Dzisiaj dziewiąty na mecie pierwszego klasyku rozgrywanego po ciężkich terenach w okolicy Arony.

Po całym dniu w odjeździe jestem wypruty i na pewno nie do końca szczęśliwy. Zabrakło niewiele, ale takie jest kolarstwo i ogólnie sport. Fakt faktem natomiast, że nie miałem dzisiaj nogi na zwycięstwo i zapewne z naszej trójki byłbym trzeci.

Cieszy mnie natomiast fakt, że moje nogi są coraz lepsze, progres jest zauważalny i na pewno jest to dobry prognostyk. Może pod koniec Austrii lub na Brixii będzie już ok i uda się jeszcze coś w tym roku wygrać. Dzisiaj sporo jechaliśmy w deszczu, na szczęście nie było zimno, ale po nogach dało ładnie.

Jutro jadę spokojnie, jeden dzień powyżej progu w zupełności mi wystarczy :). Jadę spokojnie ale czekam na metę i ostateczne rozgrywki (nie w odjazd), jeśli będę się czuł dobrze mogę wysoko skończyć bo mamy kilka ciekawych podjazdów i płaską końcówkę. Ale to zobaczymy jutro.

Źródło: www.huzarski.pl