fot. Marta Wiśniewska / naszosie.pl

Joxean Matxin Fernandez jest najważniejszym mózgiem w drużynie UAE Team Emirates – ma nosa do wychwytywania wielkich talentów, ale także potrafi wydobyć z kolarzy to, czego inni nie potrafili zrobić. Bardzo docenia też Rafała Majkę, o którym wypowiada się w samych superlatywach. 

Odwiedzając hotel, w którym przed wyścigiem Il Lombardia zamieszkała drużyna sponsorowana przez Zjednoczone Emiraty Arabskie, mieliśmy okazję porozmawiać z Matxinem Fernandezem – sympatycznym i otwartym Hiszpanem, ale jednocześnie bardzo pewnym wartości zarządzanego przez siebie zespołu. Zapraszamy do przeczytania rozmowy. 

Co sądzisz o Rafale Majce i roli, jaką pełni w drużynie UAE Team Emirates?

Dla mnie Rafał jest kolarzem niezwykle ważnym. Jest zwycięzcą wielu wyścigów (etapy na Vuelcie, w Tour de France itd.), zdaje sobie sprawę i akceptuje to, że Pogačar jest numerem jeden na świecie. Ponadto jest wyjątkową osobą. Poza tym jest inteligentny, jest jednym z najlepszych członków zespołu, jakich do tej pory miałem. Potrafi wprowadzić dobry nastrój, zażartować, jest sympatyczny, zawsze pozytywnie nastawiony. Rafał to bardzo ważne ogniwo naszego zespołu – uwielbiam go i bardzo doceniam.

A jeśli idzie o wyścig Il Lombardia, to ma doświadczenie bycia trzecim kolarzem tego monumentu. Sądzę, że to ważne w perspektywie jutrzejszego dnia.

Tak, bardzo ważne. Jest kolarzem, który potrafi kontrolować wyścig i zachować się w sytuacjach kluczowych. Zapewnia nam bezpieczeństwo i spokój, co jest ważne tym bardziej, że Tadej jest bardzo młodym kolarzem. Kiedy współpracują, są bardzo silnym duetem.

Wygląda na to, że Rafał nawiązał bardzo dobrą relację z Tadejem Pogačarem.

Tak, to wyjątkowe… Zaakceptował rolę, jaką pełni w drużynie. A gdy pojawiła się okazja, jak podczas wyścigu w Słowenii, to i Tadej pracował na Rafała. Jest to dla nas bardzo ważne, bo nie ma sporów i konfliktów. W związku z tym Rafał jest kompanem Pogačara w hotelowym pokoju.

Jakie są wasze cele na wyścig Il Lombardia?

Zwycięstwo.

Tylko zwycięstwo?

Łatwo nie będzie. Jest dużo mocnych rywali, mamy do nich szacunek, ale jednocześnie Tadej Pogačar jest faworytem numer jeden. Innym ekipom nie będzie łatwo sprawić niespodzianki, bo wygrał ten wyścig w zeszłym roku i jest w bardzo dobrej dyspozycji. Musimy pojechać inteligentnie, zastosować odpowiednią taktykę i być w ważnych momentach, gdzie będą się otwierały szanse na zwycięstwo.

Wydaje się, że taktyka będzie bardzo ważna, bo trasa została dość znacznie zmieniona. Mocna drużyna będzie miała znaczenie.

To prawda. Trasa jest trudniejsza już na początku, po podjeździe pod Madonna del Ghisallo następuję 50 kilometrów płaskiego. Podjazdy San Fermo della Battaglia oraz Civiglio zdecydują o losach wyścigu. Pierwszy podjazd zrobi selekcję, a drugi rozstrzygnie, kto wygra.

Jakie twoim zdaniem znaczenie będzie miał ten płaski fragment trasy w środku wyścigu? Będzie to chwila wytchnienia czy raczej trzeba będzie być uważnym, co się stanie?

Wszystko będzie zależało od tego, kto będzie jechał w ucieczce. Jeśli wszystkie drużyny uznają, że w odjeździe nie ma kandydata do zwycięstwa, będzie spokojnie. Jeśli nie, to trzeba będzie uważać.

Jaki to był sezon dla drużyny UAE Team Emirates? 

Liczby mówią same za siebie – 45 zwycięstw, jesteśmy pierwszą drużyną na świecie, Tadej Pogačar wygrał ranking indywidualny. Zwycięstwa odnosiło szesnastu różnych kolarzy. Każdego roku stajemy się coraz lepsi. Wystawiłbym naszej drużynie może nie dziesiątkę, a dziewiątkę. A nie daję „dychy”, bo perfekcja nie istnieje.

Tadej Pogačar nie wygrał tegorocznej edycji Tour de France. Myślisz, że to dla niego ważne doświadczenie – nie zrealizować ważnego celu? To chyba też potrzebne w karierze tak utytułowanego i jednocześnie bardzo młodego kolarza, prawda? 

Tak, bez dwóch zdań. Jestem pewien, że jeśli nie wygrywasz i jeśli to zaakceptujesz, twój charakter staje się silniejszy. Bardziej doceniasz zwycięstwa, jeśli zdarza ci się przegrywać.

Od przyszłego roku twoja rola w drużynie nieco się zmieni. Nie będzie ciebie już tak często w samochodzie podczas wyścigów. Co zatem zamierzasz robić? 

Cztery lata temu rozpocząłem pracę jako menadżer ekipy. Byłem także dyrektorem sportowym. W tym roku przejechałem Giro, Tour, Vueltę, Tirreno-Adriatico, UAE Tour itd. w samochodzie ekipy. Przez 236 dni nie było mnie w domu – 236 dni poza domem. W związku z tym nie miałem czasu skoncentrować się na innych wyścigach. Teraz chcę przekazać trochę moich obowiązków naszym innym świetnym dyrektorom jak Fabio Baldato, Marco Marzano, Manuele Mori. Będę pracował nad kalendarzem, taktyką, uprawiał trochę scoutingu, co bardzo lubię – zawsze interesowałem się młodymi kolarzami.

W Cavenago di Brianza rozmawiała Marta Wiśniewska

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments