Zenon JaskułaKilka dni temu mieliśmy okazję i przyjemność spotkania Zenona Jaskuły. Zapraszamy na rozmowę z trzecim kolarzem Tour de France.

Zenek, sporo czasu czekaliśmy, aby polscy kolarze, mieli realne szanse bycia liderami w zawodowym peletonie, a tym samym w walce o podium czy też zwycięstwa choćby na Giro,Tour de France czy innych wyścigach. W końcu żeśmy się doczekali. Jak Ty to widzisz i oceniasz?

Teraz już są. Majka, Kwiatkowski oraz paru innych którzy dobijają się do światowej czołówki. Zobaczymy jak to dalej będzie. Ja nie jestem jasnowidzem, ale życzę im sukcesów, aby mogli się realizować, wygrywać wyścigi, etapy, choćby na wspomnianym przez ciebie Giro, Tour de France czy Vuelcie. Tak by na koniec swojej sportowej kariery byli z siebie dumni i zadowoleni.

Mam nadzieję,że narodzi się Kwiatomania czy Majkomania, a to z pewnością pchnie kolarstwo szosowe do przodu w naszym kraju. Najlepiej jak by wygrali któryś z wielkich tourów, bo to z pewnością by pomogło. Już teraz mówi się o rekordowej oglądalności kolarstwa na Eurosporcie, jak sam wiesz, TVP też deklaruje swój udział w transmisjach. Więc powinno być coraz lepiej, a wtedy i o sukcesy łatwiej kiedy masz kilku kolarzy z Polski walczących o sukces. Chociaż bezpośrednio rywalizujących ze sobą, ale za to większa frajda dla polskich kibiców.

Mówisz o tym co napędza daną dyscyplinę i jej popularyzację w mediach, zwłaszcza tych telewizyjnych. To jest twoim zdaniem klucz do sukcesu?

Zdecydowanie tak. Dużo osób nagle zaczęło dostrzegać kolarstwo przez pryzmat zwycięstw Kwiatkowskiego, czy też fantastycznej postawy Majki na Giro. Wiele razy pokazywano ich w telewizjach i to niekoniecznie sportowych. To o czymś świadczy, ludzie z przyjemnością to oglądali i chcą oglądać. Ale żeby nie było tak miło i sympatycznie to dużo jest do zrobienia.

Mianowicie co?

Popatrz sam. Tor stoi pusty, nic się nie dzieje, a potrzeba nowych talentów. Aby było 20-30 młodych zdolnych rokujących na przyszłość, to musi być 1000 aby przeprowadzić selekcję. Ktoś musi tych młodych przyprowadzić. Więc rodzice, a rodzice kiedy przyprowadzą i zachęcą do kolarstwa? Wtedy kiedy obejrzą relację w której polscy kolarze odgrywają główne rolę. Ale tych relacji musi być zdecydowanie więcej na wielu stacjach, bo nie każdy ma Eurosport. Więc tu jest dużo do poprawy. Mam nadzieję, że sukcesy Majki czy Kwiatkowskiego przyniosą nam popularyzację kolarstwa. Zresztą już widać że powoli przynoszą.

Kwestią czasu jest aby Polak wygrał wielki tour?

Jeśli Michał Kwiatkowski dobrze się przygotował do Tour de France, to myślę że z pewnością powinien wygrać etap czy więcej etapów i walczyć o czołową dziesiątkę. A jeśli wygra klasyfikację generalną, czego mu życzę z całego serca, to cała Polska pić będzie szampana i wszyscy będziemy się cieszyli. 

Zenek, Ty stałeś na podium i wiesz jak smakuje zwycięstwo etapowe. Co możesz podpowiedzieć, nie wiem, może doradzić, Michałowi Kwiatkowskiemu.

To trudne pytanie, bo i sam wyścig jest bardzo trudny. Z pewnością musi uważać na pierwszych etapach by nie zaplątać się w niepotrzebną kraksę, czy też w jej skutek nie stracić cennych sekund czy minut, nie mówiąc już o bólu fizycznym czy też kontuzji. Trzy tygodnie ścigania, ogromna presja bo to przecież Tour de France, a więc i walka z psychiką. Naprawdę wiele jest czynników które mogą wpłynąć na końcowy sukces. Sam widziałem jak kilku kolarzy po dwóch tygodniach traciło siły, czy też wiarę w siebie i końcowy sukces. Dopadało to nawet lidera jadącego w żółtej koszulce. Chociaż jak ktoś jedzie w tej koszulce to jest automatycznie o 10-15% jest mocniejszy. Nawet biała koszulka Majki, widziałem, ile mu dodawała sił i woli walki. To naprawdę ładuje i buduję twoją siłę fizyczną i psychiczną. To jest podium, to są wywiady i różne tego typu rzeczy przyjemne, które naprawdę powodują że posiadacz koszulki nawet nieświadomie wyciąga z organizmu więcej niż myśli że może.

Szóste miejsce Rafała Majki to duży sukces? Tak mówi zdecydowana większość do której i ja się zaliczam. Ale są też tacy co mówią, że to nie sukces a porażka.

Malkontenci byli, są i będą. Na jego możliwości w tym roku pojechał bardzo ładnie. Cały czas w czołówce. Jechał w białej koszulce, o której wcześniej wspominałem i długo jej obronił. Było sporo kontrowersji na tym zjeździe, sporo stracił ale nie chcę komentować tego typu decyzji, bo nie było mnie tam i nie wiem jak to wyglądało z perspektywy kolarza. Więc na tą chwilę dobrze. Myślę że nie było go stać na więcej w tym roku. Musi tylko się nauczyć jak i kiedy zaatakować, a będzie tylko lepiej.

Ostanie etapy jechał z problemami żołądkowymi, a to świadczy o jednym, ma wolę walki i siłę do pokonywania własnych słabości wtedy kiedy organizm jedzie na „oparach”i jest praktycznie wyjałowiony.

To jest właśnie to. Trzeba bardzo uważać na to co się pije i je. Nawet makaron może zaszkodzić. Organizm kolarza będącego w formie jest jak organizm niemowlaka, to co wspomniałeś, jest wyjałowiony. Wszystko się ciebie chwyta. Nawet kichnięcie kogoś z boku kto ma katar, powoduje to że na drugi dzień masz już infekcję.

Trochę z innej beczki. Czesław Lang organizuje podczas trwania Tour de Pologne wyścig dla amatorów gdzie zaprasza wielkich kolarzy, tak jak choćby Tony Romingera. Przyjął byś takie zaproszenie gdyby na starcie stanęli Rominger i Miguel Indurain. Oczywiście w formie zabawy.

Oczywiście że tak, ale tylko w formie zabawy. Ścigać się już z nimi nie będę (śmiech). Jeżdżę po 20-30 kilometrów dziennie, ale tylko dla siebie. Więc o ściganiu nie ma mowy, ale dla zabawy i spotkania się z nimi bardzo chętnie. Fajna by to była popularyzacja kolarstwa w naszym kraju (w tym momencie do rozmowy włączył się 5 letni syn).

…Tata, ale kiedyś się ścigałeś!

Kiedyś tak, a powiedz jak się nazywasz i kim chcesz być?

… nazywam się Walenty Jaskuła i chcę być kolarzem.

Młodszy syn chce być kolarzem, a starszy mówił mi, że piłkarzem…

Jak to z dziećmi. Jak są na rowerach to mówią że chcą być rowerzystami, a jak grają w piłkę to piłkarzami. Starszy chodzi jeszcze na karate. Najważniejsze że uprawiają sport, że nie siedzą godzinami przy komputerach. A co dalej będzie czas pokaże. Dzisiaj mają frajdę bo pierwszy raz na torze i popatrz. Trzy godziny non stop jeździli i jeszcze im mało. Walenty domaga się szybszego roweru ( śmiech), ale niestety dla pięciolatka jeszcze nie ma rowerów z przerzutkami czy ostrego koła.  Niech się rozwijają poprzez zabawę, ja do niczego zmuszać ich nie mam zamiaru. Cieszę się, jak już wcześniej powiedziałem, że aktywnie spędzają czas. Niech uprawiają choćby dla zabawy, bo uważam że każdy z nas powinien znaleźć chwilę na uprawianie sportu choćby dla zdrowia.

Po cichu, szykujesz swoich następców (uśmiech)?

Ja nie wiem czy będą sportowcami, to od nich zależy. Ja ich nie popycham. Mówię im jak chcecie to oglądajcie telewizję a później będziesz oglądał swoich kolegów mówiąc a z tym trenowałem, z tym ćwiczyłem. Ja ich bardziej wypuszczam, tak jak moja mama zawsze mówiła… a nie jedź na rowerze bo się wywrócisz. Mnie wtedy jeszcze bardzie ciągnęło na rower. Nic na siłę, jak nie chcesz iść na rower to nie idź, jak pada deszcz i nie chcesz grać w piłkę to siedź w domu. Sam wiesz, taka mała psychologia ( śmiech). Ale jeszcze raz powtarzam, nic na siłę i raczej w formie zabawy. Oczywiście trzeba maluchom pomóc i ja to robię, a więc zawożę na treningi, jeździmy razem na rowerach, jeżdżą też na golfa, ale sami muszą podjąć decyzję w przyszłości kim chcą być. Najwyżej później będą oglądali w TV swoich kolegów jak odnoszą sukcesy i zastanawiali się czy dobrego wyboru dokonali.

Teraz tak patrzyłem z boku razem z Jurkiem Brodawką jak jego i moje chłopaki jeżdżą i widzę że mają zadatki. Kręci ich to kolarstwo więc się obaj z Jurkiem cieszymy.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał Artur Machnik