Pechowo dla Radosława Romanika zakończył się start w wyścigu O Puchar Uzdrowisk Karpackich. Zawodnik Bank BGŻ Team upadł na jednym z zakrętów i musiał wycofać się z dalszej rywalizacji.

Radosław Romanik: Trasa była strasznie niebezpieczna. Wąskie i kręte zjazdy po kiepskim asfalcie pokrytym na dodatek często piaskiem. Po pierwszej rundzie podjechał do mnie Darek Baranowski i powiedział, że prawie leżał w kraksie na jednym z zakrętów. Po chwili ja wywróciłem się dokładnie w tym samym miejscu chociaż uważałem i mocno wyhamowałem. Nie stało mi się nic strasznego, zwykłe kolarskie szlify, które jak zwykle przy wolnej jeździe są boleśniejsze niż te, przy większej szybkości. Chciałem od razu wsiadać na rower i jechać dalej, ale miałem wygięty hak przerzutki i klamki hamulców. Samochód techniczny właśnie pojechał za ucieczkę i musiałem zrezygnować z dalszej jazdy. Kiedy opatrywano mnie w karetce, w radiu wyścigu usłyszałem wezwanie dla lekarza do jednego z czeskich zawodników, który także upadł na zjeździe. Widok na miejscu był straszny, kolarz leżał nieprzytomny w kałuży krwi. Później dowiedziałem się, że wylądował w szpitalu z otwartym złamaniem ręki, to najlepszy dowód na to, na jak niebezpiecznej trasie przyszło nam się ścigać.

Wyścigu nie będzie dobrze wspominał także Piotr Sztobryn, który jechał bardzo aktywnie i znalazł się w składzie decydującej ucieczki, jednak na skutek skurczów i kłopotów z kolanem musiał się wycofać. W tej sytuacji najlepszym z kolarzy Bank BGŻ Team był Krzysztof Jeżowski, który ukończył wyścig na 41. miejscu.

-- 
Adam Probosz
Rzecznik prasowy Bank BGŻ Professional Cycling Team