Fot.: UAE Team Emirates - XRG

Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) nie kończy jeszcze sezonu 2026, bo przed nim kilka ważnych celów (m.in. hiszpańska Vuelta, mistrzostwa świata oraz Il Lombardia), ale Słoweniec przedstawił już swoje plany na sezony 2027 i 2028. Będzie o co walczyć.

Na ten moment reprezentant Słowenii skupia się na występie w hiszpańskiej Vuelcie. Niedawno jego ekipa ogłosiła oficjalny skład na ten wyścig i Tadej Pogačar powalczy tam o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, którego brakuje mu do skompletowania triumfów we wszystkich wielkich tourach. Słoweniec będzie oczywiście wielkim faworytem hiszpańskiej rywalizacji, ale pamiętajmy o tym, że pod koniec zmagań doskwierać może mu narastające zmęczenie, choć trudno sobie wyobrazić, że ktoś mógłby go na ten moment pokonać. Jeśli chodzi o kolejne sezony, to Tadej Pogačar opowiedział o swoich planach w podcaście Tour 202.

Wielkim celem pozostaje Paryż-Roubaix. Wciąż nie zdałem sobie do końca sprawy z tego, że wygrałem Mediolan-San Remo. Pewnie zrozumiem to dopiero w styczniu lub w lutym, kiedy nie będę musiał regularnie tam uczęszczać, aby trenować Cipressę i Poggio. Jest tam dużo samochodów, motocykli i rowerzystów. Wolę trenować na podjazdach we Francji

– opowiadał Słoweniec.

Start w Paryż-Roubaix będzie dla Tadeja Pogačara jednym z najważniejszych startów w sezonie 2027. Reprezentant Słowenii będzie chciał tam zgarnąć brakujący monument. W tym roku był naprawdę blisko, ale w finałowej batalii na welodromie w Roubaix pokonał go niesamowity Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike). Czy uda się w sezonie 2027? Przekonamy się niebawem. Oczywiście nie jest to jego jedyny cel na sezon 2027, o czym dalej opowiadał w podcaście Tour 202.

Chciałbym zdobyć również kolejny tytuł mistrza świata oraz dołożyć do tego kolejny wyścig etapowy

– kontynuował 27-latek.

O jaki konkretnie wyścig etapowy chodzi? Słoweniec tego nie sprecyzował, ale w przestrzeni medialnej od razu pojawiły się informacje o tym, iż zawodnik UAE Team Emirates-XRG mógłby celować w Itzulia Basque Country. Tadej Pogačar musiałby to umiejętnie pogodzić z występem w Paryż-Roubaix, który byłby dla niego priorytetem. Następnie Słoweniec płynnie przeszedł do sezonu 2028.

Igrzyska Olimpijskie to oczywiście kolejny wielki wyścig, który chciałbym wygrać. Pojawiają się tylko raz na cztery lata, więc musiałbym idealnie przygotować swój program, żeby w danym momencie być w dobrej formie. Ten wyścig tak naprawdę nie leży w interesie mojej drużyny, ale to moje życzenie i myślę, że zespół weźmie je pod uwagę

– zakończył 5-krotny triumfator Tour de France.

W tym ostatnim przypadku dużo mówi się o tym, iż Słoweniec będzie miał problem z połączeniem Tour de France oraz występu w igrzyskach olimpijskich. W kalendarzu te imprezy zlokalizowane są bardzo blisko siebie i faktycznie trzeba będzie stworzyć idealny program przygotowań, aby Tadej Pogačar mógł tam rywalizować o najwyższe cele. Tour de France 2028 zakończy się 16 lipca, natomiast wyścig mężczyzn ze startu wspólnego na igrzyskach olimpijskich zaplanowano na 23 lipca.

Słoweniec i jego ekipa doskonale wiedzą, co robią, dlatego też można się spodziewać, że jeśli Tadej Pogačar wyznaczy sobie jakiś cel, konsekwentnie będzie dążył do jego realizacji. Jak widać w przyszłych sezonach kluczowymi wyścigami będą dla dla niego Paryż-Roubaix, mistrzostwa świata i igrzyska olimpijskie, ale na pewno nie zapomni przy tym o Tour de France.

Poprzedni artykułFilip Gruszczyński: „Chcę powalczyć o top20. Dzisiaj zobaczyłem, że nogi na to są”
Następny artykułTour de Pologne 2026: Relacja tekstowa z 5. etapu [na żywo]
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Denzelon
Denzelon

Czyli w 2028 roku El Torito stanie na starcie Touru jako lider

love_velo
love_velo

🙂

W marketingu Pogacara ogłaszanie celów na dwa lata do przodu brzmi jak … plan na weekend.

W ich wyobrażeniu dla reszty peletonu to musi wyglądać jak komunikat w stylu
„Panowie, w 2027 robię to, to i to. W 2028 też to, to i to.
Możecie ustawić swoje cele odpowiednio niżej, żeby nie było przykro.”

I nagle kolarze już nie ustalają swoich celów , tylko scenariusze na przetrwanie i trenerzy im mówią:
Panowie, nie panikować. Drugie miejsce też jest bardzo stabilne psychicznie.

On nawet nie brzmi arogancko, on brzmi jak ktoś, kto szczerze w to wierzy
🙂

reko
reko

w 2027 jadę wygrać to…., w 2028 jadę wygrać to…..jedyna nie wiadomo to Piekło Północy. Jak go nie wygra to będzie drugi, tak więc niewiadomo to miejsce 1 i 2

Łukasz
Łukasz

Po osiągnięciu tylu sukcesów trudno jest podtrzymać głód walki i wyrywania. Gdy zdobędzie piekło i ewentualnie złoto olimpijskie,co mu pozostanie? Śrubowanie rekordów, nie jest głównym celem Pogiego. Chciałby wygrać wszystkie wyścigi etapowe pierwszej kategorii, ale to chyba zbyt mało motywujące, aby ścigać się przez kolejne lata. Wielu kibiców liczy na to, że Pogi znajdzie powody, aby cieszyć nas swoją bajeczną jazdą jak najdłużej. Oby odpowiednia formuła została wymyślona, bo kolarstwo bez Słoweńca będzie nudne i smutne.

love_velo
love_velo

Łukasz
zgadzam się Tobą, teraz jest śmiesznie, ale nie wydaje mi się, że taki przesadny PR, jest czymś, za czym byśmy tęsknili.

Arnaud
Arnaud

Łukasz – nie, nie będzie. Oczywiście najwięksi fani będą odczuwać pewien smutek (co zrozumiałe), ale szybko ktoś wskoczy na jego miejsce (zresztą już jest spore grono pretendentów) – zawsze się to tak kręciło i tym razem nie będzie inaczej. A biorąc pod uwagę, że stawka się wówczas nieco wyrówna, to wcale nie będzie nudno – wręcz przeciwnie (choć pewnie się w tej kwestii nie zgodzimy).

Łukasz
Łukasz

Cała otoczka medialna w ogóle mnie nie interesuje. Niech tam sobie plotą, co chcą i kto chce niech łyka te głodne kawałki. Pogi vs Paweł na Lombardii w tym roku będzie pięknym widowiskiem. A w kolejnych latach, gdy Francuz się rozwinie a Pogi ociupinę zestarzeje walka będzie jeszcze ciekawsza. Pojedynki Matiego i Słoweńca na brukach są epickie. Ich wzajemny szacunek, waleczność obu. Jak zbliżają się do Kwaremontu kibice obu pocą się z podniecenia.
Pogi gwarantuje emocje,nie można przejść obok tej postaci obojętnie. Gdy zawiesi buty zawodowca na kołku na szosie pojedynkować się będzie Paweł z Bykiem a to raczej nie będzie zbyt piękny widok. Meksykanin ma w sobie tyle werwy co przepalony olej. Niby moc posiada, ale w sercu to chyba letnią wodę; ani do picia ani do mycia.

szczebelek
szczebelek

Jak tam plany wielkiego przegranego, niejaki zbinito?