UAE Team Emirates

Marc Soler wygrał 5. etap Vuelta a Espana. Nowym liderem wyścigu został Rudy Molard.

Lokalizacja w kraju Basków i charakterystyczne podjazdy – to powodowało, że niektórzy nazywali 5. etap Vuelta a Espana „Małym Clasica San Sebastian”. Tak się składa, że w czerwonym peletonie znajdował się jeden człowiek, który całkiem niedawno, bo w końcówce lipca, wygrał ten wyścig z dwuminutową przewagą nad drugim zawodnikiem.

Tym człowiekiem jest Remco Evenepoel. Belg, który Clasica San Sebastian wygrywał również w 2019 (pierwsze zwycięstwo rangi World Tour w karierze), bez wątpienia doskonale czuje się w tego typu terenie, jednak jeśli chciał wygrać, do mety nie mogła dojechać ucieczka. Ta zaczęła się tworzyć na 115 km przed metą, gdy od głównej grupy oderwała się dziewiątka harcowników. Później dołączali do nich kolejni zawodnicy, aż w końcu grupa prezentowała się w ten sposób.

obr. Pro Cycling Stats

Jej wielkość, a także fakt, że przed etapem przedstawiciele Jumbo-Visma mówili, że Primožowi Rogličowi nieszczególnie zależy na utrzymaniu prowadzenia w „generalce” – to mogło wskazywać, że szanse harcowników na sukces są całkiem spore. Co mogło cieszyć polskich kibiców, ponieważ wśród uciekających znajdował się… Kamil Małecki.

Polak, któremu ostatnie dni upłynęły pod znakiem bólu związanego z poobijaną i poobdzieraną nogą. Mimo wszystko, Polak w pierwszym dniu przerwy zapowiadał, że będzie walczył o wygraną etapową i udowodnił, że ma duszę wojownika. Pomimo swojej sytuacji zdrowotnej nie uchylał się przed pracą na czele i dołożył swoją cegiełkę do tego, że wraz z upływem kolejnych kilometrów przewaga 18-tki rosła.

Działo się to powoli, lecz systematycznie. Na 85 km przed metą były to niespełna 3 minuty, 15 km później już o minutę więcej, natomiast 5 minut pękło, gdy kolarzom do mety pozostało 60 km. Optymizm mogło wzbudzać to, że poza atakami Langellottiego po górskie premie, nie widzieliśmy zbyt wielu samotnych szarż, które mogłyby zaburzać pracę grupy.

Waleczny Monakijczyk, zwycięski Hiszpan

Niestety z jakimikolwiek szansami na zwycięstwo dość szybko musiał pożegnać się Kamil Małecki. Kolarz Lotto Soudal został za peletonem na pierwszym podjeździe pod Alto del Vivero. Zresztą, w tamtym momencie, coraz słabiej wyglądały również akcje całej ucieczki, bo przyspieszać zaczął peleton. Ten szybko odrobił około półtorej minuty, jednak później, gdy sytuacja na jego czele się ustabilizowała, sytuacja wróciła do poprzedniego stanu.

Niezmienne pozostawało też to, że o górskie premie walczył Monakijczyk z Burgos-BH. Pod Vivero zaatakował na około 100 metrów przed szczytem i niemal dogonił Lawsona Craddocka, który od trzech kilometrów jechał samotnie kilkanaście sekund przed główną częścią ucieczki.

Rajd tej dwójki nie potrwał zbyt długo. Tyle że nawet dogoniony Langellotti, nie składał broni. Zdążył jeszcze wygrać lotną premię, a gdy z grupy zaatakował Jake Stewart, był jednym z najaktywniejszych spośród goniących. Gdy na ostatnim podjeździe grupa mocno się podzieliła, on wciąż pozostawał w czołówce.

Wygranie premii górskiej pozostawało jednak poza jego zasięgiem. Wszystko przez Marca Solera. Na 26 km przed metą Hiszpan rozpoczął atak po zwycięstwo etapowe. Szybko doścignął uciekającego Brytyjczyka. Następnie jako pierwszy wjechał na Alto de Vivero, po czym samotnie popędził w kierunku mety.

Jego zwycięstwo nie było pewne niemal do samego końca. Na kilka km przed metą jego przewaga wynosiła zaledwie 8 sekund. Tyle że wtedy w grupie, której część członków walczyła nie tylko o etapowe zwycięstwo, ale także o koszulkę lidera, zaczęły się ataki i czarowanie. Ostatecznie Hiszpanowi udało się więc utrzymać niewielką przewagę i sięgnąć po drugie zwycięstwo na Vuelcie.

Wyniki 5. etapu Vuelta a Espana 2022:

Results powered by FirstCycling.com

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments