fot. Red Bull - BORA - hansgrohe

18 wielkich tourów przejechanych w ciągu nieco ponad dekady, w tym aż 9 zakończonych na podium – Primož Roglič może się pochwalić dorobkiem, o którym zdecydowana większość kolarzy mogłaby tylko pomarzyć. Czy Słoweniec powalczy o 10. taki wynik? Póki co 36-latek milczy na temat swojej przyszłości.

4 zwycięstwa w klasyfikacji generalnej Vuelta a España, triumf w Giro d’Italia, po 2 wygrane w Critérium du Dauphiné, Tirreno-Adriatico, Itzulia Basque Country, Volta a Catalunya i Tour de Romandie, zwycięstwa w Paryż-Nicea czy Liège – Bastogne – Liège, a w sumie 92 zawodowe sukcesy – dorobek, jaki przez lata swojej dość późno rozpoczętej kariery osiągnął Primož Roglič jest naprawdę imponujący, a w niedzielę do tej listy dołączyła kolejna lokata na podium wielkiego touru – 2. miejsce w Vuelta a España 2026. Choć dla niektórych Słoweniec był „dopiero drugi” i „przegrał” wyścig, to jednak warto pamiętać, że jego start do ostatniej chwili wisiał na włosku z powodu wypadku na treningu, a forma 36-latka była budowana w miarę trwania zmagań. Ten jest tego doskonale świadomy i podsumowując La Vueltę jeszcze raz wraca do wydarzeń sprzed kilku tygodni.

Właściwie to przekonałem sam siebie do stanięcia na starcie głównie dlatego, że był z mojego „domu” w Monako. Z perspektywy czasu naprawdę nie spodziewałem się takiego sukcesu, jakim jest to 2. miejsce. Więc tak, dla mnie stanięcie na podium po tym wszystkim jest osobistym zwycięstwem. Gratulacje dla Enrica za triumf w całym wyścigu, absolutnie na to zasłużył. Czy byłbym drugi, gdyby Tadej dojechał do mety? Pewnie nie, ale tak to już jest w kolarstwie. To niewiarygodnie pechowe, że Tadej musiał się wycofać, nikomu bym tego nie życzył. Dla nas, reszty uczestników, oznaczało to po prostu awans o jedno miejsce. Dla mnie jednak nic nie zmieniło w trakcie zmagań, jeśli chodzi o podejście i strategię. Dałem z siebie absolutnie wszystko i niczego nie żałuję

— mówił na gorąco Primož Roglič.

Po przecięciu linii mety nastąpiło emocjonalne pożegnanie pomiędzy Słoweńcem a pracownikami Red Bull – BORA – hansgrohe. Pewnym jest bowiem, że kontrakt 36-latka nie zostanie przedłużony. Czy to oznacza koniec kariery, czy też jednak transfer do innej drużyny? Choć mamy połowę września, doświadczony zawodnik cały czas milczy na ten temat.

Co przyniesie przyszłość? Nie mam zielonego pojęcia. To cholernie dziwne uczucie, gdy patrzę wstecz, gdy widzę ile etapów i wyścigów przejechałem. Nigdy nie odważyłbym się marzyć o wszystkim, co kolarstwo przyniosło mi pod względem doświadczenia. Nauczyłem się dzięki temu niesamowicie wiele, i to na resztę życia

— powiedział enigmatycznie Primož Roglič pytany o swoją przyszłość.

Póki co jednak sezon 2026 nie dobiega jeszcze końca dla Słoweńca. Ten za 2 tygodnie stanie na starcie wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026, a chwilę później wystąpi też przed własną publicznością podczas Mistrzostw Europy, których gospodarzem jest w tym roku Ljubljana. Kto wie, może to przed swoimi rodakami dopiero 36-latek będzie chciał powiedzieć wprost, co dalej z jego karierą.


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułIsaac del Toro: „Teraz wygrałem, ale Mistrzostwa Świata to zupełnie inne ściganie”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze