Fot.: Team Visma | Lease a Bike

Wout van Aert z 81. edycji Vuelta a España powróci z wieloma wyróżnieniami – łupem kolarza Team Visma | Lease a Bike padły nie tylko 2 etapy, ale i klasyfikacja punktowa, a dodatkowo ten został przez wyróżniony tytułem najaktywniejszego zawodnika całego wyścigu. Trzeba przyznać, że nagroda ta nie budzi żadnych wątpliwości.

Po dwóch latach Wout van Aert powrócił na start Vuelta a España, by osiągnąć to, co wówczas mu się nie udało po bardzo bolesnej kraksie. W 2024 roku Belg z Team Visma | Lease a Bike musiał się wycofać w trakcie 16. etapu, choć pewnie zmierzał po wygraną w klasyfikacji punktowej, a zatem tej cały czas brakowało w jego dorobku. Teraz 31-latek może się już pochwalić takim osiągnięciem, a zatem do kolekcji „zielonych koszulek” pozostaje mu już tylko odnieść analogiczny triumf także podczas Giro d’Italia. W drodze do tego sukcesu Wout van Aert zgarnął w tym roku 2 wygrane etapowe, ale do tego nie ograniczała się jego aktywność w ramach hiszpańskiej trzytygodniówki. Rola pomocnika dla Matthew Brennana, bardzo liczne odjazdy, w których Belg nie tylko walczył o etapy, ale i na potęgę zgarniał lotne oraz górskie premie sprawiły, że finalnie ten został wyróżniony nagrodą najaktywniejszego kolarza całego wyścigu.

To były 3 fantastyczne tygodnie. Zdobycie tutaj zielonej koszulki wiele dla mnie znaczy. Miałem ją na sobie także podczas Vuelty 2 lata temu, ale wtedy przydarzyła się tamta pamiętna kraksa. Konieczność wycofania się z tamtego wyścigu była ogromnym rozczarowaniem, dlatego dzisiejsza obecność na podium, w dodatku dwukrotna, ma dla mnie jeszcze większe znaczenie. Jako drużyna możemy uznać ten wyścig za udany. Przyjechaliśmy tu, by walczyć o zwycięstwa etapowe, i z pewnością zrealizowaliśmy ten cel

— mówił na gorąco Wout van Aert.

Kolarz Team Visma | Lease a Bike był nie tylko niesamowicie widoczny na trasie za sprawą swojej aktywności, ale i faktycznie spędził przed peletonem naprawdę wiele kilometrów. Serwis ProCyclingStats naliczył się takowych aż 673, co daje przeszło 20% czasu spędzonego na czele wyścigu. Więcej nazbierało jedynie 4 zawodników, aczkolwiek trzeba przyznać, że w przypadku Wouta van Aerta to nie były wyłącznie puste przebiegi, a jego obecność na czele najczęściej generowała ogromne emocje. Teraz przed Belgiem kolejne wyzwanie – Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026, gdzie zobaczymy go w wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn (27.09).


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułPrimož Roglič: „2. miejsce po tym wszystkim jest osobistym zwycięstwem”
Następny artykułPolski raport z weekendu: Zwycięstwa Włodarczyk, Frątczaka i Pomorskiego
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze