Volta ao Algarve

Holender przyznał, że wyrzucenie dużej części peletonu było dobrą decyzją, ale nie wszyscy winni zostali ukarani.

Podczas wczorajszego wyścigu jednodniowego Scheldeprijs aż 35 kolarzy zostało ukaranych dyskwalifikacją za przejechanie przez przejazd kolejowy pomimo zamykających się szlabanów. Pomimo ostrzeżeń grupa postanowiła przejechać, by gonić za pierwszą częścią rozerwanego peletonu. Sędziowie nie mieli złudzeń i wyrzucili wszystkich zawodników, chociaż Dylan Groenewegen (LottoNL-Jumbo), że ich los powinna podzielić też pierwsza grupa.

Widzieliśmy światła ostrzegawcze na przejeździe. Różnica między grupami wynosiła 10-15 sekund, a oni przejechali. Ciężko wtedy powiedzieć “hey, zatrzymajmy się”, bo oni też przejechali pomimo świateł. Potem jury do nas podjeżdża i wyrzuca z wyścigu. To dobrze, ale powinni też zdyskwalifikować pierwszą grupę.

Zaostrzone przepisy zostały wprowadzone po podobnej sytuacji z Paryż-Roubaix 2015, kiedy zawodnicy przejeżdżali pomimo zamkniętego przejazdu kolejowego. Wtedy kilka sekund po kolarzach po torach przemknął pociąg. Tym razem nic złego się nie zdarzyło, ale Groenewegen starał się przekonać sędziów do ukarania również pierwszej grupy.

Rozmawiałem z jury, mówiłem, że pierwsza grupa też przejechała po włączeniu świateł. Powiedzieli, że tego nie widzieli, taki był ich argument. Uznałem, że to dość imponujące, że tego nie zauważyli. Myślę, że sędziowie powinni zwracać większą uwagę na takie rzeczy i zapisywać różnice, inaczej mogą się pojawić ofiary. Gdyby znali różnice, to mogliby zneutralizować wyścig.

Holenderski sprinter, który był jednym z faworytów wczorajszego wyścigu, przyznał, że nie chce wracać na belgijską imprezę, bo kosztuje ona za dużo nerwów.

Nie, to zbyt irytujący wyścig. Nigdy nie osiągałem tutaj dobrych wyników; dzisiaj też nic nie poszło zgodnie z planem. Zobaczymy w przyszłym roku, teraz jestem bardzo zawiedziony, że sędziowie nie oceniają wszystkich po równo

– zakończył Groenewegen.