fot. UAE Team Emirates-XRG

Liege-Bastogne-Liege, Il Lombardia, Mediolan-San Remo, Ronde van Vlaanderen, a teraz Paryż-Roubaix. Choć trudno w to uwierzyć, w ciągu 12 ostatnich miesięcy Tadej Pogačar znalazł się na podium każdego z pięciu pomników kolarstwa. Nikt nie ma już najmniejszych wątpliwości, że Słoweniec jest kolarzem wyjątkowym. Nie tylko dzięki talentowi, ale także ludzkim słabościom, które paradoksalnie budują jego wielkość.

Otóż Tadej Pogačar jest…

  • Egoistyczny 

Przekonać się o jego wyjątkowości można na wiele różnych sposobów – także oglądając te wyścigi, w których nie uczestniczy. Ci, którzy oglądali ostatnie Paryż-Nicea, często byli pod wrażeniem jazdy Madsa Pedersena. Duńczyk jest dziś jednym z najlepszych klasykowców na świecie, a i tak gdy przychodziły podjazdy, bez szemrania pracował na Mattiasa Skjelmose i robił to w stylu, jakiego nie powstydziłby się typowy górski pomocnik.

Przypadek Pedersena nie jest odosobniony. Podczas Mediolan-San Remo sam skorzystał na pomocy Jonathana Milana, a na innych wyścigach był świadkiem tego, jak na swoich zespołowych kolegów pracują kolarze jeszcze więksi od niego. Jasper Philipsen nie wygrałby ani swojego jedynego monumentu, ani 9 etapów Tour de France, gdyby nie miał obok siebie Mathieu van der Poela. Z kolei Wout van Aert pomagał innym liderom Visma | Lease a Bike tak często, że wymienianie wszystkich jego zasług trwałoby zdecydowanie zbyt długo.

Szukając odpowiednio głęboko, zdecydowanej większości najlepszych kolarzy na świecie znaleźlibyśmy kilka wielkich wyścigów, w których to oni pracowali na rzecz innych. W przypadku Tadeja Pogačara jest to zdecydowanie trudniejsze. Tylko raz pojechał na wielki tour w roli pomocnika, ale akurat ta misja zakończyła się dla niego niepowodzeniem. Vuelta a Espana 2019 ukończył jako trzeci kolarz klasyfikacji generalnej i zwycięzca trzech etapów. Tymczasem nominalny lider – Fabio Aru, wycofał się już w połowie rywalizacji. 

Odkąd 26-latek w 2019 roku dołączył do World Touru, niemal nie miał okazji, by pomóc zespołowemu koledze. Od samego początku był gwiazdą UAE Team – swój pierwszy wyścig wygrał już w lutym tego samego roku, a potem po kolei dorzucał do palmares najpierw mniejsze, a potem największe możliwe sukcesy. Odkrywał kolejne wyścigi i na trasie niemal każdego okazywał się zdecydowanie lepszy od kolegów, którym potencjalnie mógłby pomagać. Ani w kadrze Słowenii, ani w UAE Team nie ma prawdopodobnie zawodnika, który w jakiejkolwiek szosowej specjalizacji byłby lepszy od niego, poza jednym – Juanem Sebastianem Molano, sprinterem. 

I owszem, podczas zeszłorocznego Giro d’Italia przynajmniej raz zdarzyło mu się rozprowadzić Kolumbijczyka, tyle że był to wyjątek od reguły. Słoweniec, jak większość górali, rzadko uaktywnia się w końcówkach płaskich etapów. Zarówno dla niego, jak i walczących oznaczałoby to bowiem zwiększone ryzyko kraksy wypaczającej rywalizację i mogących przekreślić plany Pogačara na dalszą część wyścigu.

  • Bezlitosny

Pogačar niemal zawsze startuje jako lider zespołu, ale to nie oznacza rzecz jasna, że musi zawsze wszystko wygrywać. Wszak wiele wyścigów oraz etapów kończy się zwycięstwami kolarzy, na których przed startem nikt nie stawiał. Niekiedy dzieje się tak po ucieczkach dnia, które liderzy niekiedy kompletnie odpuszczają, by nie szafować niepotrzebnie siłami swoich pomocników. Biorąc pod uwagę siłę UAE Team i to, jak mocno kolarze tej ekipy pracowali na trasach ostatnich wielkich tourów, można byłoby dojść do wniosku, że nadeszły ciężkie czasy dla uciekinierów. Tyle że nie byłaby to całkowita prawda. W zeszłym roku zarówno podczas Giro d’Italia, jak i Tour de France do mety dojechało po sześć ucieczek, co nie odbiega szczególnie od normy z poprzednich lat.

Mimo wszystko, trudno nie zauważyć, że coś się w przebiegu etapów wielkich tourów zmieniło. Gdy w latach 2013-17 Chris Froome dominował na trasie Tour de France, jego przewaga w “generalce” z reguły nie pozostawiała rywalom żadnych złudzeń. Inaczej było na poszczególnych etapach, które nigdy nie były dla niego celem samym w sobie. Wygrywał je przy okazji powiększania różnicy między nim a pozostałymi zawodnikami, ale często uznawał, że skoro wyścig jest długi i trudny, nie opłaca mu się za wszelką cenę walczyć o zwycięstwo. W efekcie Tour de France 2017 wygrał nie mając na koncie ani jednego etapu. Łącznie na przestrzeni całej kariery uzbierał ich zaledwie 7 – o jedno więcej niż Tadej Pogačar podczas jednego Tour de France 2024.

Jedną z przyczyn masowego sięgania po zwycięstwa przez słoweńskiego czarodzieja jest to, że na zwycięstwie zależy mu zawsze – niezależnie od stawki. To prawdopodobnie ta cecha, która najbardziej upodabnia go do Eddy’ego Merckxa, który, jeśli wierzyć Dino Zandegu, po przekroczeniu linii mety potrafił gonić z pięściami rywali tylko dlatego, że ci pokonali go w nie do końca uczciwy sposób podczas któregoś z trzeciorzędnych kryteriów. 

Na szczęście dla rywali, Tadej Pogačar aż tak brutalny nie jest – gdyby było inaczej, inne byłyby wypowiedzi rywali, którzy zazwyczaj chwalą go nie tylko za sportową klasę, ale też za wprowadzanie miłej atmosfery. Niestety dla nich, wesoło przestaje być, gdy kolarz UAE Team wyjeżdża na szosę. Nie zawsze prze do tego, by za wszelką cenę dogonić ucieczkę i wygrać etap, ale gdy poczuje krew, nie ma litości, o czym boleśnie przekonywali się w zeszłym roku Matteo Jorgenson, Giulio Pellizzari czy Nairo Quintana. Co więcej to dzięki bezwzględności Słoweńca Nick Schultz swojego triumfu na Volta a Catalunya nie zapomni do końca życia. Niezależnie od tego, co jeszcze uda mu się w przyszłości wygrać. Ambicja Pogačara, który pomimo sporej przewagi Australijczyka na 300 metrów przed metą postanowił podjąć rozpaczliwą próbę ataku, sprawiła, że ten będzie mógł opowiadać wnukom o dniu, w którym stał się jednym z zaledwie kilku kolarzy, którzy w 2024 roku pokonali najlepszego kolarza na świecie. 


Dużo o Słoweńcu mówi także jedyny raz, gdy postanowił oddać zwycięstwo zespołowemu koledze*. Przydarzyło się to… Rafałowi Majce, który jednak wcześniej musiał sobie ten zaszczyt wywalczyć. Kwestię zwycięstwa obaj kolarze rozstrzygnęli nie w żaden z góry ustalony sposób, a poprzez grę w “kamień, papier i nożyce”, w której lepszy okazał się nasz rodak. Można zakładać, że w przeciwnym wypadku to on musiałby oddać swojemu liderowi triumf – Tadej Pogačar nie rozdaje darmowych prezentów.

*Gdy w 2021 roku kolarze UAE Team ustrzelili dublet na trasie 4. etapu Wyścigu Dookoła Słowenii, trudno mówić o odstąpieniu przez Słoweńca zwycięstwa Diego Ulissiemu. Włoch i Słoweniec musieli do końca walczyć z jadącym obok Matteo Sobrero, a Ulissi był po prostu szybszy na finiszu.
  • Zachłanny

O ekspansywnym charakterze Pogačara co rusz przekonują się też kolejni zawodnicy, ponieważ on cały czas chce więcej. Swoją przygodę z World Tourem zaczynał jako kolarz specjalizujący się w wyścigach wieloetapowych – bardzo dynamiczny, ale jednak góral. Od tego czasu minęło już jednak 6 lat, a on zdążył udowodnić, że podczas etapów jazdy indywidualnej na czas potrafi pokonać Filippo Gannę, na pagórkach Liege-Bastogne-Liege i Il Lombardii jest lepszy od Juliana Alaphilippe’a (kiedyś) i Remco Evenepoela (dziś), a od niedawna to właśnie jego trzeba traktować jako faworyta potyczek z Mathieu van der Poelem na flandryjskich bergach. Poza sprinterskimi etapami, na których pewnie nigdy nie będzie błyszczał (zresztą, nie musi – nie ucieka mu w ten sposób żaden prestiżowy triumf), jedyną niewiadomą, jeśli chodzi o szerokość jego kolarskich pozostawał do niedzieli Paryż-Roubaix. 

W 2022 roku trasa jednego etapów Tour de France przebiegała przez tamtejsze bruki i kończyła się w Arenbergu, a Tadej Pogačar odjechał wraz z Jasperem Stuyvenem grupie faworytów, a następnie zajął 7. miejsce – przegrał jedynie z Belgiem i uciekinierami dnia. 

Tyle że cały 270-kilometrowy wyścig pełen brukowanych sektorów to coś innego niż jeden z wielu etapów “Wielkiej Pętli”, o czym najłatwiej przekonać się spoglądając na wyniki. Trzynaście sekund za Słoweńcem i Belgiem do mety dojechała ponad 40-osobowa grupa, w której skład wchodzili, obok Mathieu van der Poela, Jaspera Philipsena czy Madsa Pedersena, takie brukowe “tuzy” jak David Gaudu, Thibaut Pinot czy mający po drodze defekt Jonas Vingegaard. Scenariusz “Piekła Północy” z reguły przebiega zdecydowanie inaczej niż to, co wydarzyło się tam.

Inaczej również niż Wyścig Dookoła Flandrii – w końcu istnieje spora różnica pomiędzy zgubieniem rywali na wznoszących się bergach w Belgii, a całkowicie płaskiej trasie między Paryżem a Roubaix. Tam jedyną szansą na zgubienie rywali są bruki, z którymi do tej pory Pogačar miał styczność jedynie incydentalnie. Na bergach jego relatywnie niska waga może być zaletą – na brukach staje się wadą. – Na płaskich kocich łbach może dotrzymać kroku najlepszym kolarzom, ale nie sądzę, żeby był najlepszy – mówił przed startem Niki Terpstra

I choć jego główna teza się sprawdziła, to co do jednego się mylił. Pogačar nie ograniczył się do odpowiadania na akcje rywali, a sam był w stanie przejąć inicjatywę, dzięki czemu to jego atak pozbawił Jaspera Philipsena marzeń o trzecim z rzędu drugim miejscu w “Piekle Północy”. Dodatkowo problemy, jakie sprawiał Mathieu van der Poelowi na około 40 kilometrów przed metą, powodowały, że łatwo było sobie wyobrażać, jak pewnego dnia Słoweniec, wbrew kolejnym słowom legendy Quick-Stepu, w tej lub którejś z kolejnych edycji “Piekła Północy”, wygrywa cały wyścig.

  • Niedojrzały

I właśnie wtedy do głosu doszła kolejna z cech charakteryzujących Pogačara – szybko wychwytywalna niedojrzałość. O niedojrzałości świadczył atak Pogačara na 31 km do mety etapu do Le Lioran podczas ubiegłorocznej edycji Wielkiej Pętli. Niedojrzałością było z zapewne podążanie za każdym atakiem kolarzy Jumbo-Visma podczas Tour de France 2022. Bez najmniejszej wątpliwości niedojrzałością było skakanie do basenu przed kluczowymi etapami Tour de France 2023. 

Niedojrzałością albo fantazją. Pozytywnym szaleństwem, które pomaga mu cieszyć się kolarstwem, a także, mimo kolejnych sukcesów, bronić się przed wypaleniem i zachwycać kibiców spektakularnymi akcjami. Na niedojrzałość wygląda przecież także bicie kolejnych rekordów w długości samotnego odjazdu na trasie Strade Bianche albo sposób, w jaki Słoweniec przejechał ostatnie mistrzostwa świata, gdy przez ostatnie 100 km przed metą postanowił być zdany tylko na siebie. 

26-latek regularnie ryzykuje bardzo wiele – niekiedy po prostu niepotrzebną utratę sił, a kiedy indziej utratę zdrowia, bo właśnie tym był sam przyjazd do Paryża i start w “Piekle Północy”. Zazwyczaj to ryzyko popłaca, ale akurat na Pont-Thibault a Ennevelin, około 35 km przed metą nie popłaciło. Pogačar musiał zrobić wszystko by zgubić Mathieu van der Poela przed welodromem w Roubaix, ponieważ jest od niego zawodnikiem zdecydowanie wolniejszym. Zadanie było ekstremalnie trudne, ponieważ Holender radzi sobie na bruku zdecydowanie lepiej od niego i zna trasę jak własną kieszeń – w przeciwieństwie do Pogačara, który zdecydowanie za szybko wszedł w jeden z zakrętów, więc efektem musiała być kraksa, która przekreśliła jego nadzieje na zwycięstwo.

Mimo wszystko, gdy wjeżdżał na welodrom, na jego twarzy gościł uśmiech. Nic dziwnego – drugie miejsce podczas pierwszego występu w Paryż-Roubaix to coś, co udawało się nielicznym. I wcale nie udało się Mathieu van der Poelowi!

To też drugi najlepszy monumentalny debiut samego Pogačara – W 2021 wygrał Il Lombardię już za pierwszym razem. Pozostałe monumenty – Mediolan-San Remo, Ronde van Vlaanderen oraz Liege-Bastogne-Liege kończył za pierwszym razem odpowiednio na 12., 4. i 18. miejscu, a potem z każdym rokiem był coraz lepszy. Niedojrzałość jest cechą dzieci, a te zawsze rozwijają się bardzo szybko. Tak jak Pogačar w monumentach – jeszcze nigdy nie zaprezentował się w dowolnym pomniku gorzej niż występ wcześniej. A biorąc pod uwagę jak wymagającym wyścigiem pod względem technicznym jest Paryż-Roubaix, nikogo nie powinno zdziwić, jeśli i tutaj za rok zaprezentuje się jeszcze lepiej.

Poprzedni artykułUCI potępia wszelkie ataki na kolarzy po incydencie podczas Paryż-Roubaix
Następny artykułMatthew Brennan: „Pewnego dnia wrócę tutaj i spróbuję wygrać ten wyścig”
Bartek Kozyra
Magister politologii, ale bardziej niż polityka pasjonuje go sport. Trenował kolarstwo w Krakusie Swoszowice i biegi średnie w Wawelu Kraków, ale ulubionego sportowego wspomnienia dorobił się startując na 60 metrów w Brzeszczach. W 2017 roku na oczach biegnącej chwilę wcześniej Ewy Swobody wystartował sekundę po wystrzale startera, gdy rywale byli daleko z przodu. W pisaniu refleks również nie jest jego mocną stroną, ale stara się nadrabiać jakością. W liceum wygrał finał międzyklasowego turnieju z drużyną Kacpra Krawczyka.
guest
21 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Alek
Alek

mam propozycję na felieton/przegląd statystyk.
Wiadomo, że technologia w kolarstwie idzie do przodu, ale mam wrażenie że zmiany ostatnich kilku lat największy pozytywny wpływ mogą mieć właśnie na roubaix, a konkretnie w zakresie sztywności i wielkości opon, może trochę hamulców. Można by po średnich sprawdzić, o ile są nowe rekordy lepsze w porównaniu do innych wyścigów.

Alek
Alek

a sam felieton ciekawy.
Ciekawe też czy MVDP spróbuje sił w lombardii.
Zabrakło tylko fragmentu, o tym o czym często piszę – trochę jak Seb Vettel w F1, ale jednak Pogi jest o wiele lepszym kolarzem, niż Vettel był kierowcą, zachowując umiar w porównaniu. Ale jednak przyzwyczajony do samodzielnych wojaży i zwycięstw, gdy pojawia się rywal – pojawiają się błędy. Wiadomo – ryzyko, decyzja, czasem się opłaci, ale w tym roku już 3 razy się takie zdarzyły (strade, roubaix i mimo wszystko finisz MSR, a wcześniej tour 2022 gdy też przedobrzył w zakręcie). A i w wygranym Giro na jednym z pierwszych etapów drobny upadek przy przednim kapciu można doliczyć do listy. Jest to z pewnością coś, co może poprawić.

Tomasz
Tomasz

Gość zweryfikowamy przez Mathieu całkowicie tej wiosny. Jeszcze we Francji go Visma ośmieszy i się załamie biedny .

Przemek
Przemek

UAE ich zniszczy na Tour de France a patrząc jak Pogii radzi sobie w klasykach to taki MVDP może tylko oglądać tylnie koło Pogacara w wielkich 3 tygodniowy wyścigach.

Ricky
Ricky

@Przemek Wielkie odkrycie, MvDP to nie jest kolarz tourowy, więc co to za osiągnięcie? A on to się w ogóle wybiera na jakiś grand tour?

Alek
Alek

Troszkę uzupełniając, bo jeszcze jedna rzecz do głowy mi wpadła, co łączy Giro, Strade i Roubaix? Niskie ciśnienie w oponie (w 1 przypadku jego brak).
W giro był 2 półki wyżej, a mimo to nie przemyślał że pokonanie zakrętu z takim kołem może przynieść problem – też można było tą sytuację rozwiązać trochę inaczej. I o ile Giro i Roubaix to drobne pomyłki, to ten upadek na Strade mógł już mieć spore konsekwencje, ale tutaj odezwało się szczęście.
W giro to mogła być kwestia nie tyle rywala, co właśnie opisanej zachłanności, narzuconej presji na siebie samego, że musi wygrać ten etap i ubrać koszulkę lidera.
Wszystkie te upadki nie były spowodowana torem jazdy innego zawodnika, zahaczeniem, koniecznością zmiany toru jazdy, tylko tylko i wyłącznie błędną oceną sytuacji.
No ale jakby był kolarzem doskonałym, to by już w ogóle nie było sensu oglądać wyścigów 🙂

Btw fajnie jakby była możliwość tu na portalu jakoś założyć konta do dyskusji i dostawać info na meila o odpowiedziach /do przemyślenia/

Łukasz
Łukasz

Mam wrażenie, że autor artykułu nie przepada za Pogim. Każdy kto choć trochę interesuje się kolarstwem wie jak wyjątkowy jest Słoweniec. Od 2024 roku zaczął jeździć mądrzej nie zrywa się do każdego ataku jak podczas TdF w 2022. A to, że atakuje na 50, 70 czy nawet 100 kmów przed metą nie świadczy, że jest chłopcem, który chce pobić kolejne rekordy. Czuje swoją moc korzysta z doświadczenia i mądrości, którą zyskuje z każdym kolejnym wyścigiem i po prostu odjeżdża. Gdy staje na starcie wiadomo, że ma przeciwko sobie cały peleton a i tak robi to ,co potrafi najlepiej atakuje po ciężkiej pracy swoich zespołowych kolegów. Facet przeszedł do historii i będzie wpisywać kolejne sukcesy bez względu na to ile osób jest mu nieprzychylna. O dojrzałości Słoweńca może świadczyć jego komentarz na zachwyty dziennikarzy, którzy powtarzali pytanie: Jak to jest wygrać jako pierwszy Strade Bianche w tęczowej koszulce. Pogi odpowiedział , że to nie on wygrał Białe Drogi w koszulce mistrza świata jako pierwszy tylko zrobiła to Lotte.

Radoslaw
Radoslaw

Momentami absurdalny artykuł.

Niedojrzały… Rozumiem więc że dojrzały jest kolarz na każdym kroku tylko kontrolujacy wyścig i nudny jak flaki z olejem?
Zachłanny… Tak powinien zachowywać się sportowiec, chcieć wygrywać, to nie jest żadna zachłanność, to jest wielka klasa

Jasno z artykuły widać że jego autor za Pogacarem nie przepada. A szkoda bo tak wielkim sportowcom, w każdej dyscyplinie, powinno się kibicować.

Ricky
Ricky

Patrząc po komentarzach utwierdzam się w przekonaniu, że wystarczy że jakakolwiek wypowiedź o Tadku nie składa się z samym peanów, to jego fani już się doszukują nie wiadomo czego (ok, nie jest to przesadnie odkrywcza myśl, bo zazwyczaj tak to działa). Szczęśliwie dla nich większość komentatorów nie wychodzi poza standardowe zachwyty, choć dla mnie jest trochę niepojęte, dlaczego nikt nie zadaje pytań jak to jest możliwe żeby ktoś jeździł na poziomie, który zdaje się niemożliwy dla zwykłego człowieka. W sytuacji gdy wszyscy wiemy jak brudna i nieetyczna jest otaczająca nas rzeczywistość w praktycznie każdej dziedzinie, nie wyłączając sportu. Do tego oczywiście dochodzą lekcje z historii rozmaitych gigantów kolarstwa.

Arek
Arek

@Przemek Pogi to niech się raczej skupi na walce z Jonasem. Widziałem co prawda że niektóry wieszczą, iż Laporte (albo Lampart, w tej chwili nie pamiętam o którego chodziło :)), będzie liderem ale mam nadzieję, że Jonas zbuduje formę i będzie w stanie zawalczyć o przynajmniej jeszcze jedno zwycięstwo w TdF. MvDP (używam tego skrótu bo nigdy nie mogę spamiętać jak się dokładnie pisze jego imię i nazwisko), nawet jeżeli przyjedzie na Tour (a pewnie tak, bo zazwyczaj to robi), to będzie walczyć na etapach, w których Tadek przyjedzie pewnie w futerale, więc takie porównywania nie mają raczej większego sensu.

Łukasz
Łukasz

@Ricky, nie chodzi o peany tylko ton artykułu. Sam tytuł ma pejoratywny wydźwięk. Nazywać 26 letniego faceta chłopcem jest po prostu słabe. Tym bardziej, że Pogi coraz mądrzej jeździ. A czy jest na dopalaczu, to niech rozstrzygną testy antydopingowe. Zakładać, że dany sportowiec stosuje brudne chwyty by wygrywać psuje radość z oglądania. Jeżeli oszukuje to w końcu wpadnie lub nie ,czas pokaże na razie warto cieszyć się kolejnymi pojedynkami. Najpierw walczył z Pidcokiem, teraz batalia z MvdP, najbliższy pojedynek z Remco, później przyjdzie czas na Jonasa i tak cały sezon ktoś inny rzuca mu wyzwanie a on walczy, wygrywa, popełnia błędy czasami nawet szkolne, ale hartu ducha i serdeczności nie można mu odmówić.

Don-ww
Don-ww

Egoistyczny ? Mówimy o najlepszym kolarzu na świecie , być może , za parę lat wszechczasów . Komu on ma pomagać , tym którym do finiszu brakuje już sił podczas gdy on jeszcze długo może ? Argument z kapelusza.

Arek
Arek

Ja pamiętam jak kiedyś Tadej wyraźnie chciał, żeby to Majka w końcu coś wygrał i zachęcał go do ataku. Szkoda tylko, że nasz mistrz albo nie podzielał tej koncepcji albo po prostu nie dałby rady, więc ostatecznie skończyło się na wygranej Tadeusza. To było bardzo ładne zachowanie i wielka szkoda że nic z tego nie wyszło.

Don-ww
Don-ww

Bezlitosny ? Powiedziałbym łowca , kiedy poczuje krew los ofiary jest przesądzony.
Zachłanny ? A jaki ma być zawodnik , któremu ściganie sprawia przyjemność , że o kwestiach finansowych nie wspomnę ?
Niedojrzały ? Być może . Sam start w Paris Roubaix wydawał się szaleństwem nie tylko dla takich „znawców” jak ja , a jak się sklończyło widzielismy. Przed „erą Pogacara” ataki na 70-100 km do mety moglyby uchodzić za oznakę niedojrzałości , dzisiaj nikogo nie zdziwi taki atak w jego wykonaniu . Jesli chodzi o przykład TdF 2022 to dostał wtedy niezłą szkołę i chyba wyciągnął wnioski . O skakaniu do basenu nigdy wcześniej nie słyszałem ale jeśli to prawda to jest to dobitny dowód na niedojrzałość , z resztą uważam , że zawodowy sportowiec powinien w kontrakcie mieć klauzulę zabraniającą narażania zdrowia w innej aktywności niż ta za którą mu płacą . Pozdrawiam.

Karol
Karol

Artykuł odklejony od rzeczywistości, Team emirates ma swój plan który konsekwentnie realizuje. Pomocnicy prowadzą Tadeja, a Tadej jak to On na końcu bezlitośnie atakuje podjazdy. Wszystkie wygrane etapy na tdf i innych wielkich tourach są to etapy górskie. Na zwycięstwo Tadeja pracują wszyscy kolarze a on odwdzięcza się tym i wygrywa puchar dla emiratów, to jest jeden organizm. Komentatorzy w eurosporcie nawet żartowali, że MVP nigdy nie wygra tdf czy giro. A co do wyścigu Paryż-Roubaix to jest to najgłupszy wyścig jaki kiedykolwiek istniał, jeden defekt może pogrzebać udział kolarza w tym wyścigu. Upupianie Tadejowi jest słabe. Gorąco kibicuje wszystkim kolarzom, dają super emocje.

Łukasz
Łukasz

Do autora tekstu. Może i się czepiam, ale wydaje mi się brakiem szacunku nazywanie Pogiego chłopcem. Takie określenie pasuje do Wouta, który po przegranej walce potrafi rzucić bidonem, wpaść do autobusu w nerwach i gdyby nie kamera pewnie kopnął by siedzenie lub walnął pięścią w coś miękkiego.
Ale pal licho to wszystko przed nami Amstel i tam znowu będzie się działo. Odliczam godziny do tego wydarzenia 🙃

Bartek
Bartek

Bez obrazy, ale większość artykułu jest wg mnie absurdalna. Nie zarzucam autorowi antypatii lub braku docenienia klasy Pogacara, ale wg mnie masa stwierdzeń w artykule jest, delikatnie mówiąc nierozsądna. Nie wiem czy wynika to z chęci wywołania dyskusji pod klikalność lub po prostu z całkowicie niezrozumiałego dla mnie stosowania pewnych słów i zwrotów. Po pierwsze – tytułowy „chłopiec” wybrzemiewa tutaj mocno pejoratywnie i jest po prostu brakiem szacunku. Co innego pisanie o dziecięcej radości z kolarstwa, czy coś w tym stylu. Po drugie – gdzie i kiedy Tadej wykazał się egoizmem? Gdzie i kiedy miała miejsce sytaucja, w której to on miał na kogoś pracować i odmówił pracy? Jest po prostu o półkę lub dwie wyżej od kolegów i drużyna wykorzystuje to w pełni. Po trzecie – zachłanny? Znów pejoratywne nacechowanie w sytuacji najbardziej typowej i pożądanej wśród wielkich sportowców, czyli chęci wygrywania. Po czwarte – niedojrzały? Rozumiem, że Tadej posiada/posiadał gorącą głowę i młodzieńczą fantazję, ale pisanie o niedojrzałości w przypadku kolarza, który poprawia się dosłownie z roku na rok i z wyścigu na wyścig jest po prostu śmieszne. Po piąte – ryzykowanie zdrowia na Roubaix? Każdy, kto staje na starcie tego wyścigu jest świadom ryzyka. Rozumiem, że nie każdy ma w persepktywie liderowanie w TdF, ale już tryptyk ardeński czy masę innych wyścigów tak. Jeśli jest wybitnym klasykowcem, który szuka nowych wyzwań, to czemu miałby nie spróbować? Równie dobrze można powiedzieć, że kazdy inny wyścig jest ryzykiem i niech startuje tylko w kilju wyścigach w roku. Jest jeszcze kilka mniejszych stwierdzeń, ale i tak się rozpisałem. Rozumiem chęć rozpoczęcia dyskusji, ale wiele z rzeczy opisanych w artykule jest wymieniona, bardzo, ale to bardzo na siłę pod postawioną tezę lub po prostu wyjątkowo błędnie zinterpretowana.

Eryk
Eryk

oby to wszystko było czyste, bo wygląda to momentami szokująco….

Przemek
Przemek

Artykuł na pewno ciekawy. Mam jedynie problem ze zwrotem „niedojrzały”. Myślę, że kompletnie tu nie pasujący do zawodnika już ukształtowanego zwycięstwami w monumentach i wielkich tourach. Jest po prostu nacechowane negatywnie. Jeśli żona powie tak do męża:-) nie będzie zadowolony. Nie odbieram jednak jako negatywnego nastawienia autora do Pogacara, tylko wydaje mi się, że nie znalazł odpowiedniego określenia. Może bardziej pasowałby romantyczny, spontaniczny, emocjonalny, nie zawsze na chłodno kalkulujący itp.