Przyznajcie się – komu z oglądających ceremonię dekoracji najlepszych kolarzy 81. edycji Vuelta a España nie poleciała łezka, gdy Enric Mas zaniemówił ze szczęścia związanego z osiągnięciem swojego życiowego sukcesu? Hiszpan wprost przyznawał później, że po prostu zjadła go trema związana z tym, że całą karierę gonił za zwycięstwami, ale nigdy nie miał okazji do ich realnej celebracji. Oto jednak nadszedł jego moment chwały.
Gdyby zajmowanie 2. miejsc było celem samym w sobie, Enric Mas z pewnością należałby do grona największych gwiazd kolarstwa. 31-letni Hiszpan w swojej karierze 3-krotnie zajmował taką lokatę w Vuelta a España, a 6-krotnie czynił to na etapach domowego dla siebie wielkiego touru, kolarz Movistar Team był też 2. w m.in. Il Lombardii czy Itzulia Basque Country. Jednocześnie mimo swojego świetnego poziomu sportowego Enric Mas wygrywał niezwykle rzadko – przyjeżdżając na tegoroczną La Vueltę mógł się pochwalić zaledwie 6 zawodowymi zwycięstwami, w tym ostatnie miało miejsce w 2022 roku. Wielu postawiło już na Hiszpanie krzyżyk, choć zawsze było warto pamiętać, że ten w Vuelta a España potrafił wspinać się na swoje wyżyny, a od 2018 roku każdorazowo gdy meldował się na starcie hiszpańskiej trzytygodniówki, to kończył ją w najlepszej „6” klasyfikacji generalnej.
W tym roku szybko okazało się, że może być podobnie – Enric Mas od początku stał się bowiem nr 2 wyścigu za plecami Tadeja Pogačara, a gdy Słoweńca zabrakło w stawce, zawodnik Movistar Team niespodziewanie wyrósł na głównego kandydata do końcowego zwycięstwa. Mimo wielkiej presji z tym związanej, do której z pewnością 31-latek nie był przyzwyczajony, ten zdołał sprostać wyzwaniu i odnieść sukces, który jest dla niego gigantyczną nagrodę za wytrwałość. Teraz Hiszpan może świętować, choć początki tej celebracji były dla niego nie mniej nerwowe niż jazda w peletonie – wyraźnie było widać, że Enric Mas nie jest przyzwyczajony do blasku fleszy i życiowy sukces wręcz go zakłopotał.
To coś wyjątkowego, naprawdę niesamowitego. Jestem bardzo szczęśliwy i razem z drużyną cieszyliśmy się każdym dzisiejszym kilometrem. Długo czekaliśmy na ten dzień. Naprawdę długo. Brak mi słów. Każda Vuelta, w której brałem udział, była wyjątkowa, ale ta jest z pewnością najbardziej wyjątkowa
— powiedział na gorąco Enric Mas.
Gdy kurz już opadł, 31-letni kolarz Movistar Team zdołał opowiedzieć nieco więcej na temat tego, co dzieje się w jego głowie po tym życiowym sukcesie. Hiszpan nie krył, że dopiero gdy stanął na najwyższym stopniu podium zdał sobie sprawę, że naprawdę tego dokonał, ale osiągnięcie to w pełni dotrze do niego zapewne dopiero na dniach.
Czemu jestem tak oszczędny w słowach? To po prostu trema. To był dzień pełen mieszanych emocji, choć przede wszystkim całej palety tych pozytywnych. Nigdy nie byłem w takim miejscu jak teraz. Taka już jest natura sportowców – myślimy o kolejnych celach, przez co nie mamy czasu, by nacieszyć się zwycięstwami. Jeszcze przed startem pojawiło się mnóstwo osób z mojej miejscowości, a także moja rodzina… To był wyjątkowy dzień. W skali całego wyścigu etap z metą na Aitanie był najbardziej szczególny. To właśnie tam udało mi się odnieść zwycięstwo i uważam, że był to najważniejszy moment ostatnich dni. Zresztą nie tylko ja tu mam powody do radości. Drużyna potrzebowała takiego zwycięstwa i teraz je mamy
— mówił już nieco bardziej na chłodno Enric Mas.
Teraz 31-latek będzie miał chwilę, by celebrować swój sukces, ale ta nie potrwa w nieskończoność. Za moment trzeba bowiem ponownie wsiadać na rower, a w międzyczasie spakować się, bo Hiszpan został powołany na Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Później w jego programie zapewne pojawi się także Il Lombardia, w której przy obecnej formie zawodnika Movistar Team, zwycięstwo może być w jego zasięgu.




![Vuelta a España 2026: Mikel Landa, Enric Mas i Sepp Kuss o sobotnim etapie [wypowiedzi]](https://naszosie.pl/wp-content/uploads/2026/09/Mikel-Landa-Vuelta-2026-1-218x150.jpg)




