Agnieszka Skalniak powtórzyła swój wyczyn z Ponferrady i w amerykańskim Richmond po raz drugi z rzędu zdobyła brązowy medal mistrzostw świata juniorek.

Zawodniczki miały przed sobą 64,9 kilometra, na które składały się cztery, ok. 16-kilometrowe rundy. Pierwsze okrążenie przejechane zostało stosunkowo spokojnie, choć już wtedy peleton się rozciągnął. Decydująca akcja rozegrała się pod koniec drugiej rundy. Wtedy to zaatakowała brązowa medalistka z mistrzostw świata z Ponferrady, Agnieszka Skalniak. Razem z nią odjechały dwie Amerykanki Chloe Dygert i Emma White oraz Francuzka Juliette Labous. Czwórka ta wypracowała sobie ok. 40-50 sekund przewagi nad grupą zasadniczą. Po ok. 40 kilometrach od czołówki oderwała się Dygert i kontynuowała solową ucieczkę. Utrzymała swoje prowadzenie i sięgnęła po złoto. Druga była jej rodaczka, White, a Agnieszka Skalniak po raz drugi z rzędu ukończyła wyścig ze startu wspólnego o mistrzostwo świata na trzecim miejscu.

Wynik ten robi o tyle większe wrażenie, że został osiągnięty zaledwie kilka dni po przeziębieniu. – Przekraczając linię mety czułam wielką radość, ale też równie wielkie zmęczenie. Nie miałam już zupełnie sił – opowiada Agnieszka Skalniak – Pod koniec drugiego okrążenia ruszyłam za Amerykanką i Rosjanką. Druga z nich nie zdołała utrzymać tempa, a po chwili dołączyła kolejna Amerykanka i Francuzka. Wiedzieliśmy z trenerem, że reprezentantki USA będą bardzo mocne i trzeba je pilnować. Z tego powodu zaatakowałem razem z nimi, już na drugiej rundzie. W końcówce dałam z siebie absolutnie wszystko, ale nie byłam w stanie pokonać Amerykanek.

Trasa była ciężka, a kostka brukowa dała się we znaki. Musiałam na niej po prostu zacisnąć zęby i trzymać się rywalek. Przed mistrzostwami świata nie zwracałam większej uwagi na profil wyścigu, żeby się na nic nie nastawiać. Wiedziałam, że muszę pojechać swoje – powiedziała pierwsza Polka w historii, która zdobyła dwa medale szosowych mistrzostw świata rok po roku. – Tuż przed startem czułam, że będzie dobrze, bo miałam szczęśliwy dla mnie numer startowy – “7” – dodała.

 

Źródło: Polski Związek Kolarski
Foto: Instagram Andrzeja Piątka