fot. Alpecin-Fenix

Holenderski kolarz po raz pierwszy od „afery hotelowej” porozmawiał z mediami i przedstawił swoją wersję wydarzeń.

To był jeden z najdziwniejszych dni na mistrzostwach świata w Australii. Jeden z faworytów do medalu Mathieu van der Poel wycofał się szybko z rywalizacji, a po godzinie okazało się, że powodem nie była niedyspozycja. Holender spędził kilka godzin na komisariacie, a już w poniedziałek miał rozprawę sądową za „napaść na nastolatki”. Ostatecznie skończyło się na grzywnie i zakazie podróży do Australii przez kolejne trzy lata.

Dopiero dzisiaj na lotnisku w Brukseli Holender ustosunkował się do całej sytuacji:

Z perspektywy czasu wiem, że mogłem postąpić inaczej. Byłem zmęczony, chciałem uciszyć nastolatki, ale obróciło się to w złą stronę. Krążą plotki o popchnięciu dziewczyn, ale zdecydowanie to nie miało miejsca. Każdy kto mnie zna, wie że nie jestem agresywnym człowiekiem.

W sieci pojawiły się nagrania z tego incydentu, na których MvdP rozmawia z matką jednej z dziewczynek. Kolarz sam nakłania na nim do zadzwonienia na policję.

Mathieu van der Poel w hotelu nie nocował na tym samym piętrze co cała reprezentacja. Wszystko przez przeziębienie, którego nabawił się w Australii i został odseparowany od ekipy. Na chwilę obecną nie wiadomo, czy Holender będzie się jeszcze ścigał w tym sezonie.

guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Michał
Michał

Może i nie popchnął, ale coś tam musiało się zadziać. Za samo rozmawianie czy nawet krzyczenie na nastolatki raczej nie dostałby zakazu wjazdu na 3 lata…

Olek
Olek

Przegonił bachory co w drzwi waliły i tyle. Pajacować im się zachciało w „knock and run” i jeszcze wielkie ofiary zgrywają.