Agata Flis
fot. Polski Związek Kolarski

„Wystarczy nie narzucać sobie żadnych ograniczeń” – mówi Agata Flis. Poznajcie reprezentantkę Polski na e-sportowych Mistrzostwach Świata UCI. Na codzień zawodniczkę drużyny Canyon Esports, która regularnie ściga się na polskich szosach. Pomimo, że kolarstwo łączy z ciężką pracą to nie zamierza narzekać. Robi swoje nie oglądając się na innych, a w wywiadzie dla naszosie.pl udziela szczerych odpowiedzi. 

Naszosie.pl: Zacznijmy od kluczowej kwestii dla wszystkich zainteresowanych. W ile minut mistrzyni Polski ZTPL.CC wjeżdża na Alpe du Zwift i dlaczego tak szybko?

Agata: Przyznam się, że nigdy nie próbowałam bić rekordów na Alpe du Zwift,po prostu lubię tam robić interwały. Znając swoje waty, prawdopodobnie byłoby to w okolicach 45 min.

A teraz już na poważnie. Wspaniała walka podczas MŚ – oddałaś całe serce! Jakie to uczucie jechać z orzełkiem na piersi i to na PGE Narodowym? To chyba nobilitujące doświadczenie w karierze sportowca?

Dla mnie to była nagroda za moją dotychczasową pracę i wysiłek jaki w to wkładam przez ostatnie cztery lata. Jeszcze parę miesięcy temu nie uwierzyłabym, że to będzie tak wspaniale zorganizowane – za co bardzo dziękuję Jackowi Tarachowi, Danielowi Wojtynie, Magdalenie Sadłeckiej oraz Łukaszowi Śmietance.

Gdy w październiku została ogłoszona data mistrzostw świata, czułam, że muszę zrobić wszystko co trzeba, żeby się tam znaleźć. Było to niezapomniane doświadczenie, a same przygotowania do imprezy niesamowite. Poznałam wielu świetnych ludzi, którzy mnie wspierali podczas przygotowań. Gdy już dostałam powołanie, a później przyszedł do mnie strój reprezentacji, który mogłam fizycznie dotknąć, to utwierdziło mnie w przekonaniu, że warto to robić pomimo trudności. Dziękuję również za doping kibiców i całą atmosferę wokół wydarzenia, bo tego nie da się opisać, to trzeba przeżyć.

A jak oceniasz sam start?

Podczas samego wyścigu potrafię się całkowicie wyłączyć. Byłam bardzo skupiona na tym, żeby wykonać maksymalny wysiłek na podjeździe (NYC Kom – przyp.red.) i to zrobiłam. Niestety zabrakło mi niewiele i ciężko było wrócić do pełnej koncentracji ze świadomością, że odjechała zbyt duża grupa. Ale takimi prawami rządzi się Zwift więc wiedziałam, że jest po wyścigu. Mając wrażenie jakbym jechała na gumie, walczyłam żeby dojechać do mety – odczuwałam wysiłek bardziej niż zwykle przy tych samych watach. Finalnie jest to dla mnie cenna lekcja. Wiem co poprawić, aby za rok było lepiej.

Jesteś wzorcowym przykładem tego, że jeśli chce się coś osiągnąć w jakiejkolwiek dziedzinie to nie można szukać wymówek. Na swoim profilu FB wspominałaś, że pracujesz fizycznie. W związku z tym jak godzisz obowiązki zawodowe z karierą e-sportowca?

Wystarczy nie narzucać sobie żadnych ograniczeń. Jeśli coś jest zgodne z moimi wartościami i chcę to zrobić, to prędzej czy później tak będzie – bez względu na wszystko.

Obecnie pracuje na pełny etat w zakładzie produkcyjnym w systemie 3-zmianowym. Całe 8-godzin jestem na nogach, czasem 12 jak biorę nadgodziny w weekendy. Plusem w tej pracy jest to, że mam czystą głowę. Jak wracam do domu to mogę się w pełni skupić na treningu, co jest bardzo ważne. Muszę z czegoś żyć, sama się utrzymuję i sama na wszystko pracuję. Z kolarstwa nie mam żadnych pieniędzy. To co zarobię w pracy idzie na bieżące opłaty, a reszta na wszystko związane z kolarstwem. W zeszłym roku na przykład, odkładałam na rower.

Trudne są te początki jak nic nie masz, bo przecież nikt Ci nie pomoże i nikt się nie zainteresuje – tak to już jest,ale nie narzekam. Musisz sobie radzić ze wszystkim samemu. Na każdym poziomie sportowym pojawiają się różne trudności, ale to buduje nasz charakter.

Pozostając przy e-sporcie. Aktualnie jeździsz dla ekipy Canyon Esports(BETA). Możesz pokrótce wyjaśnić jak dostać się do jednej z takich drużyn? Jak to wyglądało w Twoim przypadku?

Każdy zespół ma swoje procedury. Trzeba przyciągnąć uwagę swoimi e-sportowymi występami, a następnie przejść cały proces rekrutacji obejmujący m.in. analizę wydolności czyli test.

W moim przypadku celem były mistrzostwa e-sport oraz przygotowanie się do sezonu szosowego. Nie spodziewałam się dokąd mnie to zaprowadzi. Uczyłam się specyfiki jazdy na Zwifcie, podnosiłam rankingi i zbierałam doświadczenie na wyścigach. Dlatego też kupiłam na raty interaktywny trenażer i dołączyłam do grupy The Coalition. The Coalition to wspaniała społeczność, zrzeszająca zawodników ze wszystkich poziomów i miejsc na całym świecie. I tak od października zaczęłam drużynowe ściganie w ekipie Coalition Synergy – wtedy zabawa na Zwifcie stała się jeszcze fajniejsza. Tutaj każda z dziewczyn ma określone zadanie podobnie jak na wyścigach szosowych, z tą różnicą, że tutaj walczymy na określonych segmentach w Zwift Racing League.

Następnie trafiłaś do ekipy Canyon, tak?

Pod koniec listopada ogłoszono powstanie nowej drużyny Canyon Esports Beta. Każdy mógł aplikować więc postanowiłam spróbować. Udało mi się przejść cały proces rekrutacji i zostałam wybrana do zespołu. Obecnie prowadzimy w naszej dywizji i będziemy walczyć w play-offach o awans do najlepszej ligi na Zwift.

Sprawia mi to ogromną radość, a przy tym rozwijam się i dobrze się bawię pomiędzy konkretnymi jednostkami treningowymi. Moje liczby pokazują, że zrobiłam duży postęp. To też zasługa atmosfery w zespole i wsparcia dziewczyn – wspólnie cieszymy się z osiąganych wyników.

Aby stanąć do wirtualnego ścigania musisz zweryfikować wagę oraz prawidłową kalibrację trenażera. Co jeszcze? Czy e-sportowcy przechodzą testy antydopingowe?

W zasadzie to wystarczy. Myślę, że po prostu trzeba być uczciwym, wpisując swoje dane. Jeśli chodzi o testy antydopingowe to nie wiem jak to jest w przypadku osób bez licencji, gdyż licencja nie jest wymagana do Zwifta. Ja mam licencję elity i w każdej chwili mogę być poddana kontroli. Natomiast o wiele więcej procedur i wymagań było przy wyścigu o mistrzostwo. Każdy zawodnik musiał przesyłać swoje dane pobytowe w razie kontroli.

Wiem też, że ścigasz się z elitą dziewczyn na tradycyjnych wyścigach w sezonie letnim. Chcesz przez to powiedzieć, że Twój sezon właściwie się nie kończy? Jesteś cały rok na pełnych obrotach?

Sezon dopiero się zacznie, w kwietniu pierwsze wyścigi szosowe. Teraz odpocznę kilka dni i rozpocznę przygotowania do Mistrzostw Polski w kolarstwie szosowym. Po ostatnim sezonie szosowym nie byłam zmęczona. Tydzień odpoczynku mi wystarczył i od października zaczęłam ścigać się na Zwift. Myślę, że to dzięki świadomości tego, co jest dobre dla mojego organizmu i poprawieniu diety.

Nie znalazłam dogodnego rozwiązania, żeby przygotować się do sezonu szosowego w cieplejszym klimacie więc całą zimę spędziłam na Zwifcie. Całe szczęście, że to uwielbiam 😉

Mówiłaś o tym, że szukasz profesjonalnej drużyny kolarskiej. Mamy już kilka przypadków awansu z wirtualnego kolarstwa do zawodowego peletonu. Widzisz w tym swoją szansę ? Pojawiło się już coś na horyzoncie?

Na swoją szansę muszę jeszcze poczekać. Myślę, że będąc w pierwszej trójce na takiej imprezie (MŚ w ekolarstwie – przyp.red.) nie byłoby problemu ze znalezieniem drużyny za granicą. Na szosie nie zrobiłam jeszcze konkretnych wyników więc nie ma o czym rozmawiać. Po prostu byłam słabsza oraz miałam rower, na którym…bałam się jeździć, heh. Po każdym wyścigu cieszyłam się, że zarówno mi jak i innym nic się nie stało.

Jestem optymistycznie nastawiona do nadchodzącego sezonu, gdyż w miarę moich możliwości poprawiłam kilka rzeczy na ten rok. Chcę być widoczna już na pierwszych wyścigach dobrze się przy tym bawiąc. Natomiast przede wszystkim jestem nieustannie skupiona i zdeterminowana aby się rozwijać.

W takim razie życzę Ci pudła na kolejnych mistrzostwach. Dzięki za poświecony czas.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments