To już oficjalna informacja! Tadej Pogačar weźmie udział w tegorocznej edycji Vuelta a España! Tym samym Słoweniec stanie przed szansą skompletowania triumfów w klasyfikacji generalnej wszystkich wielkich tourów.
Od dłuższego czasu mówiło się o tym, że reprezentant Słowenii może wziąć udział w tegorocznej Vuelcie, ale teraz mamy oficjalne potwierdzenie w tej sprawie. Drużyna UAE Team Emirates-XRG potwierdziła, iż Słoweniec wybiera się do Hiszpanii, przedstawiając jednocześnie pełną kadrę na ten wyścig.
Niedawno Tadej Pogačar sięgnął po piąty triumf w klasyfikacji generalnej Tour de France i został współrekordzistą tego wyścigu. Teraz Słoweniec ma przed sobą kolejny cel. Tadej triumfował już w generalce Tour de France oraz Giro d’Italia, więc najwyższa pora zabrać się za Vueltę. Niektórzy przewidywali, że nie stanie się to w tym roku, ale Pogačar postanowił ich zaskoczyć.
W składzie UAE Team Emirates-XRG na tegoroczną Vueltę znaleźli się również João Almeida, Ivo Oliveira, Domen Novak, Pablo Torres, Kevin Vermaerke, Jay Vine oraz Pavel Sivakov.










No i dobrze, niech się wyjedzie, może tęczowa koszulka wreszcie zmieni właściciela w tym roku.
Biedny Primož…
To, że się znalazł na liście startowej, jeszcze nie gwarantuje, że wystartuje :). No ale skoro się w końcu znalazł, to pewnie tak będzie. Dziwna decyzja, w kontekście MŚ i obecnej formy Remco, ale to nie moje zmartwienie, zwłaszcza, że osobiście nie miałbym nic przeciwko gdyby to Evenepullah sięgnął po tęczową koszulkę (a jeszcze mniej, gdyby ktoś zupełnie inny).
Biedy Roglić.
Co do Roglicza, to wiecie, ja osobiście nie mam przekonania, czy on nawet bez Tadeja by to wygrał. Chociaż pewnie miałby jakieś szanse (nie wiem jak tam z tą kraksą ostatnią i jej ewentualnym wpływem), a teraz to zapowiada się powtórka z Giro – szlag by to trafił…
Ricky o możliwym starcie wspominano już podczas Giro(maj) więc raczej dobrze wszystko sobie obliczyli. O tym że wyśmienicie zna trasę tegorocznych MŚ chyba nie trzeba wspominać.
Co wy z tym Roglą. 36 lat na karku i żadnych zwycięstw ostatnio. To BYŁ mocny zawodnik. Teraz jeździ tylko i wyłącznie dla kasy.
A Tadek łyknie Vueltę, tęczę i spadające liście. Tak mi z fusów dziś wyszło.
Nie zdziwię się jak Łukasz ma rację. Dla sportu to dobrze, że Pogi wybiera się na Vueltę. Po cichu liczę, że to nie będzie wyścig wyłącznie o drugie miejsce, a hiperkompensacja da mu się we znaki na Peñas Blancas albo Alto de Hazallanas.
Moim zdaniem jednak będzie musiał zrezygnować albo z MŚ albo z Lombardii. Chyba nawet Tadej nie będzie w stanie przejechać na wysokim poziomie takiej kombinacji (TdF + Vuelta + MS + Lombardia).
Kuba doloz jeszcse do tego mistrzostwa europy indywidualnie i w jezdzie na czas. Przy takiej kombinacji raczej Remco pozbiera wszystko na jesien. Nawet ta 'lekka’ wiosna Pogiego tego nie zmieni.
Chyba podstawowe znaczenie przy tej decyzji odegrał fakt, ….
że to Jonas Vingegaard jest pierwszym kolarzem w pełnej erze UCI WorldTour , który zdobył wszystkie trzy GT.
I to jest fakt.
Więc chyba marketing „globalnego idola” chce szybko przykryć tę traumę.
🙂
@Dynda
Wydaje mi się, że Mistrzostwa Starego Kontynentu to będzie pierwsze, co Tadek obie odpuści w tym układzie. Co prawda jego rodacy nie będą zachwyceni (jakby kto nie wiedział: ME są w tym roku w Słowenii i to na takiej trasie, by Tadej mógł je sobie wygrać bez większego wysiłku) ale on pewnie już od dawna czuje się „obywatelem świata” (jak wielu kolarzy w peletonie, że nieśmiało wspomnę tylko o naszych „mistrzach” i tym, jak się wypinali na reprezentację w ostatnich latach), więc wątpię, żeby miało to dla niego aż takie znaczenie. Chociaż tyle, że koszulka ME wróci do peletonu po roku absencji.
To ci dopiero trauma wygrać po raz piąty TdF, że już o pełnej sukcesów wiośnie nie wspomnę. Chciałbym choć raz w życiu przeżyć taką „traumę”.
Łukasz
zgaszam się z Tobą.
Utrzymać się …za Wout van Aertem na Paryż-Roubaix to sukces. Fakt.
🙂
,
Velo, zgaszam się z tobą. Drugie miejsce było najgorszym wynikiem, ale szkoda strzępić język. Przecież zapatrzony jesteś w idiotyczne słowa menago Tadka, który wystrzelił z kapiszona udając, że to bazooka. Żaden kolarz nigdy nie będzie globalnym idolem. Powtarzanie tego zwrotu jest niezbyt poważne. A przepraszam! Mamy kolarza o globalnej sile rażenia. Niejaki Lance, w którego koksie znalazło się co nieco krwi.
No to szkoda, że nie przyjechał przepalić nogę na TdP 😁.
Do wszystkich komentujących przeciwko Tadejowi, który z was przejechał w tym roku na rowerze chociaż z 500 km. Pewnie żaden, ponieważ kierownica przeszkadza brzuchowi.
BarAnina bardzo fajny komentarz który mam nadzieję da do myślenia :-)
BarAnina
Dwie rzeczy są do rozróżnienia. Pogacar jako kolarz i Pogacar jako produkt marketingowy, który ma cechy „boskie”.
Pogacar jako kolarz jest pokonywalny, a narracja „boskości” działa tylko wtedy, gdy ktoś chce wierzyć w te opowieści.
„Argument z brzucha” to klasyk, kiedy kończy się merytoryczna rozmowa.
A prawda jest taka, że przejechane kilometry nie są warunkiem posiadania racji. Można przejechać X 000 km i nadal gadać głupoty.
To się nie wyklucza.
Jeśli ktoś naprawdę uważa, że prawo do opinii zależy od obwodu brzucha, to chyba pomylił kolarstwo z konkursem na najgłupszą ripostę sezonu.
Wygrałeś !?
Czyli TdF zrobiony nie na fulla po kraksie Jonasa i są rezerwy.
@kurowski Jeżeli tak głupiutki wpis jak ten baraniny daje ci coś „do myślenia”, to może ograniczcie się obaj do kręcenia kilometrów na rowerach, bo widać, że myślenie to nie jest wasza najmocniejsza strona.
Ja pierdzielę, po co taka napinka. Możliwości są trzy:
Tak czy siak szanse wszyscy mają mniej więcej równe (liderzy z czołówki).
No i albo kibicujemy im wierząc w czystość dyscypliny, albo mając na uwadze, że mogą lecieć na dopingu, wierząc w równe szanse bo topka ma dostęp do zbliżonych technologii, może ktoś wyprzedzi konkurencję ale to trwa stosunkowo niewiele czasu (przewaga w technologii).
To pierwsza sprawa. Druga to podejście do zwycięzcy/zwycięzców.
Jedni zachwycają się dominacją, inni wolą aby na pudle się kotłowało. Kto ma rację? Nikt, każdy ma prawo do własnych upodobań. Ja się zachwycałem dominacją Michaela Jordana w koszykówce i teraz łatwo mi się zachwycać Pogacarem, ale szanuję tych co wolą aby się „kotłowało” na podium.
Seb może mi coś umknęło, ale nie zauważyłem, żeby przed Twoim komentarzem ktokolwiek poruszał tu temat dopingu (nie licząc drobnej wzmianki o koksiarzu LA).
@Ricky
Często są animozje, że po czasie się okaże, że Pogi to drugi Lance, więc uprzedzam tego typu komentarze:)
Z jednej strony trudno zrozumieć, jak bez wspomagania można tak jeździć, z drugiej strony, swego czasu jak zaczynałem biegać, to każdy dziadek ugniatający kapuchę na rowerze był ode mnie szybszy, po pewnym czasie, zwłaszcza po dwóch tygodniach biegania po plaży po sypkim piachu, bez problemu tego typu rowerzystów wyprzedzałem i biegało mi się w takim tempie bez problemu po kilkanaście kilometrów. Byłem wtedy znacznie młodszy i kwestia zbudowania formy to były tygodnie a nie tak jak teraz, rok jazdy aby mieć godzinne tempo 30-32km/h w trzeciej strefie tętna:)))) (zaczynałem od 24km/h). No ale nie wiem co bardziej wpłynęło na progres, redukcja wagi o 13kg czy wzrost wydolności:)))