PHOTO: J. A. MIGUELEZ/UNIPUBLIC.

Zależnie od wyznawanego światopoglądu, szklanka może być do połowy pełna lub pusta. A jednak mijając półmetek rywalizacji w 71. edycji wyścigu Vuelta a España nawet największy optymista przyzna, że droga do Madrytu jest jeszcze długa i piekielnie wyboista.

Za nami upragniony przez wszystkich dzień przerwy, który pozwolił uczestnikom wyścigu nie tylko zregenerować siły, ale zanalizować obecną sytuację i dostosować do niej taktykę na kolejne etapy. Niezadowoleni z bieżącego stanu rzeczy nie będą musieli jednak czekać na stożące się gdzieś na wschodzie Pireneje, by powetować poniesione niedawno straty.

Zgodnie ze swoją tradycją, Wyścig Dookoła Hiszpanii zapewnia podniety górskich wspinaczek już podczas odcinka inaugurującego kolejny tydzień rywalizacji, a szybko urastająca do rangi jednego z lepiej rozpoznawalnych podjazdów Vuelty Peña Cabarga z pewnością zachwieje ustalonym na Lagos de Covadonga porządkiem.

Oto, co na temat 11. etapu wyścigu Vuelta a Espana mieliśmy do powiedzenia jeszcze przed rozpoczęciem imprezy:

Etap 11, 31 sierpnia: Colunga / Museo Jurasico – Peña Cabarga, 168.6km

… a po dniu przerwy, kolejny finisz na podjeździe. I to nie byle jakim podjeździe, ale kolejnym klasyku Vuelty – piekielnie stromym Peña Cabarga. Książka wyścigu mówi, że średnie nachylenie na odcinku 5.6 kilometra wynosi „zaledwie” 9.8%, jednak nie od dziś wiadomo, że statystyka ma z trudami życia codziennego niewiele wspólnego. W rzeczywistości, poza wypłaszczeniem w środkowej części wzniesienia (3%), nachylenie nie spada poniżej 11 – 18% aż do mety. Smile, you’re in Spain!

Przed nami kolejny etap, którego obezwładniająca monotonia z nagłym twistem w wielkim finale stanowi wierną kopię emocji, które towarzyszą sympatykom kolarstwa podczas oglądania Walońskiej Strzały. Biegnącymi równolegle do linii wybrzeża szosami przemieszczać będziemy się w kierunku Kraju Basków, by po pokonaniu 160 kilometrów zmierzyć się z jedyną przeszkodą dnia, Peña Cabarga.

Trudność nie będzie jednak polegała wyłącznie na stawieniu czoła piekielnie stromemu podjazdowi. Ostatnie kilometry przed podnóżem ścianki staną się areną bezpardonowej walki o pozycje, której nie powstydziłyby się pociągi sprinterów przed płaskim finiszem. I która nazbyt często przeradza się w pamiętne dramaty. Piękna Laura na pewno zapytałaby o to Igora Antona, gdyby ten nie wycofał się z udziału w tegorocznej edycji wyścigu po 8. etapie…

3-VE16-RECORRIDOS-sin cabecera.indd

PROFIL (10)

PROFILCOLSCOTES_1 (2)

PROFILKMS (9)

Jak doskonale wiadomo, Movistar z koszulką lidera to układ bardzo sprzyjający uciekinierom. O udział w odjeździe powinni ponownie powalczyć: Thomas De Gendt, Louis Vervaeke (Lotto Soudal), Robert GesinkGeorge Bennett (LottoNL-Jumbo), Alexandre Geniez (FDJ), Andrey Zeits, Luis Leon Sanchez (Astana), Tejay van Garderen (BMC Racing),Riccardo Zoidl (Trek-Segafredo), Egor Silin (Katusha), Mathias Frank (IAM Cycling), Jose Goncalves, Hugh Carthy (Caja Rural), Pierre Rolland (Cannondale-Drapac) czy Romain Sicard (Direct Energie).

Dla liderów na klasyfikację generalną, dzień jak co dzień. W akcji ponownie zobaczymy Nairo Quintanę, Alejandro Valverde (Movistar) i Chrisa Froome’a (Team Sky). Alberto Contador (Tinkoff) głośno mówi o swoich wyłącznie iluzorycznych szansach na końcowy triumf, można więc mieć pewność, że zaatakuje. Czekamy również na przebudzenie Estebana Chavesa (Orica-BikeExchange), na którego ewidentnie spłynęła bierność jego nieznacznie młodszego, ale bardziej utytułowanego rodaka.

 

Pełną zapowiedź 71. edycji wyścigu Vuelta a Espana można znaleźć tutaj

Plan transmisji telewizyjnych można znaleźć tutaj.

Mapy i profile > tutaj