fot. INEOS Grenadiers / Getty Images

Nudny etap „dla uciekinierów” zamienił się w niesamowite widowisko. Przedostatniego dnia Volta a Catalunya, za sprawą wysokiego tempa w pierwszej części odcinka, doszło do sporych przetasowań w klasyfikacji generalnej. Dzięki świetnej jeździe, na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej awansował Richard Carapaz, który jako pierwszy przeciął linię mety w Cambrils.

Po raz kolejny w tym sezonie, kolarze walczący w klasyfikacji generalnej starali się wykorzystać wczesne trudności, by zdziesiątkować peleton i odjechać swoim największym rywalom. Od samego startu wyścig kontrolowała ekipa INEOS Grenadiers, narzucając wysokie tempo. Na wspinaczce Coll de les Llebres Mussara, na czoło wyścigu wysforowali się Luke Plapp, Richard Carapaz (INEOS Grenadiers) i Sergio Higuita (BORA-hansgrohe).

Ataki zawodników z czołówki klasyfikacji generalnej doprowadziły do porwania peletonu, z którym pożegnało się wielu zawodników. To znacznie utrudniło pogoń za ucieczką, z której dość szybko odpadł Luke Plapp.

– Planowaliśmy zaatakować na pierwszej wspinaczce, ponieważ wiedzieliśmy, że najcięższy fragment znajduje początku. Mieliśmy świadomość, że jeśli peleton pokona pozostanie nienaruszony, szanse na utrzymanie się przed grupą będą niewielkie i wszystko może zakończyć się sprintem

– mówił Richard Carapaz, cytowany przez Cyclingnews.com.

Choć na czele kręciło zaledwie dwóch kolarzy, ich przewaga zwiększała się i na 60 kilometrów do mety przekraczała 3 minuty. Z czasem zaczęła spadać, jednak nie tak szybko, by grupa mogła myśleć o zwycięstwie. O triumf powalczyli zawodnicy z Ameryki Południowej – w dwójkowym sprincie lepszy był Richard Carapaz, który o włos pokonał Sergio Higuitę.

– Higuita i ja zgodnie współpracowaliśmy i właśnie dzięki temu utrzymaliśmy się na czele

– dodał Ekwadorczyk.

– Wiedzieliśmy, że dzisiejszy etap będzie bardzo ciężki, z trzema tysiącami metrów przewyższenia. To odpowiadało mojej charakterystyce, więc jestem szczególnie szczęśliwy, że udało mi się dziś wygrać

– tłumaczył.

Na pocieszenie Kolumbijczyk z ekipy BORA-hansgrohe został nowym liderem wyścigu. Przed ostatnim etapem Volta a Catalunya, rozgrywanym na ulicach Barcelony, ma jednak tylko 16 sekund przewagi nad Richardem Carapazem, który z pewnością postara się wykorzystać intensywne i chaotyczne ściganie w stolicy Katalonii, by przejąć koszulkę lidera.

– Ten etap jest bardzo skomplikowany – na rundzie są dwie, ciężkie wspinaczki oraz zjazd, który w niektórych miejscach jest niebezpieczny. Postaramy się zrobić wszystko, co w naszej mocy. Postaramy się wygrać wyścig, ale jeśli skończymy na podium – to też będzie świetny wynik

– zakończył.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments