“Po pierwszym górskim etapie trochę się łudziłem, że złapałem dobrą nogę i jestem w stanie powalczyć o podium w generalnej. Faktycznie dwa dni temu pod finałowy podjazd czułem się super, dzisiaj od spodu wiedziałem, że będzie ciężko.

Gdy atakował Pozzovivo próbowałem pojechać za nim, ale ten gość który jest specjalistą w górach i waży 52 kg po prostu bawi się na tym wyścigu z resztą zawodników. Ja typowym góralem nie jestem i nie będę chyba nigdy, może w szczytowej formie udałoby się obronić podium, ale ta (mam nadzieję) jeszcze nie jest taka jak podczas wiosennych wyścigów.

Jestem piąty w klasyfikacji generalnej, dzisiaj przyjechałem 17, co według chłopaków jest dobrym miejscem pod Manivę, czuję lekki niedosyt ale nic więcej nic bym dzisiaj nie wymyślił. Tak czy inaczej jestem zadowolony, jutro jeszcze tylko w jednym kawałku dojechać do mety i już można myśleć o sierpniu.

A w sierpniu w planie osiem bardzo ciężkich klasyków, możliwe, że zrezygnuję z GP Industria i skupię się na Camaiore ale tą decyzję podejmiemy po Matteotti.”

Sobotni etap zwyciężył dotychczasowy lider Domenico Pozzovivo (Colnago – CSF), który o 53 sekundy wyprzedził Daniela Martina (Garmin) oraz Morissa Possoni (Team Sky) o 54 sekundy.

W “generalce” prowadzi Pozzovivo, przed Possonim i Martinem. Bartosz Huzarski jest piąty ze stratą 3:36 do lidera. W niedzielę ostatni etap, płaski odcinek o długości 179,5 km.

Źródło: www.huzarski.pl

Foto: Robert Słupik (naszosie.pl)