fot. INEOS Grenadiers

Thymen Arensman odniósł na 14. etapie swoje pierwsze zwycięstwo w Tour de France. Holender zabrał się w ucieczkę u podnóża pierwszej premii górskiej i jako jedyny spośród 16 uciekinierów zdołał dojechać do mety przed peletonem. To największy sukces w karierze zawodnika INEOS Grenadiers, który debiutuje w Wielkiej Pętli. Z wyścigiem pożegnał się dziś Remco Evenepoel.

Ponad 5000 metrów przewyższenia na trasie o długości 182 kilometrów czekało na kolarzy w sobotę. Kibice kolarstwa w końcu dostali weekend o jakim marzyli, jednak świetna dyspozycja Tadeja Pogačara (UAE Team Emirates – XRG) i różnica jaką wypracował sobie do tej pory w klasyfikacji generalnej, sprawiły, że emocje były już trochę wystudzone. Jednak cztery premie górskie, w tym dwie najwyższej kategorii, a także zapowiedzi Jonasa Vingegaarda (Visma | Lease a Bike), że jego ekipa ma jeszcze zamiar podjąć walkę, pozwalało wierzyć, przynajmniej nielicznym, że wyścig może dziś dostać drugie życie.

Od samego początku etapu zawodnicy podejmowali próby zawiązania jakiejś ucieczki, jednak równie szybko stało się jasne, że peleton żadnego odjazdu nie wypuści, przynajmniej do premii lotnej, która znajdowała się na 70 kilometrze, u podnóża pierwszego podjazdu dnia – legendarnego Col du Tourmalet. Swoje próby podejmował lider klasyfikacji punktowej – Jonathan Milan (Lidl – Trek), który atakował kilkukrotnie. Swoich szans szukali też Gerraint Thomas (INEOS Grenadiers), Ben O’Connor (Team Jayco – AlUla), Julian Alaphilippe (Tudor Procycling Team) czy Fred Wright (Bahrain Victorious). Aktywni byli też kolarze Uno – X Mobility, którzy wysyłali kolarza praktycznie do każdej próby odjazdu.

Na 34. kilometrze z wyścigu wycofał się Stef Crass (Team TotalEnergies). Około 20 kilometrów później na ziemi wylądował Mattias Skjelmose (Lidl Trek), który jednak został opatrzony i samotnie musiał gonić peleton. W międzyczasie w końcu jakiejś grupce udało się odjechać od peletonu na pół minuty. Do ucieczki zabrał się próbujący już wcześniej Thomas oraz Quentin Pacher (Groupama-FDJ) i Matteo Vercher (Total Energies).

Jednak jeszcze przed premią lotną, harcownicy zostali złapali przez pracującą na rzecz swojego lidera, kolarzy Lidl – Trek. Milan miał dziś wielką ochotę na zdobycie kompletu punktów, co ostatecznie udało mu się bez większego wysiłku. Jako drugi linię premii przeciął Mathieu van der Poel (Alpecin – Deceuninck), który potwierdził tym samym, że gdzieś z tyłu głowy ma jeszcze walkę o zieloną koszulkę.

Klasyfikacja na premii lotnej Esquièze-Sère

1. Milan, 20 pts
2. Van der Poel, 17 pts
3. Girmay, 15 pts
4. Turgis, 13 pts
5. Simmons, 11 pts
6. Costiou, 10 pts
7.  Alaphilippe, 9 pts
8. Trentin, 8 pts
9. Louvel, 7 pts
10. Storer, 6 pts
11. Mayrhofer, 5 pts
12. Wellens, 4 pts
13. Pogacar, 3 pts
14. O’Connor, 2 pts
15. Consonni, 1 pt

Tuż po minięciu premii, tempo w peletonie próbowali dyktować kolarze Tudor, jednak po chwili zadanie to przejęła drużyna UAE Team Emirates – XRG. Peleton natychmiastowo się porwał, z tyłu utworzyło się grupetto, odpadali też inni kolarze, w tym   Remco Evenepoel (Soudal Quick – Step). Ruch zrobił się również z przodu. Ekipa z Emiratów otwarła bramki i niemal natychmiast w górę wyruszyło kilkunastu kolarzy. Obecny był oczywiście jadący w koszulce w grochy Lenny Martinez (Bahrain – Victorious), któremu na czele towarzyszli Thymen Arensman (Ineos Grenadiers) i Einer Rubio (Team Movistar). Swoją szansę zwietrzyli kolarze z drugiej dziesiątki klasyfikacji generalnej. Prowadzącą trójkę próbowali gonić chociażby: Ben Healy ( EF Education EasyPost), Carlos Rodriguez (INEOS Grenadiers), Enrick Mas (Team Movistar), Ben O’Connor. W odjeździe znalazł się również, znajdujący się na 8. miejscu w generalce Tobias Johannesen (Uno – X Mobility).

Coraz więcej tracił do peletonu Remco Evenepoel, który w pewnym momencie zrezygnował już nawet z pomocy swoich kolegów, by chwilę potem wycofać się z wyścigu. Z dalszej jazdy w Wielkiej Pętli zrezygnował również, poszkodowany wcześniej, Mattias Skjelmose.

Z przodu stawka cały czas się tasowała, jednak nikomu nie pozwalał odjechać Martinez. Francuz uznał chyba, że najbezpieczniej będzie gdy po prostu sam ruszy do przodu. Zawodnik Bahrain – Victorious miał chrapkę na 20 punktów czekające za zgarnięcie na szczycie, które pozwoliłyby mu objąć prowadzenie w klasyfikacji górskiej. Martinez minął linię premii z przewagą blisko dwóch minut na goniącą go 16 osobową grupą, oraz trzech i pół minuty nad peletonem.

Z walki o koszulkę w grochy nie zrezygnował również Michael Woods (Israel – Premier Tech), który oderwał się od grupy pościgowej tuż przed szczytem i dzięki 15 punktom zrównał się na drugim miejscu z Tadejem Pogačarem.

Pogoda na zjeździe z Col du Tourmalet nie rozpieszczała. Deszcz, zimno i słaba widoczność zmusiły kolarzy do ostrożnego zjeżdżania. Na nieco odważniejszą jazdę w tych trudnych warunkach zdecydowali się  Valentin Paret Peintre (Soudal Quick – Step), Sepp Kuss (Visma | Lease a Bike), którzy ruszyli w pogoń za wirtualnym liderem klasyfikacji górskiej.  Dalej,  z przewagą około dwóch minut nad peletonem zjeżdzało 14 kolarzy:  Jordan Jegat (Team TotalEnergies), Sergio Iguita (XDS Astana Team), Aleksandr Vlasov (Red Bull – BORA – hansgrohe), Gregor Mühlberger (Team Movistar), Michael Storer (Tudor Procycling Team), Emiel Verstrynge (Alpecin – Deceuninck), Rodriguez, Johannessen, Healy, Mas, Arensman, O’Connor, Rubio oraz pełniący rolę „stacji przekaźnikowej” dla Jonasa –  Simon Yates (Visma | Lease a Bike).

Kolejną premię górską na Col d’Aspin Martinez zdobył pół minuty przed goniącą go dwójką. Dzięki temu Francuz powiększył swoją zdobycz w klasyfikacji górskiej do 52 punktów. Punkcik udało się wywalczyć Michaelowi Woodsowi, dzięki czemu Kanadyjczyk wirtualnie wyprzedził w tej klasyfikacji Tadeja Pogačara.

Tuż po rozpoczęciu zjazdu z Col d’Aspin goniąca dwójka dogoniła Martineza i wspólnie z Francuzem pomknęła w stronę kolejnej górskiej premii, tym razem pierwszej kategorii,  zlokalizowanej na znanej już kolarzom  z wczoraj – Col de Peyresourde. Przewaga na grupą pościgową cały czas oscylowała w okolicach półtorej/dwie minuty. Nieco wolniej zjeżdzali Vlasov i Storer, którzy odpadli jako pierwsi. Po chwili ich los podzielili Verstrynge i Jegat. Pozostałych w grupie pościgowej 10 kolarzy krótce również podzieliło się na grupy. Pościg za prowadzącą trójką rozpoczęli zawodnicy Ineosu – Arensman i Rodriguez, z którymi zabrali się Yates, O’Connor i znajdujący się wirtualnie na bardzo wysokim, czwartym miejscu w klasyfikacji generalnej – Tobias Johannessen. Dzięki dobrej współpracy strata do Martineza i spółki szybko zaczęła maleć. Niemal równolegle przyspieszył też prowadzony przez Nilsa Pollita peleton.

Liderująca trójka została dogoniona przez czteroosobową (bo pozbawioną Simona Yatesa) grupę pościgową. Problemy miał Ben O’Connor, który jednak po chwili wrócił do prowadzącej grupki. Gdy tylko udało się to Australijczykowi, zaatakował Thymen Arensman, na którego kole, ale tylko na chwilę, usiedli niezmordowany Lenny Martinez i Tobias Johannessen.

Holender szybko powiększał przewagę i na górskiej premii miał półtorej minuty przewagi nad goniącą grupą, którą przyprowadził nie kto inny, jak Lenny Martinez. Francuz zdobył 8 punktów i zapewnił sobie dzięki temu pozycję lidera klasyfikacji górskiej po 14. etapie.

Holender jechał niesamowicie, dzięki czemu jego przewaga nad peletonem wzrosła w pewnym momencie do prawie nawet czterech minut. Był to sygnał dla drużyny z Emiratów. Ekipa lidera podkręciła tempo i szybko zaczęła nadrabiać dystans, zwłaszcza do znajdujących się za Arensmanem grup. Tempa nie wytrzymał Matteo Jorgenson (Visma | Lease a Bike), co mocno skomplikowało plany holenderskiej drużyny. Przy Jonasie Vingegaardzie pozostał już tylko Victor Campenaerts. Dla porównania, Tadej Pogačar mógł liczyć u podnóża ostatniego podjazdu na pomoc trzech kolegów. Na szczęście dla Duńczyka, przed peletonem wciąż jechali Sepp Kuss i Simon Yates.

Campenaerts oddał swojemu liderowi ostatnią przysługę podając wodę z samochodu i również został z tyłu. Do grupy liderów spłynął Yates. Po chwili wchłonięci zostali również kolejni zawodnicy. Przed peletonem, oprócz Arensmana, utrzymywali się, ale jeszcze tylko przez chwilę Johannessen, Rodriguez i Rubio.

Otwartą drogę do mety miał natomiast zawodnik INEOS Grenadiers. Na 5 kilometrów jego przewaga nad peletonem wynosiła dwie i pół minuty. Około 20 sekund przed główną grupą jechał jeszcze atakujący Felix Gall (Decathlon AG2R La Mondiale).

3 kilometry przed metą dość niespodziewanie zaatakował Jonas Vingegaard. Momentalnie zaregował Tadej Pogačar. Próbę podjął również Florian Lipowitz (Red Bull – BORA – hansgrohe). Po chwili poprawił Słoweniec i nierozłączna dwójka zostawiła w tyle również dogonionego przed momentem Galla. Słoweniec nie chciał jednak dyktować mocnego tempa i schował się na kole zawodnika Vismy, wychodząc z niego tuż przed metą.

Przewaga Arensmana malała w oczach, jednak ostatecznie jego ogromny wysiłek się opłacił, i to on odniósł zwycięstwo na tym piekielnie trudnym etapie.

Dla Holendra to największy sukces w karierze. Zawodnik Ineosu do tej pory wygrał w swojej karierze dwa etapy na poziomie World Tour – miało to miejsce podczas Vuelta a Espana i Tour de Pologne.

Wyniki 14. etapu 112. Tour de France:

Results powered by FirstCycling.com


Wszystko o 112. edycji  Tour de France:
Poprzedni artykułTour de France 2025: Remco Evenepoel wycofuje się z wyścigu!
Następny artykułGiro Valle d’Aosta 2025: Jarno Widar dominuje, Filip Gruszczyński 14.
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
PKJK
PKJK

Tadej Łaskawy.

alojzy
alojzy

dziwny ten atak Dunczyka….rusza…idzie ostro i za chwile rusza ramionami o zmiane….mam kopyto to ide do konca…ogolnie cala Visma dzisiaj niezrozumiale jedzie tan wyscig.Tadek wyjasnil mu na 200m

MaciekSatan
MaciekSatan

Ktoś tu pisał że UAE słaby team wysłał. Po wycofaniu się Almeidy, Visma miała ich zgrillować jak dzieciaków… A dziś gdy A. Yates, który miał być bez formy odcinał drugie garnitury, to Jonas był już samiuteńki, bez swoich siłaczy z Vismy.
Tak jak pisał ktoś powyżej, dziś Tadek dziwnie łaskaw…
Brawo dla Galla i Lipowitza. I Onley też cały czas swój poziom trzyma.
A Remco do klasyków a nie na Wielkie Toury…

Robert
Robert

@MaciekSatan, bo wszyscy tu myślą że sklad wybrano na chybił trafił krzywdząc Rafała i odwalać manianę. Na pewno nie patrzyli na wyniki po testach wydolnościowych na zgrupowaniach. Jeden z najbardziej profesjonalnych teamów w peletonie tak nie robi. Oj nie…

Wirgil
Wirgil

Przeczytałem, że Tadej powiedział przed dzisiejszym startem, że płaca mu za wygranie całego wyścigu i nie będzie gonił za każdym pojedynczym etapem. Jeśli będzie tak działał, to zobaczymy rozgrywki jak dziś. Jonas atakuje, ale na tyle niegroźnie, że Tadeusz jedzie bez bólu i bez ryzyka wpadki w klasyfikacji generalnej.

Tom
Tom

Jest jak jest. Pogacar wygra ten wyścig z bardzo dużą przewagą. Cała Visma oprócz Jonasa nie dojechała na Tour. Duńczyk jest sam i trochę przykro się patrzy jak w krytycznych momentach rozgląda się dookoła i nie widzi swoich. Mimo, że jestem za Pogacarem to uważam, że dla podtrzymania tej, jakby nie było wspaniałej rywalizacji, fajnie gdyby obaj panowie wystartowali w Vuelcie i lepszy okazał się tam Jonas. Nie tylko zrobiłoby to dobrze rywalizacji i widowisku ale też trochę ucięło te ciągłe komentarze, że Słoweniec jedzie na wspomaganiu. Staje się to już męczące a ci którzy tak piszą, zapominają, że gdyby nie Tadej, to Jonas w peletonie miałbyłby równie wielką przewagę nad resztą. Chciałbym zobaczyć Tour w którym ta dwójka oraz Egan walczą jak równy z równym. Swoją drogą, ciekawe jak bardzo trzeba podejmować złe decyzję, żeby w ciągu 4-5 lat zarówno Movistar jak i Ineos z dwóch topowych teamów tak bardzo podupadło sportowo.

Mirosław
Mirosław

ja tak z d$&@#y, tdf i wiele innych wyścigów komentuje Darek Baranowski, który jeździł w us postal z la, a jaronski jest znany ze swojego stosunku do dopingowiczow, i nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek poruszył ten temat z rybą.

Piotr
Piotr

Gdyby Jonas na „finiszu”nie prowokował spojrzeniami, to by jako drugi minął linię mety. A tak zamiast plus 2sek jest minus 6sek. Choć to i tak bez znaczenia.

Adam
Adam

Mirosław mam wrażenie, że ilekroć panowie ocierają się o temat LA to raczej podchodzą do tego dość pobłażliwie ale może to tylko wrażenie. Z drugiej strony widziałem pod innym artykułem jakiś gigantyczny wywód jakim to wspaniałym sportowcem i człowiekiem był/jest ów jegomość, który tylko robił to co wszyscy i miał chociaż dość jaj by się z tym ujawnić potem, więc sam już nie wiem co o nim sądzić…

Adam
Adam

Piotr nie sądzę, wydaje mi się że Tadek czerpie pewną satysfakcję z „upokarzania” Duńczyka, który miał czelność dwukrotnie go pokonać, i tak czy owak by finiszował na 2 miejsce.