze koszulki lidera Wielkiego Touru. Dotychczas dzierżył trykoty najlepszego górala czy młodzieżowca, ale przejęcie prowadzenia w klasyfikacji generalnej z pewnością byłoby czymś historycznym dla 32-letniego zawodnika. Szansa na to już dzisiaj – pokonywane w samej końcówce Alto del Castell de Montjuïc (900m; 8,8%) na 99,9% wyłoni nowego lidera.


Vuelta a España 2023:

Poprzedni artykułRemco Evenepoel: „Nic nie widzieliśmy. To było niebezpieczne”
Następny artykułVuelta a España 2023: Laurens De Plus poza wyścigiem po kraksie
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze