fot. Tour of the Alps / Sprint Cycling Agency

26-letni Tom Pidcock (Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team) to wielka postać w świecie kolarstwa, nie tylko szosowego. Brytyjczyk nadal ma wielkie cele i marzenia związane z tym sportem, ale wie już, kiedy chciałby zakończyć karierę.

Brytyjczyk to dwukrotny złoty medalista igrzysk olimpijskich w kolarstwie górskim (2020 i 2024). Te medale mają dla niego ogromne znaczenie, choć trzeba wspomnieć o tym, że Pidcock świetnie radzi sobie w różnych odmianach kolarstwa. Jeśli chodzi o szosę, to przykładowo w 2025 roku zajął 3. miejsce w klasyfikacji generalnej hiszpańskiej Vuelty. Na jego koncie są też m.in. triumfy w Amstel Gold Race 2024 i Strade Bianche 2023 czy też etapowe zwycięstwo z Tour de France 2022. Niedawno Tom był też 2. w Mediolan-San Remo (w 2026 roku).

W rozmowie z The Guardian brytyjski kolarz przyznał, że chciałby zakończyć swoją sportową karierę po igrzyskach olimpijskich w 2036 roku.

Moim celem jest zakończenie kariery po pięciu igrzyskach olimpijskich, więc po igrzyskach olimpijskich w 2036 roku zakończę karierę. Na pewno powalczę jeszcze o trzy medale olimpijskie

– mówi Tom Pidcock.

Kolarz Pinarello-Q36.5 Pro Cycling Team cały czas wyznacza sobie nowe cele, aby mieć o co walczyć i realizować swoją pasję na sto procent. Jego wielkim celem pozostaje zdobycie złotego medalu mistrzostw świata w kolarstwie szosowym.

Chcę zostać mistrzem świata w kolarstwie szosowym. Wtedy zdobędę tytuł mistrza świata we wszystkich trzech odmianach [Pidcock zdobywał już tytuł mistrza świata w kolarstwie górskim i przełajowym – przyp. red.]. Właściwie chcę też zdobyć mistrzostwo świata w kolarstwie gravelowym, ale jeśli nigdy się to nie uda, nie będę się tym przejmował. Chcę też wygrać monument [był już 2. w Mediolan-San Remo i Liège – Bastogne – Liège – przyp. red.]. Jeśli chodzi o wielkie toury, to cała ta historia do mnie nie przemawia, ale oczywiście to wielkie osiągnięcie. Jeśli uda mi się wygrać wielki tour, będzie to największe osiągnięcie w mojej karierze, ale trudno utrzymać mi pełną koncentrację przez 3 tygodnie. Nie mówię, że prezentuję teraz poziom, aby pokonać Tadeja, Seixasa czy Vingegaarda, ale w odpowiednich warunkach wierzę, że to się stanie. W odpowiednich okolicznościach mogę wygrać wielki tour

– zakończył Brytyjczyk.

Czy faktycznie Tom Pidcock byłby w stanie pokonać na wielkim tourze Słoweńca lub Duńczyka? Na ten moment trudno to sobie wyobrazić, ale być może przyszłość nas zaskoczy. Bardziej realnym scenariuszem jest wywalczenie przez niego złotego medalu mistrzostw świata na szosie. W 2026 roku Brytyjczyk planuje jeszcze wystartować m.in. w Tour de Suisse oraz Tour de France.

Poprzedni artykułVeloBank Ślęża Tour Dolny Śląsk – juniorski wyścig w randze UCI wraca na szosy Dolnego Śląska
Następny artykułTour of Estonia 2026: Marceli Bogusławski znów na podium, Mārtiņš Pluto z etapem
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mikołaj
Mikołaj

Ciekawe tak planować zakończenie kariery z 10 letnim wyprzedzeniem

Bob
Bob

Ambitnie , fajny gość, przyjemnie bedzie oglądać kolejne 10lat 😉