fot. A.S.O./Pauline Ballet

Sprinter „Watahy” wygrywał w czasie swojej kariery wiele wyścigów w tym dwa etapy Vuelta a España i trzy Giro d’Italia. Dziś po wielu próbach dołożył do swojego palmarès etap „Wielkiej Pętli”.

Irlandczyk w rozmowie na linii mety nie krył łez wzruszenia w rozmowie z Eurosportem.

 

Zapomniałem wyrzucić mój rower „na kresce” i pomyślałem, że (Caleb Ewan przyp. red.) mógł mnie wyprzedzić. Czekałem długo na rozpoczęcie sprintu i myślałem, że ruszyłem zbyt późno, a potem zafiniszowałem i pomyślałem, że wybrałem za twarde przełożenie

– opisywał 29-latek wygrany finisz z Calebem Ewanem i Peterem Saganem.

Chcę tylko podziękować wszystkim zaangażowanym w to wszystko, całemu zespołowi i Patrickowi (Lefevere’owi) za danie mi tej szansy i wszystkim, którzy pomogli mi, abym się tu dostać

– mówił nowy lider klasyfikacji punktowej na mecie.

Sam Bennett, jak przypomina serwis procyclingstats.com jest 99-tym kolarzem w historii, który triumfował na etapach wszystkich trzech Grand Tourów. Obecnie w peletonie ściga się dwudziestu zawodników, którym w trakcie kariery udało się osiągnąć ten sukces.

Po wygranym etapie przed Samem Bennettem stoi jeszcze kolejny, znacznie trudniejszy cel. Na półmetku ścigania w Tour de France mistrz Irlandii przewodzi klasyfikacji punktowej z 196-punktami na koncie. 21 „oczek” traci do niego siedmiokrotny zwycięzca maillot vert Peter Sagan (BORA – hansgrohe). Najbliższą okazję na odskoczenie w tej klasyfikacji od Słowaka zawodnik ekipy Deceuninck-Quick-Step będzie mieć już jutro podczas odcinka kończącego się w Poitiers.

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments