Tuż po zakończeniu 16. etapu Tour de France do mediów trafiła informacja, że za linią mety upadek zaliczył Jonas Vingegaard. Duńczyk zderzył się z jednym z dwóch obecnych tam akredytowanych fotografów, za co ten dostał 2-dniowe wykluczenie z wyścigu. Na szczęście liderowi Team Visma | Lease a Bike nie stało się nic poważnego.
Po zakończeniu 16. etapu Tour de France z metą na Mont Ventoux pojawiła się niepokojąca wiadomość – Jonas Vingegaard upadł po zderzeniu się z obecnym tam fotografem. Nie ma nagrania wideo ani zdjęć z tego incydentu, ponieważ miało ono miejsce tuż za linią mety, gdzie nikt nie miał wstępu, z wyjątkiem dwóch fotografów, z których jeden spowodował feralny wypadek. Ze względu na ograniczoną przestrzeń na szczycie Mont Ventoux nie ma też praktycznie świadków, a samo miejsce kolizji znajdowało się tuż za zakrętem, poza zasięgiem kamer.
Fotograf udał się dziś rano pod autokar Team Visma | Lease a Bike by przeprosić za incydent, po którym w pierwszej chwili Jonas Vingegaard skarżył się na ból barku. Ostatecznie na szczęście Duńczykowi nic się nie stało, a całość zdecydował się ponownie skomentować szef holenderskiej ekipy.
Na szczęście Jonas nie odniósł obrażeń. To mógł być koniec jego Touru. Sędziowie zadecydowali o takiej, a nie innej karze, ale moim zdaniem ten fotograf powinien zostać zawieszony do końca Touru. To nie powinno się wydarzyć
— mówił Richard Plugge.
Rzeczony fotograf może mówić o sporym szczęściu w nieszczęściu – udało mu się bowiem zachować anonimowość, a zaledwie 2-dniowe zawieszenie wydaje się, że szybko miną. Najważniejsze rzecz jasna jest to, że Jonas Vingegaard jest cały i może kontynuować rywalizację.
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Relacja z 16. etapu
- Zapowiedź wyścigu
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Podsumowanie 2. tygodnia
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









Paparazzi szukają sensacji. Powinni go zawiesić na clay wyścig.
Na pewno to nie był Grucha, bo on siedział przy bandach na ostatnim zakręcie.
Czy kolarz, który spowodował upadek Pogacara dostał karę?
@łukasz to nie była wina kolarza, tadek liznął mu koło, zwykły pech
Nie ma świadków, nie ma nagrań. Słowo przeciw słowu. Uniewinnić fotografa i wypłacić mu odszkodowanie za pomówienia. Zmęczony wysiłkiem, mający na szczycie mroczki przed oczami i niedotlenienie Duńczyk mógł tę historię sobie wymyślić.
Do @Marcin
Tak, to że go boli ramię też sobie wymyślił? Wyraźnie się za nie trzymał w wywiadach.
Kto tu stosuje pomówienia?
Czy p. Richard Plugge Będzie równie krytycznie wypowiadał się o kierowcy własnego zespołu który spowodował kraksę z pogacarem?