Foto: Pressesports / Bernard Papon

Piątkowy odcinek 107. edycji wyścigu Tour de France podgrzał atmosferę bardziej, niż niegdyś robiły to dziś uśpione wulkany Owerni, jednak zanim pretendenci do tytułu wymienią między sobą kolejne ciosy, czeka nas nieco spokojniejsza przeprawa szlakami przetartymi podczas tegorocznego Criterium du Dauphine. Sobotni etap z metą w Lyonie rozegrany zostanie w terenie uwielbianym przez uciekinierów, jednak o scenariuszu na ten dzień może zadecydować drużyna, która choć nie wygrywa, wprawnie rozdaje taktyczne karty.

Jesteśmy coraz bliżsi finałowego tygodnia Wielkiej Pętli, a to oznacza, że żółta karawana musi zacząć przemieszczać się z powrotem na wschód Francji. Trasa dzisiejszego odcinka o takiej właśnie orientacji będzie więc mieć charakter przelotowy, po starcie z Clermont-Ferrand przecinając departament Loary i znajdując swój kres w najważniejszym ośrodku miejskim Rodanu, nomen omen nad samą rzeką. O ile jednak główne cieki Francji w warstwie nomenklatury nadadzą rytm sobotniej rywalizacji, o jej charakterze zadecydują większe i mniejsze pagórki umieszczone na trasie etapu, dokładnie w tej kolejności. I chociaż w każdej innej edycji imprezy byłby to z trudem wyłuskany rodzynek jednoznacznie dedykowany uciekinierom, tegoroczny wyścig obfituje w górskie atrakcje, a to sprawia, że scenariusz na sobotę wydaje się nieco mniej przejrzysty.

Pierwszym ważnym punktem programu na trasie 14. etapu będzie umieszczony dość wcześnie, bo już na 38. kilometrze lotny finisz, poprzedzony krótkim, ale kąsającym w nogi podjazdem pod Cote du chateau d’Aulteribe (1 km, śr. 8,4%). Czyli wystarczającym, aby w samą porę pozbyć się z peletonu zielonej koszulki, jeśli tylko w życie nie wejdzie scenariusz, w którym już w tej fazie rozgrywki ucieczka rozgrabia wszystkie punkty.

Po pokonaniu kolejnych kilku kilometrów rozpocznie się wspinaczka pod najtrudniejsze wzniesienie dnia, czyli znany między innymi z tegorocznego Criterium du Dauphine Col du Beal (10,2 km, śr. 5,6%). Podjazd ponownie pokonywany będzie od swojej łatwiejszej strony, jednak mimo wszystko nie należy przesadnie sugerować się parametrami komunikowanymi na jego profilu, bo szosa wieść będzie w górę na długo przed oficjalnym rozpoczęciem wspinaczki.

W tym momencie na drodze peletonu do Lyonu stać będą jeszcze Cote de Courreau (4 km, śr. 5,7%) i długi, niekategoryzowany podjazd prowadzący do Duerne, jednak dla samego rezultatu sobotniej rywalizacji znacznie istotniejsze najprawdopodobniej będą pokonywane wewnątrz finałowych 10 kilometrów 4. kategorii Cote de la Duchere (1,4 km, śr. 5,6%) i Cote de la Croix Rousse (1,4 km, śr. 4,8%).

Oto, co na temat 14. etapu 107. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 14, 12 września: Clermont-Ferrand – Lyon (194 km, średnie góry)

Zaczynamy serię etapów, które w ostatnich tygodniach były przez stawkę testowane podczas innych wyścigów. Etap nr 14 został przetestowany podczas Criterium du Dauphine, lecz z inną końcówką. Szansę powinni więc dostać uciekinierzy, którzy powalczą zarówno na podjeździe pod Col du Beal (11,9 km, 5,3%), jak i na trudnym finiszu, gdzie umiejscowione zostały 2 podjazdy liczące niecałe 1,5 kilometra. Niewykluczone, że lepszej okazji dla ucieczki już podczas tegorocznej edycji Tour de France nie będzie.

Kolejna liczna ucieczka? Ataki z peletonu na finałowych 10 kilometrach? A może sprint specjalistów od wyścigów klasycznych ze zredukowanej grupy? W innych okolicznościach byłby to etap jednoznacznie dedykowany harcownikom, jednak dziś wydaje się, że wiele zależy od tego, na ile ekipa Bora-hansgrohe ciągle stawia na Petera Sagana i jego walkę o klasyfikację punktową.

Jeśli zawodnicy niemieckiej drużyny ponownie podyktują zabójcze tempo na otwierających rywalizację kilometrach, najprawdopodobniej z łatwością osiągną pierwszy cel w postaci wyeliminowania Sama Bennetta (Deceuninck-Quick Step) tuż przed rozegraniem lotnej premii, ale może to zdusić w zarodku każdy poważniejszy odjazd.

Ten oczywiście ciągle może utworzyć się na dojeździe do Col du Beal lub na początku etapu, jeśli tylko Bora pokusi się o alternatywne podejście do tematu w postaci umieszczenia w nim samego Petera Sagana, ewentualnie przekreślenie jego szans i niepozbawione sensu postawienie dziś na Maximiliana Schachmanna. Wówczas czeka nas trzeci z rzędu już dzień dedykowany ucieczce, z wielkim finałem z potencjalnym udziałem takich specjalistów od wyścigów jednodniowych, jak Greg Van Avermaet, Matteo Trentin (CCC Team), Oliver Naesen (AG2R-La Mondiale), Julian Alaphilippe, Kasper Asgreen (Deceuninck-Quick Step), Jasper Stuyven (Trek-Segafredo), Soren Kragh Andersen (Sunweb) czy Edvald Boasson Hagen (NTT).

Jest też możliwa sytuacja, w której Bora postanowi pójść na całość, a więc wraz z innymi drużynami zainteresowanymi sprintem z mniejszego lub większego peletonu kontrolować przebieg całego etapu. Wówczas ciągle możemy liczyć na świetny występ wymienionych wyżej zawodników  tyle, że zwieńczony zwycięstwem Wouta Van Aerta (Jumbo-Visma), ale w takim scenariuszu również szans Sama Bennetta (Deceuninck-Quick Step) nie można całkowicie przekreślać.

Specjalne wyróżnienie przyznaję Alberto Bettiolowi (EF Pro Cycling), który trochę z przypadku, choć nie bez sensu został moim typem na ten dzień po wczorajszym podsumowaniu live na fb. Mam nadzieję, że się wyspał i zjadł dobre śniadanie.

Plan transmisji Tour de France 2020 w Eurosporcie

Mapy Tour de France 2020

Lista startowa Tour de France 2020

Poprzedni zwycięzcy Tour de France

Prezentacja Tour de France 2020