fot. La Vuelta

Trzy tygodnie ścigania w Hiszpanii za nami. Co przyniosła tegoroczna Vuelta? Co zapamiętamy z uśmiechem, a co nas zawiodło? Czas na ostatnie oceny.

Plusy:
Wszystko pod kontrolą
Co by nie mówić, Simon Yates był w tym wyścigu po prostu najlepszy. Od samego początku drużyna Mitchelton – Scott wszystko kontrolowała, by z biegiem wyścigu perfekcyjnie reagować na wszelakie zmiany. Inaczej nie mogło się to skończyć. Naprawdę świetny występ Brytyjczyka i jego kolegów.

Atak młodości
Choć nie mówiło się o tym za wiele, całe podium tegorocznej Vuelty zajęli zawodnicy naprawdę młodzi. W końcu zwycięzca dopiero co skończył 26 lat, drugi zawodnik 23, a trzeci 24. Naprawdę dawno nie zdarzyło się, by w Wielkim Tourze rządzili zawodnicy tak, bądź co bądź, niedoświadczeni. Idzie nowe?

Do końca w grze
Bardzo duże uznania należą się też duetowi Steven Kruijswijk – Elia Viviani. Ten pierwszy do samego końca był w grze o podium i próbował stworzyć kilka akcji zaczepnych. Za to duży plusik. Drugi za to udowodnił, że jest w czołówce światowego sprintu i nie można nazywać go drugim nożem, niezależnie od imprezy.

Minusy:
Oblany test
Długo zastanawialiśmy się nad dodaniem tego akapitu. Chodzi bowiem o naszych, polskich kolarzy. Choć Rafał Majka i Michał Kwiatkowski do końca walczyli o dobre wyniki, ostatecznie obaj oblali ważny tekst. Rafał nie był w stanie ani zmieścić się w dziesiątce, ani wygrać etapu. Michał za to, wyciągając cenną lekcję, zobaczył jak dużo brakuje mu do najlepszych zawodników walczących o generalki. No i etapu też zabrakło, chociaż było potwornie blisko. Czekamy na odpowiedź zamykającą nam usta w Innsbrucku…

Równia pochyła
W całym zamieszaniu nazywanym Vuelta a Espana zawiódł nas w szczególności jeden, bardzo utalentowany zawodnik. Mowa oczywiście o Nairo Quintanie, który z roku na rok wydaje się być coraz słabszy. Nie stać go już na indywidualne akcje, trzymanie koła najlepszych i walkę o wysokie miejsca w klasyfikacji generalnej. Czy to już moment, w którym Kolumbijczyk stanie się ekskluzywnym pomocnikiem?

Cień gwiazdora
Po hiszpańskiej Vuelcie w kolarskim świecie pojawia się też jeszcze jedno pytanie – co się dzieje z Fabio Aru? Lider ekipy UAE Team Emirates nawet w jakiejkolwiek kwestii nie przypomina zawodnika, który po kapitalnej walce z rywalami wpadał na metę z wykrzywioną twarzą. Czy dane nam jeszcze będzie oglądać Włocha w najlepszym wydaniu?