A.S.O. / Charly Lopez / Tour de France 2023

Po zeszłotygodniowym, zupełnie innym tekście pora powrócić do rozmawiania o czystym sporcie i tym, co z niego wynika. Za nami wspaniałe 2 etapy (a w momencie publikacji zapewne 3) Tour de France, ale także niemałe emocje na naszym podwórku związane z Wyścigiem „Solidarności” i Olimpijczyków czy kwotami na Mistrzostwa Świata. O tym wszystkim w poniższym tekście.

Wróciłem już nie tylko ciałem, ale i myślami z Mistrzostw Polski. Nie potrafię przestać tęsknić za tymi wyścigami, bowiem ich charakterystyka i rozstrzygnięcia są tak magiczne, że żadne telewizyjne kolarstwo nie potrafi wygenerować we mnie takich samych emocji. Nie znaczy to jednak, że tych ostatnich brakuje, bowiem pięknie rozpoczęło się Tour de France. Pozostaje teraz tylko trzymać kciuki by było tak przez kolejne 3 tygodnie.

Emocje? Tak! Rozsądek? Zobaczymy.

Wygląda na to, że podczas Tour de France będziemy mieli powtórkę z 2022 roku. Tadej Pogačar ponownie jeździ szalenie aktywnie i tworzy widowisko, Jonas Vingegaard stawia zaś na wyczekiwanie na najtrudniejsze etapy, stateczną jazdę i minimalizowanie strat by w odpowiednim momencie zadać ten jeden, decydujący cios. W obliczu tego nie potrafię nie kibicować Słoweńcowi, a Duńczykowi jakoś tak średnio życzę zwycięstwa. Dlaczego?

Po bardzo miernym pod kątem emocji w kontekście klasyfikacji generalnej Giro d’Italia kolarstwo naprawdę potrzebuje tej pięknej walki. Akcji o sekundy bonifikat, ataków, odjazdów i po prostu ognia. Kibice chcą żyć nie tylko 1000 pobocznych historii, ale przede wszystkim tą główną. W tym wszystkim jest jednak pewien mały problem – romantyczne kolarstwo niekoniecznie jest równie skuteczne co to wykalkulowane, a ostatecznie pamięta się zwycięzców, nie styl. Jeśli jednak nikt nie utrze nosa genialnym taktykom z Jumbo-Visma to obawiam się, że będziemy oglądali to co robiło Team Sky w swoim najlepszym czasie, albo i coś jeszcze „gorszego”, o ile można to oceniać w skali „lepsze-gorsze”, a nie po prostu „inne”.

fot. UAE Team Emirates
Strach o przyszłość

Póki co Tour de France to wspaniałe widowisko, ale gdzieś z tyłu głowy mam powoli pewne lęki. Te dotyczą otoczki wyścigu, czyli przewijającej się przez Francję fali protestów, które z pewnością mogą zaburzyć przebieg niejednego etapu. Czy w obecnej sytuacji politycznej będzie możliwy wjazd do Paryża? Jak wyglądają perspektywy innych ważnych dla Wielkiej Pętli miast na przywitanie kolarzy? Oby to wszystko szybko się uspokoiło.

Boję się także idiotów wszelakiej maści. Rok temu plagą byli aktywiści blokujący trasy przejazdu, w tym na dwóch kolejnych etapach zawodnicy skarżyli się na pinezki rozsypane na trasie. Póki co nie zmieniło to wyniku sportowego, ale kto wie czy tak będzie do samego końca? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na takie rzeczy chyba nie ma dobrego rozwiązania…

Rankingowy dramat męskiego kolarstwa

Przez tydzień Polska znalazła się poza pierwszą „30” rankingu Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Niby to tylko 7 dni, ale niestety stało się to akurat w terminie, kiedy rozdzielana jest pula miejsc na Mistrzostwa Świata. To, że obecnie wróciliśmy już nieco w górę tego zestawienia nie daje nam bowiem nic – na światowy czempionat po raz pierwszy od dekad możemy wysłać jedynie jednego zawodnika elity mężczyzn.

Czy rankingi są dobre? Nie – od lat piszę o tym jak wiele absurdów w nich mamy. Nie zmienia to jednak prostego faktu, że w obecnym systemie znaleźliśmy się rekordowo nisko. Glasgow w kontekście elity mężczyzn praktycznie nam przepadło, kolorowo nie wygląda walka o miejsca na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Zanim do kolarstwa nie wejdzie nasze nowe, ciekawe pokolenie z roczników 2003 i młodszych to wygląda na to, że możemy mieć niemałe problemy z imprezami mistrzowskimi. Cóż, taki mamy klimat…

fot. INEOS Grenadiers
Panie za to na medal

Super wygląda za to sytuacja rankingowa u naszych kobiet – 6 miejsc pozwoli z pewnością na wystawienie szerokiego składu i ciekawe podejście taktyczne do zmagań elity, a i przemycenie na start choć jednej orliczki. Panie do lat 23 walczą o swoje medale w tym samym wyścigu co elita, co sprawia, że wiele krajów nie wystawia zbyt wielu kolarek z tej kategorii, a to otwiera drogę nawet do medali. Powrót z Glasgow z krążkiem? A może dwoma? Wiem, jestem marzycielem, ale sytuacja w damskim kolarstwie jest idealnie odwrotna niż u panów – tu z roku na rok jest coraz ciekawiej!

fot. UCI
Małe jest piękne

Jestem wielkim orędownikiem mniejszych wyścigów i ostatni tydzień dał mi kolejne argumenty do tego, by takowym być. W imprezach niższych kategorii jest bowiem zwyczajnie więcej tego, za co kocham kolarstwo. Masa ataków, liderzy walczący na wszystkich etapach, niewiele przestojów – taki był tegoroczny Wyścig „Solidarności” i Olimpijczyków. Wiadomo, że bez transmisji wideo mogę zachwalać takie imprezy, acz nie przekonam nikogo do ich śledzenia, ale jeśli macie możliwość obejrzenia jakiś zmagań pierwszej czy drugiej kategorii, albo np. juniorów to polecam sobie skorzystać z takiej okazji – nie zawiedziecie się, a może odkryjecie kolarstwo na nowo jeśli śledzicie na co dzień głównie World Tour.

W kontekście „Solidarki” trzeba także pogratulować Marcelemu Bogusławskiemu – jest druga wygrana w tym sezonie. Oby to był początek czegoś lepszego dla 25-latka. Brawa także dla 19-letniego Michała Pomorskiego za podium generalki – to bardzo fajny wynik w tak młodym wieku.

fot. Międzynarodowy Wyścig Kolarski „Solidarności” i Olimpijczyków

Zgadzacie się z moimi opiniami? Macie zupełnie odmienne odczucia? Zapraszam do dyskusji, a ja w wolnym czasie spróbuję wejść w polemikę z każdym komentarzem, który do takowej w jakiś sposób zaprosi. Do usłyszenia (przeczytania?) za tydzień – do omówienia będzie kolejny tydzień Tour de France, Giro d’Italia Donne, a być może także mniejsze wyścigi takie jak Tour of Austria czy Sibiu Cycling Tour. Kto wie, może coś jeszcze innego i nieprzewidzianego przyniesie nam barwny świat kolarstwa?

Wcześniej w cyklu:
26.06.2023 – Subiektywnym okiem #19: Mistrzostwa Polski
19.06.2023 – Subiektywnym okiem #18: Adwokat diabła
12.06.2023 – Subiektywnym okiem #17: Wielka Pętla zbliża się
05.06.2023 – Subiektywnym okiem #16: Tylko do Lidla, do Lidla…
Wszystkie teksty z cyklu „Subiektywnym okiem”

Poprzedni artykułTour de France 2023: Jasper Philipsen najszybszy w Bayonne
Następny artykułArrivé #1: Agresywny jak Pogačar, bierny jak Vingegaard? [podcast]
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Jarek
Jarek

Czy delikatnie nazywając „niepewna” sytuacja społeczna obecnie we Francji to wynik incydentalnego tragicznego zdarzenia – jak przedstawiają to media? Czy może suma składników na które składa się wiele czynników? Czego media nie pokazują i dlaczego? Czy może odbiorca „njusuf” czyli Ty i ja byłby bardziej świadomy sytuacji i połączyłby kropki, to jest skutki z przyczynami – decyzjami urzędników, działaniami tzw. fundacji sponsorowanych przez tzw. filantropów itd ?
Nie pisze się o tym, bo co? Nie wolno?
Bardzo dobrze byłoby – NIESTETY (!!) – gdyby te tragiczne wydarzenia (polecam alternatywne źródła newsów) wpłynęły w jakiś sposób na TdF. Piszę to z przykrością. Zakłamany, hermetyczny zaklęty krąg info – stacji, socjotechnicznie dawkujący nam na przemian emocje strachu i euforii. Do pa mi na.
To tyle na razie.
Pozdrawiam Pana Jakuba, wsadzającego kij w mrowisko niczym Tadej Pogacar erozję romantyzmu w techno-beton strategii akolitów religii watomierzy.

Jarek
Jarek

Panie Jakubie mój całkiem prywatny przytyk zupełnie nie do Pana ani do naszosie.pl.
Dysonans między rzeczywistością a tym jak się ją przedstawia społeczeństwu trwa w najlepsze w kanałach tv i portalach informacyjnych od lewa do prawa od lat.
Takie są skutki monopolu. Kto nie wierzy niech poszuka informacji sam.
A żeby nie było tak zupełnie off – topic to cieszmy się naszym kolarskim świętem.
Mam nadzieję na epickie etapy, godne umieszczenia w 2giej edycji żółtej książki wydanej przez SQN.
Tego może dokonać jedynie „stara szkoła” jazdy.
🙂

Szymon
Szymon

Co do Wyścigu ,, Solidarności i Olimpijczyków” w pełni zgadzam się z redaktorem. Dużo ataków, walka liderów itp. Moim zdaniem kolejnym plusem takich imprez jest to, że łatwo można o zdjęcie lub autograf najlepszych kolarzy. Mi akurat udało złapać się zdjęcia z Jakoubkiem, Kiskonenem i Hidde van Veenendaalem w Sieradzu.