fot. ASO / Alex Broadway

Kto by się spodziewał, że Wout van Aert zanotuje aż tak dobry start w Criterium du Dauphine? Nawet sam zawodnik przyznaje, że jest zaskoczony swoją dyspozycją.

O wielkim talencie van Aerta mówiło się już bardzo dawno. Belg był jednak znany głównie z niemałych umiejętności jazdy w wyścigach jednodniowych. Jak się jednak okazuje, potrafi on także wygrać zarówno jazdę indywidualną na czas, jak i sprint z peletonu, pokonując samego Sama Bennetta.

Wiedzieliśmy, że w końcówce będzie kręto, przez co też trudność finiszu wyraźnie wzrosła. Wiedziałem więc, że wcześnie muszę być na czele. Usadowiłem się więc na kole Juliana Alaphilippe’a, co było idealną decyzją. Kiedy podczas finiszu go wyprzedziłem, wiedziałem, że zwycięstwo jest moje. Już ostatni sprint dał mi wiele pewności siebie, ale nie spodziewałem się pokonać Bennetta. Teraz jednak przyszedł czas by pomóc Stevenowi

– powiedział van Aert.

Już jutro kolarze startujący w Criterium du Dauphine zmierzą się z pierwszym górskim etapem, prowadzącym do Saint-Michel-de-Maurienne.