Fot.: Alpecin Cycling / photonews.be

2. etap Tirreno-Adriatico padł łupem Mathieu van der Poela. Zważywszy na fakt, że końcówka rywalizacji została poprowadzona po szutrze, Holender został zapytany o swoją absencję podczas niedawnego Strade Bianche. Kolarz Alpecin-Premier Tech odpowiedział dość ciekawie, sugerując przy okazji, że być może w przyszłości jeszcze zobaczymy go na białych drogach.

Oglądając trasę 61. edycji Tirreno-Adriatico można było spodziewać się, że końcówka 2. etapu wygeneruje spore emocje i rzeczywiście tak się stało. Choć wtorkowa rywalizacja rozkręcała się dość powoli, to jej finał był naprawdę widowiskowy, a o wygraną ostatecznie biła się trójka zawodników – Mathieu van der Poel (Alpecin – Premier Tech), Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe) oraz Isaac del Toro (UAE Team Emirates – XRG). Finalnie górą z tej trójki był Holender, który po mecie opowiedział o swoich odczuciach związanych ze zmaganiami na mokrych szutrach.

Było bardzo trudno. Poziom na ostatnim podjeździe był niesamowicie wysoki. Do tego ten deszcz… Droga była dość śliska, więc sprint na stojąco był bardzo trudny. Na szczęście mimo wymagającej walki udało mi się jeszcze zachować wystarczająco dużo energii, żeby wygrać. Bardzo liczyłem na to zwycięstwo. W zeszłym roku byłem kilka razy blisko, ale mi się nie udało, więc cieszę się, że znów wygrałem etap Tirreno-Adriatico

— mówił Mathieu van der Poel, dla którego to 4. wygrana etapowa podczas Wyścigu Dwóch Mórz. Poprzednie sukcesy miały jednak miejsce dość dawno, bo w latach 2020-21.

Przy okazji sukcesu na etapie, który zawierał dość długi odcinek szutru w końcówce, nie mogło zabraknąć także pytań o Strade Bianche. Holender od kilku lat unika startów na białych drogach, a szef jego ekipy, Christoph Roodhooft, tłumaczył to wprost tym, że trasa włoskiego klasyku jest po prostu obecnie zbyt trudna dla zawodnika Alpecin-Premier Tech. Co zaś uważa sam zainteresowany?

Czy żałuję, że kolejny raz ominęło mnie Strade? Trochę tak. To wyścig, w którym chętnie wziąłbym udział, ale po zimie spędzonej w przełajach potrzebowałem nieco odpoczynku. Może jeśli kiedyś będę spędzał zimę w inny sposób, pomyślę o powrocie na Strade. Czy jest dla mnie za ciężkie? To po prostu bardzo trudny wyścig. Myślę, że w sobotę po raz kolejny zobaczyliście, że zawsze będzie trudno tam wygrać. Nie oznacza to jednak, że trzeba cokolwiek zmieniać. Być może pojadę tam kiedyś mimo świadomości, że trasa nie jest idealna pode mnie. Jakbym wybierał tylko wyścigi, które mi odpowiadają, to nie wystartowałbym w Tirreno. Tak, bardzo chciałbym kiedyś wrócić na start w Strade, ale to wymaga pewnych zmian w moim kalendarzu

— ciekawie zadeklarował Mathieu van der Poel.

Wtorkowe zwycięstwo bez wątpienia tylko podkręci dyskusje o tym, czy Holender byłby gotów podjąć rękawicę i stawić czoła Tadejowi Pogačarowi podczas Strade Bianche. Niestety póki co pozostaje nam gdybać, aczkolwiek obecny i były mistrz świata na szczęście przetną swoje drogi już niedługo – obu zobaczymy przecież na starcie Mediolan-San Remo (21.03). Dotychczas górą bywał tam 31-latek z Alpecin-Premier Tech. Jak będzie w tym roku? Przekonamy się niebawem.

Poprzedni artykułMedia: INEOS Grenadiers znalazło nowego sponsora tytularnego
Następny artykułJonas Vingegaard krytykuje trasę Paryż-Nicea. Organizatorzy? Odpowiadają
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Ricky
Ricky

To on w końcu kończy tę karierę przełajową czy nie? Nie, żeby robiło mi to wielką różnię (i tak nie oglądam) ale po zapowiedziach nie wyglądałoby to za poważnie, a tu zdaje się sugerować, że może „spędzać zimę” tak jak dotychczas.

MiT
MiT

Jest pogacarem przełajów. Trudno sobie wyobrazić by chciał to odpuścić