fot. INEOS Grenadiers

Znamy już zwyciężczynię drugiej edycji Paryż-Roubaix kobiet, co oznacza, że czas skoncentrować swoją uwagę na wyścigu mężczyzn. Poniżej cytujemy ważnych kolarzy w kontekście niedzielnej rywalizacji, a w tym Michała Kwiatkowskiego, który będzie jednym z liderów drużyny INEOS Grenadiers. 

Filippo Ganna

Filippo Ganna przystąpi do wyścigu Paryż-Roubaix po specjalnych przygotowaniach. Dokonał oczywiście rekonesansu trasy, ale także trenował na torze w Montichiari, gdzie imitował jazdę na brukowych sektorach. „Piekło Północy” jest jego wielkim celem tej wiosny.

– W niedzielę zobaczymy, czy wjedziemy na welodrom na dobrej pozycji, ale na pewno mamy dobrą drużynę. Wielu wspaniałych Włochów wygrało ten wyścig i mam nadzieję, że pewnego dnia moje nazwisko również znajdzie się na tej liście. Nie jest to jednak łatwe. Wiemy, że wielu kolarzy jest znakomicie przygotowanych. Nie wiem, dlaczego ludzie uważają, że jestem faworytem, ale chciałbym podziękować wszystkim za wsparcie. Ścigałem się w Roubaix dwa razy – raz złapałem gumę w lasku Arenberg, a innym razem wycofałem się po dwóch sektorach. Miejmy nadzieję, że ukończymy wyścig z przodu, bo nie jest miło mieć DNF przy swoim nazwisku.

Michał Kwiatkowski

Tymczasem dopiero po raz drugi w karierze w „Piekle Północy” wystartuje Michał Kwiatkowski. W ubiegłym roku ukończył wyścig na 70. miejscu, ponad 20 minut za zwycięzcą Sonnym Colbrellim. „Kwiato” w ubiegłą niedzielę wygrał Amstel Gold Race, a w swoim dorobku ma również sukces w brukowanym klasyku E3 Harelbeke (obecnie E3 Saxo Bank Classic). 

– Jak dotąd mam z tym wyścigiem doświadczenia w kompletnie innych warunkach atmosferycznych. Robiłem w przeszłości rekonesans niektórych sektorów, ale teraz są one zupełnie inne. Zawsze dobrze jeździ mi się po brukach, ale co do tegorocznej wyścigu czuję się jakbym był w pierwszym roku zawodowstwa. Jednocześnie jestem bardzo zmotywowany.

Yves Lampaert

„Wataha” Patricka Lefevere’a przystępuje do „królowej klasyków” z wielkimi nadziejami na osiągnięcie sukcesu, który rozgrzeszyłby słabsze występy we wcześniejszych klasykach. Lampaert będzie wraz Kasperem Asgreenem liderem zespołu.

– Prognozy pogody podają, że będzie sucho, więc należy spodziewać się szybkiego wyścigu. Miejmy nadzieję, że tym razem nie będziemy mieli pecha. W naszym składzie jest wielu zawodników w bardzo dobrej formie. Jestem pewny, że wszyscy jesteśmy w stanie pojechać dobry wyścig. Musimy dojechać do końcówki z największą liczbą kolarzy, jaka będzie możliwa. Wówczas będziemy musieli spróbować rozegrać to wszystko po swojemu. W takim wyścigu jak Roubaix trudno jest opracować jakąś szczegółową taktykę. Wszystko może się wydarzyć w każdym miejscu, ale musimy pojechać ofensywnie, a nie defensywnie.

Kasper Asgreen

Asgreen chorował bardzo wczesną wiosną na Covid-19, przez co nie był sobą między innymi w Ronde van Vlaanderen, gdzie bronił tytułu. W Amstel Gold Race jednak był szósty, co zwiastuje, że Duńczyk wraca do wysokie dyspozycji.

– Staję na starcie, co oznacza, że tak samo jak inni mam szansę na zwycięstwo, ale to nie będzie łatwe. Myślę, że 180 kolarzy, którzy przystępują do rywalizacji mogą wygrać. Czuję, że moja forma jest w ostatnich tygodniach dobra. Nie każdy wyścig potoczył się tak, jak chciałem, ale pomimo to wierzę, że jestem w wystarczająco dobrej formie, by walczyć o zwycięstwo. Największa różnica jest taka, że utknęliśmy w trzeciej albo w czwartej linii, a jest miejsce, gdzie najczęściej przytrafia się pech. Nie przywykliśmy się do ścigania na tej pozycji, ale miejmy nadzieję, że wrócimy na pierwszą linię. Jestem pewny, że w niedzielę to się wydarzy. 

Patrick Lefevere (główny menedżer drużyny Quick-Step Alpha Vinyl)

Portal „Cycling Weekly” wyliczył, że od 2003 roku drużyna Quick-Step Alpha Vinyl (oczywiście w swoich różnych wcieleniach) tylko raz ukończyła „Piekło Północy” poza pierwszą siódemką – było to w 2011 roku. W sumie „Wataha” zwyciężała w tym czasie sześć razy, cztery razy kolarze tej ekipy finiszowali drudzy, zaś raz stanęli na najniższym stopniu podium.

Teraz istnieje obawa, że sytuacja sprzed 11 lat się powtórzy. Dość przypomnieć, że najlepszy kolarz drużyny Quick-Step Alpha Vinyl w tegorocznej „Flandrii” był… 23.

– Oczywiście, nie jestem szczęśliwy. Jednak nauczyłem się w trakcie mojej długiej kariery, że nie można zmienić pewnych rzeczy w ciągu tygodnia czy dziesięciu dni. Wypijemy szklankę do dna i zobaczymy, co się wydarzy. Przyjedziemy na ten wyścig po raz pierwszy w siedmioosobowym składzie. Nie mamy żadnych wymówek, bo inni kolarze są chorzy albo kontuzjowani. Mam nadzieję, że Paryż-Roubaix przyniesie nam szczęście. Zobaczymy, ale jest to specyficzny wyścig. Być może dla nas dobre jest to, że odbywa się on tydzień później z powodu wyborów prezydenckich we Francji. Zawsze sobie powtarzam, że do zakończenia wyścigu Liège-Bastogne-Liège nie można mówić o złych czy dobrych wynikach. 

Philippe Gilbert

Doświadczony Belg i zaskakujący zwycięzca wyścigu Paryż-Roubaix z 2019 roku zachorował podczas rozgrywanego na początku marca wyścigu Paryż-Nicea. W rezultacie w marcu ścigał się tylko przez cztery dni. Pomimo to w ostatniej chwili znalazł się w składzie drużyny Lotto-Soudal na „Piekło Północy”. Jak twierdzi – na własne życzenie.

– Nie sądzę, że podejmuję jakieś ryzyko związane ze swoim zdrowiem albo przynajmniej mam taką nadzieję. Przede wszystkim znalazłem się w składzie na moją osobista prośbę. Wciąż zmagam się ze znaczącymi problemami z oddychaniem. Nie wiem, czy to wciąż jest zapalenie oskrzeli, ale gdy jadę pod górę nie mogą właściwie oddychać. Nie mam odpowiedniej ilości tlenu, co zauważyłem podczas wyścigu Amstel Gold Race. Roubaix jest bardziej płaskim wyścigiem, jednostajnym wysiłkiem. Mam nadzieję, że obronię się tam lepiej. Oczywiście idealnie byłoby, gdybym nie chorował, ale to jest coś, na co nie masz wpływu.

Florian Vermeersch

Liderem drużyny Lotto-Soudal będzie rewelacja ubiegłorocznej edycji Florian Vermeersch. 23-latek ma nadzieję, że Paryż-Roubaix będzie dla niego punktem zwrotnym w tym sezonie, w którym jak dotychczas prześladował go pech. Co prawda kolarz pochodzący z Gandawy przejechał całą kampanię belgijskich wyścigów klasycznych, ale jego najlepszą lokatą jest dziewiętnaste miejsce w Gandawa-Wevelgem.

– Do tej pory nie byłem w stanie pokazać swoich możliwości i jest to trochę rozczarowujące. Niestety za każdym razem miałem kraksy albo po prostu pecha. Zmagałem się także z problemami z plecami. Pech, upadki i niemożność pokazania najlepszej wersji samego siebie, ale niestety nie byłem w stanie nic z tym zrobić. Mam nadzieję, że wkrótce to się odwróci. Sezon jest długi, a ja wciąż jestem młody. Będę miał jeszcze wiele możliwości tej wiosny. Ostatnich kilka tygodni było dla mnie frustrujących. Teraz będzie mi towarzyszyło podejście, że wszystko jest możliwe.

Wout van Aert

– Decyzja o tym, aby mimo wszystko wystartować została podjęta dlatego, żeby niczego nie żałować. Podchodzę do tego wyścigu właśnie z takim nastawieniem i oczywiście mam wątpliwości. Mam nadzieję mieć „te” nogi, ale nie jest zbytnio prawdopodobne.

Mistrz Belgii opowiedział również o tym, jak przeszedł zakażenie Covid-19.

– Na szczęście nie miałem poważnych objawów – zwykłe przeziębieniowe jak ból gardła, zapchany nos, ból głowy, ale później długo odczuwałem zmęczenie, byłem osłabiony. Czuję się lepiej dopiero od kilku dni i od tego czasu mogłem rozpocząć nieco bardziej intensywne treningi. Moje ciało dobrze odpowiedziało na taki wysiłek. Jednak z pewnością nie będę tak dobry jak przedtem, ale o ile moja forma będzie gorsza trudno jest w tej chwili powiedzieć. Myślę, że w związku z tym moja rola będzie inna niż zwykle, bo zazwyczaj jestem liderem.  

Grischa Niermann, dyrektor sportowy w drużynie Jumbo-Visma

Niermann wypowiedział się na temat występu w Paryż-Roubaix Wouta van Aerta. Przypomnijmy bowiem, że Jumbo-Visma zdecydowała się predestynować do składu Belga, mimo że ten wznowił treningi po przechorowaniu koronawirusa zaledwie w ubiegłym tygodniu. 

– Wout na pewno nie będzie w niedzielę w formie życia, ale jest wystarczająco zdrowy, aby wystartować. Mamy nadzieję, że zdoła wygrać. Na treningach prezentuje się bardzo dobrze, dlatego zdecydowaliśmy się wystawić go do składu. Będzie miał wolną rękę i zobaczymy, jak to będzie. Jednak nie tylko on będzie u nas tym, który może odegrać w wyścigu kluczową rolę. Jest także Christoph Laporte, Nathan Van Hooydonck czy Mike Teunissen. Wszyscy mogą znaleźć się w końcówce. W Paryż-Roubaix nie można stawiać tylko na jednego zawodnika, bo wówczas coś może pójść nie tak.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments