fot. Tour de France / A.S.O. / Charly Lopez

Ostatni tydzień tegorocznej Wielkiej Pętli otwieramy odcinkiem, który można uznawać za przedostatnią szansę na odwrócenie kolejności na szczycie klasyfikacji generalnej wyścigu, ale jest to szansa największego kalibru. W menu na wtorek pola słoneczników i lawendy, nieśmiałe podmuchy mistralu i finałowa wspinaczka na jedną z największych ikon Tour de France: Mont Ventoux. Góra Wiatrów, Olbrzym Prowansji… niewiele podjazdów dorobiło się porównywalnej liczby przydomków i mitów, w czym nie ma ani odrobiny przypadku. Ta góra nie chce być zdobywana. Ta góra kocha szalone zwroty akcji. I, co najważniejsze, ta góra gwarantuje niezapomniany spektakl.

Ostatni tydzień 112. edycji Tour de France otwieramy jednym z największych klasyków tego wyścigu. Liczący 171,5 kilometra i 2950 metrów przewyższenia 16. etap prowadzi z Montpellier, przez rolnicze tereny Oksytanii i Prowansji, aż na szczyt jednej z największych ikon tego wyścigu: Mont Ventoux.

Etapy z metą na Olbrzymie Prowansji zawsze zbudowane są na zasadzie silnych kontrastów, a ten wtorkowy idealnie wpisuje się w tę regułę. Pierwsze 150 kilometrów wiedzie przez przeważająco płaski, jedynie miejscami pofałdowany teren departamentów Hérault i Gard w kierunku Vaucluse, gdzie głównymi atrakcjami tradycyjnie będą uprawy słoneczników.

Tuż przed lotnym finiszem w Chateauneuf-du-Pape (112,4 km) peleton przeprawi się na wschodni brzeg Rodanu, co oznacza, że znajdzie się w samym sercu operowania mistralu. Na temat tego, czy wiatr odegra dziś swoją rolę jeszcze przed finałową częścią wspinaczki, zdania są podzielone. Charakterystyczny północno-zachodni kierunek podmuchów na wielu odcinkach trasy będzie temu sprzyjał, jednak według aktualnych prognoz prędkość wiatru nie przekroczy tam 20 km/h, a to trochę za mało.

Oficjalnie podjazd pod Mont Ventoux (15,7 km; śr. 8,8%) nie zaczyna się w samym Bédoin, ale już tam rozpoczyna się wspinaczka przez okalające tę miejscowość sady, co każe doliczyć do i tak konkretnego wyzwania dodatkowe 5 kilometrów. Tego rodzaju rozgrzewka jest o tyle przydatna, że sam podjazd nie daje takiej szansy: pierwszy cios wyprowadza już na “dzień dobry”, a na prowadzącym przez las 8-kilometrowym odcinku nachylenie tylko sporadycznie spada poniżej 10%. Chalet Reynard, równie charakterystyczny punkt przy drodze jak żelazny krzyż na szczycie jednej z alpejskich przełęczy, daje pierwszą chwilę oddechu i wyznacza moment drastycznej zmiany scenografii. Po krótkim wypłaszczeniu kolarze wjadą w kojarzony z fotografii księżycowy krajobraz Mont Ventoux. Pod kątem nachylenia, które oscyluje na tym odcinku wokół 6-7%, jest tam lżej, ale swoją rolę odgrywa już skumulowane podczas 10 kilometrów wymagającej wspinaczki zmęczenie, potęgowane przez charakterystyczny dla szczytowej partii podjazdu czołowy wiatr. Gradient jeszcze raz wzrasta do 10% na bezpośrednio poprzedzających metę serpentynach.

Oto, co na temat 16. etapu Tour de France 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 16, 22 lipca: Montpellier > Mont Ventoux (171,5 km)

Montpellier, Prowansja i jej Olbrzym to prosty, ale niezawodny przepis na otwarcie bardzo wymagającego, ostatniego tygodnia 112. edycji francuskiego wielkiego touru. Prawdziwy klasyk – a więc wielogodzinna procesja polami słoneczników do Bédoin, a następnie 16-kilometrowa wspinaczka przez kontrastujące ze sobą krajobrazy na nieziemski szczyt Mont Ventoux (15,7 km; śr. 8,8%). Podjazd tak mityczny, że pisząc o nim trudno nie przesadzić – tym bardziej, że tam regularnie dzieją się rzeczy bez mała dziwne. A łącząc uwarunkowania historyczne z realnym wpływem na wynik rywalizacji (danego dnia lub szerzej), to zdecydowanie największa z ikon tegorocznej Wielkiej Pętli.

Niech ponownie wykreuje wielki spektakl, a później spokojnie zaśnie..

Pogoda

Na prowansalskich równinach będzie we wtorek słonecznie i upalnie — temperatura w cieniu, którego aż do miejscowości Bedoin nie znajdzie się zbyt wiele, sięgnie 29°C. Dla całego obszaru wydane zostały alerty burzowe, ale szansa wystąpienia tego rodzaju zjawisk w trakcie rozgrywania etapu jest bardzo niska (<10%).

Na Ventoux chłodniej, ale nie lżej – ok. 18°C i klasyczny headwind. Mistral z północnego zachodu (17–20 km/h) powieje w twarz przez całą odsłoniętą, najwyższej położoną część podjazdu.

Faworyci

Ucieczka czy pojedynek liderów na pierwszym planie? Tadej Pogačar czy Jonas Vingegaard? Próbować będą wszyscy, bo Gigant Prowansji działa na wyobraźnię jak wytwarzane w ukryciu związki chemiczne, ale większość odpowiedzi niezmiennie zależy od jednej osoby.

Wiemy już, że starocie typu Granon czy Superbagnères nie wzbudzają większego zainteresowania aktualnego lidera wyścigu, ale Mont Ventoux to mimo wszystko inny kaliber – kadr z linii mety, który niezależnie od rozmiaru ego wiesza się na którejś ze ścian. Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG) jest rzecz jasna faworytem scenariusza, w którym o etapowy triumf walczą kolarze z czołówki klasyfikacji generalnej tegorocznego Tour de France, ale pojawiły się wokół niego małe znaki zapytania, o których wypada wspomnieć. Pierwszy, a jednocześnie jedyny naprawdę istotny, dotyczy stanu zdrowia 26-letniego Słoweńca, który w ostatni weekend zmagał się z jakąś infekcją górnych dróg oddechowych. Prawdy na temat tego, co konkretnie dolegało liderowi wyścigu i czy należy już do przeszłości, z ust ekipy ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i tak nie poznamy, więc pozostaje obserwacja. Druga wątpliwość sprowadza się do ostatniego pojedynku Pogačara z Jonasem Vingegaardem na Mont Ventoux (2021), kiedy temu drugiemu udało się krótkotrwale zdystansować Słoweńca. W moim odczuciu nie ma to żadnego przełożenia na ich aktualną rywalizację, ponieważ mówimy o zawodniku UAE Team Emirates sprzed prime’u i pełnej profesjonalizacji oraz Duńczyku, który był dopiero w fazie testów jako pełnoprawny oponent, co dawało mu trochę więcej wolności. Dziś najwięcej zależeć będzie od stanu zdrowia i apetytu Pogačara, choć nawet jeśli jedno i drugie dopisze, nie jestem przekonana, czy zdecyduje on się poświęcić swoich pomocników celem kontrolowania ucieczki na długim odcinku dojazdowym do Mont Ventoux. Znacznie lepiej byłoby załatwić to cudzymi nogami.

Na myśl momentalnie przychodzi drużyna Visma | Lease a Bike, tyle że oni również powinni koncentrować się na wytworzeniu maksymalnej presji na finałowym podjeździe i walce o tytuł w tegorocznej Wielkiej Pętli. Ucieczka zazwyczaj odgrywa sporą rolę w strategii tej ekipy, a Mont Ventoux jest właściwym miejscem do wykorzystania stacji przekaźnikowych, dlatego w odjeździe dnia najprawdopodobniej zobaczymy Simona Yatesa, Seppa Kussa lub Matteo Jorgensona (ze znakiem zapytania przy tym ostatnim, bo sprawa między nim a Pogačarem najwyraźniej stała się osobista). Dorzucenie do tego zadania w postaci kontrolowania różnicy czasowej to jednak zbyt wiele nawet dla najmocniejszego z 8-osobowych składów, dlatego spodziewam się po Vismie oportunistycznego podejścia, analogicznego do etapu w Owernii: jeśli sytuacja pozwoli, wykorzystają kolarza z odjazdu. W innym razie pozwolą mu walczyć o etap, a rozprowadzenie lidera pozostawią reszcie pomocników na góry. Sam Vingegaard musi atakować, bo przy obecnym układzie sił ewentualny brak powodzenia najprawdopodobniej nie przyniesie żadnych konsekwencji, a na poprawę aktualnego stanu rzeczy – przynajmniej na papierze – pozostały mu łącznie z dzisiejszym dwa odcinki (Ventoux i Loze).

Rozgrywka o miejsce na najniższym stopniu podium (i jednocześnie białą koszulkę) była jednym z ciekawszych wątków drugiego tygodnia tej edycji Wielkiej Pętli, choć można odnieść wrażenie, że aktualna kolejność – Florian Lipowitz (Red Bull-BORA-hansgrohe) przed Oscarem Onleyem (Picnic PostNL) i Kevinem Vauquelinem (Arkéa-B&B Hotels) – dobrze odzwierciedla aktualny układ sił i obserwowaną w ostatnich dniach trajektorię. Nieco namieszać w tym tercecie może jeszcze Primož Roglič (Red Bull-BORA-hansgrohe), ale oblicza wtorkowego etapu to w żaden sposób nie zmieni. Wspomniane ekipy i ich liderzy pozostaną skoncentrowani na wyżej wymienionych celach, nie próbując ingerować w obraz całej rywalizacji.

Wszystko to daje ucieczce dnia dość nadziei, by przynajmniej podjąć próbę skonstruowania solidnego odjazdu – tym bardziej, że zwycięstwa harcowników na Mont Ventoux (lub w jego bezpośredniej okolicy) do rzadkości bynajmniej nie należą. Logika podpowiada, że na jednym z najbardziej ikonicznych podjazdów Touru powinien zatriumfować rasowy góral, podczas gdy historia wyścigu widziała całkiem sporo mniej oczywistych przypadków, dlatego proponuję sprawdzony w ciągu minionych dwóch tygodni mix: Thymen Arensman, Carlos Rodríguez (INEOS Grenadiers), Lenny Martinez, Santiago Buitrago (Bahrain-Victorious), Michael Storer, Julian Alaphilippe (Tudor Pro Cycling), Ben O’Connor, Luke Plapp (Jayco AlUla), Ben Healy, Alex Baudin (EF Education-EasyPost), Simon Yates, Sepp Kuss, Matteo Jorgenson (Visma | Lease a Bike), Valentin Paret-Peintre (Soudal Quick-Step), Jordan Jegat (TotalEnergies), Aleksandr Vlasov (Red Bull-BORA-hansgrohe), Quinn Simmons, Thibau Nys (Lidl-Trek), Valentin Madouas, Quentin Pacher (Groupama-FDJ), Iván Romeo, Einer Rubio (Movistar), Bruno Armirail (Decathlon AG2R La Mondiale), Harold Tejada (XDS Astana), Michael Woods, Joseph Blackmore (Israel-Premier Tech), Andreas Leknessund (Uno-X Mobility).

Wybierać i przebierać można do woli, choć pozostaje jasne, że ewentualny sukces w mniejszym stopniu zależy od ich nóg niż tego, co w głowie Tadeja Pogačara.

Harmonogram

📍 Start ostry: 12:40
🏘 Przejazd przez Bédoin (początek właściwego podjazdu): ok. 16:15
🏁 Prognozowany finisz: ok. 17:00
📺 Transmisja: od KM 0 na Eurosport 1 i HBO Max


Wszystko o 112. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułKrólestwo sprinterów? – zapowiedź „6-dniówki” od Mazovia Team
Następny artykułTour de France Femmes 2025: Kaja Rysz w składzie Roland Le Dévoluy [wypowiedź]
Aleksandra Górska
Z wykształcenia geograf i klimatolog. Przed dołączeniem do zespołu naszosie.pl związana była z CyclingQuotes, gdzie nabawiła się duńskiego akcentu. Kocha Pink Floydów, szare skandynawskie poranki i swoje boksery. Na Twitterze jest znacznie zabawniejsza. Ulubione wyścigi: Ronde van Vlaanderen i Giro d’Italia.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Mirek
Mirek

Dziękuję za komentarz. Pozdrawiam serdecznie

Ricky
Ricky

Dlaczego autorka pomija 19 etap przy szansach Vinogrona na „poprawę aktualnego stanu rzeczy”?

Don-ww
Don-ww

Język jak zwykle kwiecisty ale byłbym wdzięczny za wyjaśnienie co Pani miała na myśli pisząc : „wytwarzane w ukryciu związki chemiczne” .

Led_2008
Led_2008

Panie Vinegard, jak nie tu to gdzie?

mat
mat

telewizorek lepiej już właćzyć koło 15:50

szczebelek
szczebelek

Sprawa jest prosta jeśli dzisiaj Jonas nie odrobi minuty do Tadeja, to może się powoli żegnać z tegorocznym zwycięstwem w TDF tym bardziej jeśli to Pogacar dorzuci kolejne minuty…

Alek
Alek

O co chodzi z tą sprawą między Tadejem a Mateo jorgensonem?

iks
iks

Don-ww ..taki eufemizm na”podniete” zwyciestwa