fot. Deceuninck-Quick Step

Udało się wam odpocząć tej zimy? Mnie – przyznam szczerze – raczej nieszczególnie. I to nie tylko kwestia zmęczenia fizycznego, wynikającego z bardziej niż zwykle wytężonej pracy, ale chyba przede wszystkim faktu, że tegoroczna zima wyjątkowo nie dała mi szansy na odpoczynek dla głowy.

Zwykle bywało tak, że przykrywający wszystko śnieg pozwalał przede wszystkim odpocząć moim oczom. Było w nim coś kojącego. Wygładzał kontury, przez co obraz wydawał się nieco łagodniejszy, a wokół robiło się od razu nieco ciszej. To sprzyjało relaksowi, przynajmniej w moim przypadku. Przez długie lata mój organizm przyzwyczajał się do tego, że zima była okresem fizycznego i psychicznego wyciszenia. Tak to już wymyśliła Matka Natura (a w każdym razie tak sobie to tłumaczyłem), że po okresie długich dni i długiej aktywności, przychodził zwykle czas na odpoczynek.

Nie wiem do końca, w jaki sposób odpoczywają kolarze. Na pewno krótko. A gdy zerkam w kolarski kalendarz odnoszę wrażenie, że z roku na rok coraz krócej. „Taka praca” – ktoś pewnie powie i zapewne będzie miał trochę racji.

Tylko czy my wszyscy trochę jednak nie przesadzamy? Czy naprawdę wszystkim nam jest potrzebny sezon, który trwa prawie 10 miesięcy?

Gdzie tak naprawdę jest czas na regenerację? Gdzie ten moment, kiedy kolarz ma szansę spojrzeć na coś innego, niż wstęga szosy? Gdzie czas dla bliskich, z którymi dni spędzone niebawem będzie można policzyć na palcach?

A może to, co dziś tak chętnie nazywamy „zmianą pokoleniową”, to prosta konsekwencja tego, że każdy kolejny sezon w peletonie wyniszcza organizm coraz bardziej? Może nasi bohaterowie są po prostu zmęczeni? Może dlatego tym „młodym” coraz łatwiej przychodzi dziś wygrywanie?

Może stąd również te spektakularne powroty po groźnych kontuzjach? Może długotrwała rehabilitacja po wypadku to jednocześnie szansa na porządny odpoczynek? Może stąd niedawne fenomeny Valverde czy Gilberta? Może to jest szansa i zapowiedź kapitalnego powrotu Froome’a, Dumoulina, Pinota i innych?

Przypominam sobie regułę, powtarzaną jak mantra przez wielu trenerów: „odpoczynek bywa ważniejszy od treningu”. Być może obowiązuje ona wyłącznie w środku sezonu, a w okresie tzw. roztrenowania niespecjalnie ma zastosowanie? Nie wiem.

Wydaje mi się jednak, że warto byśmy o tym pamiętali, gdy coś w tym sezonie pójdzie nie do końca zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Te dwa miesiące zimy to wciąż trochę mało, by tak naprawdę odpocząć. Nawet jeśli ktoś nieszczególnie przepada za kojącą ciszą śniegu.