Fot. Quick-Step Cycling/ © Tim De Waele

Philippe Gilbert (Lotto-Soudal), który w barwach nowej drużyny celował w zwycięstwo w piątym monumencie w karierze, czyli w Mediolan-San Remo, powiedział portalowi Cyclingnews.com, że po powrocie do ścigania wyścigi będą inne, ale równie piękne. Przyznał również, że kolarze przeżywają obecnie ciężki czas. 

Dziennikarze brytyjskiego portalu rozmawiali z Gilbertem tuż przed tym, jak kolarze drużyny Lotto-Soudal ogłosili, że w trudnym dla wszystkich czasie walki z pandemią koronawirusa zrezygnują z części swojego uposażenia. “Mr Cauberg” jest dobrej myśli i ma nadzieję, że klasyki odbędą się w późniejszej części sezonu.

– Dla kolarzy jest to bardzo trudne, ponieważ ciężko trenowaliśmy do tych wszystkich wyścigów. Po Paryż-Nicea fizycznie byłem gotowy i zrobiłem, co w mojej mocy podczas treningów. Byłem nastawiony na świetny wyścig Mediolan-San Remo oraz pozostałe imprezy

– przyznał Philippe Gilbert.

Niektórzy organizatorzy odwołanych wyścigów klasycznych, w tym monumentów jak Mediolan-San Remo, Ronde Van Vlaanderen czy Paryż-Roubaix mają nadzieję, na zorganizowanie ich w drugiej części roku. Teraz jednak trudno mówić o szczegółach, ponieważ nikt nie wie, jak rozwinie się sytuacja z koronawirusem. Można tylko przypuszczać, że jeśli uda się rozegrać niektóre z nich, to kalendarz będzie bardzo “zapchany”.

– Zanosi się na to, że to będą inne wyścigi, ale równie pięknie. Ciężko jest powiedzieć, kiedy ponownie będziemy się ścigać. Mam oczywiście nadzieję, że nastąpi to tak szybko, jak tylko będzie możliwe. Sytuacja na świecie jest w tej chwili szalona i trudno jest cokolwiek przewidzieć.

Gdy ponownie zaczniemy się ścigać będzie bardzo intensywnie i to może być trudne dla kolarzy, ponieważ pomiędzy wyścigami będą mieli niewiele czasu na odpoczynek. Możemy mieć monumenty w każdy weekend, ale szczerze mówiąc w ostatnich latach przyzwyczaiłem się ścigać się non stop od E3 Harelbeke do Liége. Miejmy nadzieję, że kiedy wznowimy wyścigi, wrócimy do normalności

– dodał Gilbert.