fot. EF Education-EasyPost

Za nami 6. etap tegorocznej edycji Tour de France, na którym nie brakowało porządnego ścigania. Triumfatorem tego odcinka po świetnym ataku został Ben Healy (EF Education-EasyPost), który nie krył na mecie swojego zadowolenia, jak również pewności siebie. Wiele do powiedzenia miał również nowy-stary lider Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck).

Fenomenalna szarża na prawie 42 kilometry przed metą wydawała się ryzykowna, jednak to żadne wyzwanie dla dzielnego Bena Healy’ego (EF Education-EasyPost). Irlandczyk samotnie wpadł na metę w Vire Normandie z przewagą niecałych 3 minut nad najbliższym z harcowników Quinnem Simmonsem (Lidl-Trek). To jego drugie zwycięstwo w wielkim tourze, albowiem Healy zdołał w swojej karierze wygrać już etap Giro d’Italia i zrobił to w swoim stylu – po ataku z ucieczki. Kolarz nie krył zadowolenia z tego sukcesu:

Właśnie po to tyle pracowałem. Nie tylko w tym roku, ale na co dzień. Godzina po godzinie, ludzie bardzo ciężko na to pracowali, więc to wspaniałe, że mogę się odwdzięczyć. Zeszłe lata otworzyły wszystkim oczy – dało mi to poczucie, że potrafię wygrywać i dało motywację do ciężkiej pracy. Pomogło mi to również w wykreowaniu swojego stylu ścigania. Obejrzałem już sporo wyścigów i myślę, że dzisiaj się to odpłaciło

– powiedział na mecie szczęśliwy Ben Healy.

Zawodnik EF Education-EasyPost opisał również kulisy tego wyścigu. Jak sam tłumaczy, plan być może nie został wykonany perfekcyjnie, jednak koniec końców, udało się spełnić podstawowe założenia w swoim stylu:

Byłem na czele właściwie od początku. Prawdopodobnie straciłem sporo energii, żeby znaleźć się w odpowiednim odjeździe, ale myślę, że to trochę w moim stylu. Jak już znaleźliśmy się w czołówce, trzeba było ciężko pracować cały dzień, żeby się tam utrzymać. Wiedziałem, że muszę uciec reszcie grupy, aby mieć szansę wygrać. Myślę, że udało mi sie wybrać odpowiedni moment i zaskoczyć innych zawodników. Od tamtego momentu, jechałem już tylko trybem głowa w dół i pełen gaz

– rozwija Irlandczyk.

Gdzieś w cieniu harców dzielnego Healy’ego swój bój o odbicie żółtej koszulki toczył Mathieu van der Poel (Alpecin-Deceuninck). Były mistrz świata ukończył zmagania na 8. pozycji ze stratą 4 minut do wygranego, jednak to wystarczyło, aby ponownie zostać liderem „Wielkiej Pętli”. Holender przewodzi klasyfikacji generalnej z raptem sekundą przewagi nad Tadejem Pogačarem (UAE Team Emirates-XRG) i to właśnie na tym skupił się w swojej wypowiedzi:

Nie wiem jakim cudem to zrobiłem. Nie wiem, jak przetrwałem ostatnie trzydzieści kilometrów, ale cieszę się, że odbiłem koszulkę z sekundą zapasu. Byłem trochę wymęczony na finiszu. Nie czułem się dziś najlepiej, ale znalazłem się w dobrej pozycji. Cały dzień wchodziłem na swoje wyżyny możliwości, a na sam koniec, czułem się kompletnie wycieńczony

– opowiada Mathieu van der Poel.

Czołowa postać Alpecin-Deceuninck opowiedziała również o swoich szansach na najbliższym etapie z metą na Mur de Bretagne. Przypomnijmy, że w 2021 roku udało mu się tam wygrać, jednak jak sam zaznacza, ta sztuka nie będzie łatwa do powtórzenia:

Mam nadzieję, że będę mógł się zregenerować po dzisiaj. Jak widzi się w jakiej formie są Pogačar z Vingegaardem przez ostatnie parę dni… jeśli pojadą Mur de Bretagne na sto procent, będzie bardzo ciężko

– tłumaczy były mistrz świata.

Co ciekawe, Holender sprawia wrażenie jakby zainteresował się walką w klasyfikacji punktowej. Po kontuzji Jaspera Philipsena oczywistym następcą wydaje się być Kaden Groves, jednak duża ilość etapów skrojonych pod umiejętności van der Poela sprawia, że Alpecin-Deceuninck może korzystać z wielu kart. Tego typu zapowiedzi sugerował już Christoph Roodhooft, szef belgijskiej drużyny, a i sam van der Poel zdaje się być otwarty na walkę o zieloną koszulkę:

Pomimo faktu, że drużyna chciała, abym brał udział w finiszach na lotnych premiach, jak spojrzy się na wczorajszy etap, można zauważyć, że bierze w nich udział od dwóch do trzech zawodników. Nigdy nie wiadomo co się wydarzy w drugim i trzecim tygodniu, a to pozwala być w dobrej pozycji. Bądź co bądź, muszę przyznać, że finisz ósmego etapu w Laval jest idealny dla Kadena Grovesa. Niemniej jednak, chodzi głównie o znalezienie się w odpowiedniej sytuacji obok odpowiednich ludzi

– kwituje Mathieu van der Poel.


Wszystko o 112. edycji Tour de France:

Poprzedni artykułTour de France 2025: Sep Vanmarcke krytykuje organizatorów
Następny artykułTour de France 2025: Klasyfikacja generalna po 6. etapie
Stanisław Beciński
Pasjonat wszystkiego co amerykańskie, włącznie z kolarstwem. Wielki kibic Alberto Contadora, choć marzeń by powtórzyć sukcesy idola nie udało się zrealizować. Prywatnie student politologii na Uniwersytecie Jagiellońskim.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze