Na nieco ponad 30 kilometrów przed metą 14. etapu Tour de France na trasie wyścigu doszło do bardzo przykrego incydentu. Wóz techniczny INEOS Grenadiers potrącił jednego z kibiców, za co prowadzący go Oliver Cookson otrzymał od komisji sędziowskiej 5 tysięcy franków szwajcarskich kary.
Za nami 14. etap Tour de France 2025. Ten zostanie zapamiętany przede wszystkim z wygranej Thymena Arensmana i wycofań takich kolarzy jak Remco Evenepoel, Mattias Skjelmose czy Bryan Coquard, ale niestety do historii przeszedł też dużo gorszy incydent – pod koniec wspinaczki pod Col de Peyresourde jadący za 2. grupą uciekinierów wóz techniczny INEOS Grenadiers prowadzony przez Olivera Cooksona potrącił jednego ze zgromadzonych przy trasie kibiców. Wszystko na żywo pokazała kamera telewizyjna.
INEOS team car drove into a spectator on Peyresourde. 😬 #TDF2025pic.twitter.com/yGLgEkHxsU
— Benji Naesen (@BenjiNaesen) July 19, 2025
Po etapie incydent przeanalizowała komisja sędziowska pracująca podczas 112. edycji Tour de France, a kara była bardzo wysoka. 44-letni otrzymał żółtą kartkę i grzywnę w wysokości aż 5000 franków szwajcarskich. To najwyższa jednorazowa kara finansowa nałożona na kogokolwiek w historii Wielkiej Pętli. Co ciekawe jednak sędziowie nie zdecydowali się na wykluczenie kierowcy z kolumny wyścigowej, a zatem Brytyjczyk będzie mógł zasiąść za kółkiem auta INEOS Grenadiers także i podczas kolejnych etapów.
Na moment publikacji tekstu nie wiadomo nic na temat stanu zdrowia potrąconego kibica.
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Relacja z 14. etapu
- Klasyfikacja generalna po 14. etapie
- Zapowiedź wyścigu
- Podsumowanie 1. tygodnia
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









Gdzie tu wina kierowcy?? Winien jest kibic, który wlazł pod koła i organizator, ktory nie postawil barierek. No ale trudno zeby aso ukaralo samo siebie. Niestety ale kibice włażący pod koła kolarzy zwlaszcza na gorskich etapach to norma.
Zgadzam się z Konradem. Kierowca skupia się na kolarzach, by ich nie potrącić podczas ścigania i równocześnie musi uważać bo z drugiej strony kibice najchętniej by usiedli na trasie etapu. Kompletnie bezsensowna kara.
Dożyliśmy czasów kiedy trzeba uważać na idiotów żeby im krzywdy nie zrobić. Jedziesz autem, ktoś wbiegnie pod koła – twoja wina. Jedziesz rowerem po ścieżce rowerowej, ktoś wbiega Ci pod koła, twoja wina bo potrąciłeś debila który jest tak tępy że nie nawet nie ma ochoty się rozejrzeć czy coś nie jedzie. Niestety ASO potwierdza globalny trend. Tolerancja jak widać nie jest czymś fajnym.
Po co im te kur….zdjecia? pajacuja tylko aby zaistniec na ekranie ….gora 2 tygodnie i wyleca do kosza a szkod narobic mozna od groma
Mam wrażenie, że większość komentujących nie miała by nic przeciwko, jakby ten samochód rozjechał typa na amen (oczywiście rozumiem, że łatwo wypisywać takie bzdury za klawiatury)… Jasne, że nie powinien się tam znaleźć, ale kara śmierci nawet za taką głupotę to chyba lekka przesada? Tym bardziej, że wszystkie poszlaki wskazują na to, że mógł go spokojnie ominąć.
Adam, nie życzę nikomu wypadku. Chodzi po prostu o to, że w tej sytuacji kierowca jest ostatnia osoba do ukarania bo 1. aso nie zabezpieczyło odpowiednio trasy, 2. Kibic sam wszedł pod jadące auto. Trudno oczekiwać, żeby kierowca jechal slalomem omijając każdego kibica indywidualnie.
Auto jechalo prawie dokładnie środkiem drogi – porównajcie linie przerywaną rozdzielająca pasy ruchu. Zresztą, kawałek dalej inny kibic stoi na tej linii przerywanej. Kierowca jest kozłem ofiarnym. Gdyby był winny, otrzymałby zakaz kierowania pojazdem w kolumnie. Tam nie jeżdżą przypadkowi kierowcy, muszą mieć licencje.