Po 1. etapie tegorocznego Paryż-Nicea do sieci trafiły dość krytyczne słowa Jonasa Vinegaarda na temat trasy tegoż odcinka. 2 dni później organizatorzy wyścigu postanowili ustosunkować się do stanowiska wygłoszonego przez Duńczyka.
W niedzielę rozpoczęła się 84. edycja Paryż-Nicea – imprezy będącej częścią cyklu UCI World Tour. Choć najwyższa możliwa ranga sugeruje też zachowanie najwyższych standardów, to zdaniem Jonasa Vingegaarda o tych nie było mowy podczas 1. etapu rozgrywanego na trasie Achères – Carrières-sous-Poissy. Niektóre z dróg miały bowiem, według Duńczyka, nie przystawać do wyścigu tej kategorii.
To było stresujące. Bardzo stresujące. Mam nadzieję, że nie wszystkie moje dni wyścigowe w tym roku będą takie. Ta trasa nie pozwalała cieszyć się ściganiem. Nie sądzę zresztą nawet, żeby nadawała się na wyścig World Tour. Drogi były kiepskie, kręte, do tego te progi zwalniające… Zwłaszcza ostatni zjazd, który pokonaliśmy trzy razy, nie był wystarczająco dobry na wyścig World Tour
— mówił tuż po 1. etapie Jonas Vingegaard w rozmowie dla rodzimego portalu Feltet. 2 dni później Duńczyk wypowiadał się zresztą w podobnym tonie w wywiadzie dla włoskiego TuttoBiciWeb.
Czasami czuję się, jakbym mówił do ściany. Czuję się jednak odpowiedzialny za poprawę kolarstwa w pewnych obszarach. Jeśli jako kolarze mający zasięgi i siłę przebicia milczymy, nic się nie zmieni. To sprawia, że nie mam zamiaru dalej być cicho. Chcę ugruntować swoją pozycję lidera peletonu. Nie mówię tego w trosce o wyniki, a dzięki nim. One dają mi platformę do tego by mówić głośno, a celem tych wypowiedzi jest poprawa bezpieczeństwa
— dodawał duński zawodnik Team Visma | Lease a Bike.
Długo wydawało się, że na wyraźne zaczepki ze strony 29-latka nie odpowiedzą ani organizatorzy wyścigu, ani też stojące za nim A.S.O.. Finalnie jednak, choć z pewnym opóźnieniem, ci wypuścili krótki, krytyczny dla Jonasa Vingegaarda komunikat, w którym twierdzą, że trasy były dobre i nikt się na nie nie uskarżał.
Ściśle współpracujemy z CPA, mamy kontakt z 3 przedstawicielami kolarzy wyznaczonymi przez CPA na Paryż-Nicea oraz członkami tej organizacji. Z ich strony nie otrzymaliśmy żadnych negatywnych informacji na temat trasy
— napisano w oświadczeniu.
Zważywszy na fakt, że Paryż-Nicea jest tylko jedną z naprawdę wielu imprez znajdujących się pod skrzydłami A.S.O., istnienie potencjalnego konfliktu pomiędzy tą organizacją a Jonasem Vingegaardem byłoby bez wątpienia czymś interesującym. Czas pokaże, czy takowy faktycznie się pojawi, czy też po tej krótkiej wymianie temat ucichnie i wszystko się uspokoi.







Może nie chce zostać w tyle za Tadejem, który też marudził na organizatorów ostatnio ;).
Co prawda Tadej narzekał w poniedziałek, a Jonas w niedzielę, ale na pewno było to naśladownictwo 😉
Bardzo dobrze. Jeśli trasa faktycznie była słaba to dobrze że krytykują. UCI ogranicza max przełożenia i szerokość kierownicy i myśli że teraz jest bezpiecznie. Prawdziwe zagrożenie to właśnie głupio zaplanowana trasa, zjazdy do mety, kręte końcówki a i słaba nawierzchnia też