Kadr z transmisji w Eurosporcie.

Nie doczekaliśmy się zwycięzcy pierwszego górskiego pojedynku w ramach 81. edycji Vuelta a España. Choć kolarzy od linii mety dzieliło tylko kilkanaście kilometrów, obfite opady gradu całkowicie zatrzymały rywalizację i podjęto decyzję o nie dokończeniu dzisiejszych zmagań. Tym samym liderem wyścigu pozostaje Tadej Pogačar.

183 uczestników 81. edycji Vuelta a España wyruszyło dziś z francuskiego Gruissan – Aude i poprzez długą na 174 kilometry trasę udało się w stronę Pirenejów. Po płaskich 130 kilometrach na zawodników czekała tam finałowa sekwencja podjazdów pod Col de Mont-Louis (19 km; 4,9%) i Font Romeu (9,9 km; 4,9%), które przedzielał jedynie krótki, 6-kilometrowy zjazd. Metę ulokowano na aż 1941 metrach nad poziomem morza.

Tuż po starcie do odjazdu ruszyła zaledwie 6 kolarzy, a byli to Ethan Hayter (Soudal Quick-Step), Magnus Cort (Uno-X Mobility), Mats Wenzel (Equipo Kern Pharma), Asbjørn Hellemose (Team Jayco AlUla), Timo Roosen (Team Picnic PostNL) oraz Olivier Le Gac (Groupama – FDJ United). Przeskoczyć próbował co prawda jeszcze Milan Vader (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team), ale próba ta się nie udała, a za kontrolę przewagi tego dość niewielkiego odjazdu od początku odpowiedzialni byli zawodnicy UAE Team Emirates – XRG.

Koledzy Tadeja Pogačara nie tylko pilnowali ucieczki, ale i reagowali na warunki atmosferyczne. Gdy na nieco ponad 90 kilometrów przed metą pojawił się boczny wiatr, to właśnie bliskowschodnia formacja jako pierwsza postawiła wachlarz, a po chwili peleton podzielił się na kilka części. Wysokie tempo utrzymywało się przez kilkanaście kilometrów, ale finalnie główna grupa połączyła się, po czym wyraźnie zwolniła. To ocaliło ucieczkę dnia, która w pewnym momencie miała już tylko kilkadziesiąt sekund przewagi nad peletonem.

Odjazd korzystając z przestoju wrócił do jazdy z niemal 2-minutowym zapasem czasu nad główną grupą, a w Villefranche-de-Conflent lotną premię bez jakiejkolwiek walki wygrał Ethan Hayter, który w ten sposób ponownie wysunął się na wirtualne prowadzenie w klasyfikacji punktowej. Niedługo później Brytyjczyk został dogoniony przez peleton, co było efektem przyspieszenia Asbjørna Hellemose. Wraz z Duńczykiem na czele pozostali tylko Mats Wenzel i Magnus Cort, którzy w strugach deszczu wjechali na finałowe 25 kilometrów z przewagą niespełna 40 sekund nad główną grupą prowadzoną nieprzerwanie przez zawodników UAE Team Emirates-XRG.

Jako kolejny w odjeździe na ataki zdecydował się Mats Wenzel i finalnie Luksemburczyk oderwał się od dwójki Duńczyków. Niestety niedługo później kolarz Equipo Kern Pharma zniknął z wizji – ulewne deszcze doprowadziły do zerwania transmisji, a z trasy nie ukazywały się praktycznie żadne komunikaty. Wiadomo jedynie, że pod koniec wspinaczki pod Col de Mont-Louis (19 km; 4,9%) z peletonu wyskoczył Lorenzo Fortunato (XDS Astana Team), a następnie Włoch dołączył do samotnie uciekającego Wenzela. Panowie stoczyli bój o punkty na górskiej premii, tuż za którą nastąpiła neutralizacja wyścigu – kolarze zaczęli się bowiem chować przed opadami gradu kryjąc się pod każdym możliwym zadaszeniem, które tylko znaleźli przy trasie.

Niestety po chwili okazało się, że zmagania nie będą już wznowione i tym samym nie zostanie wyłoniony zwycięzca 3. etapu. Finalnie podjęto decyzję o anulowaniu wszystkich premii. Tym samym liderem wyścigu pozostaje Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG).

Wyniki 3. etapu rozegranego w ramach 81. edycji Vuelta a España:


Wszystko o Vuelta a España 2026:
Poprzedni artykułTour de l’Avenir 2026: Lorenzo Finn najlepszy na czas i przejmuje prowadzenie
Następny artykułNikol Płosaj pozostanie na kolejny sezon w Tenvels Le Dévoluy
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Leszek
Leszek

Jadą 150 km bez sensu jakby nie umieli przewidzieć jaka będzie pogoda na mecie o tej porze narażając kolaży wstyd,mogli pogodynkę zatrudnic

Lance
Lance

Ten wyścig już w tamtym roku stał się parodią (z innych przyczyn, ale zawsze) – jak widać organizatorzy zamierzają trzymać ten poziom.

Ricky
Ricky

Heh, przynajmniej nic nie straciłem nie mogąc obejrzeć dzisiejszego etapu.

Tadeusz wajchę przełóż
Tadeusz wajchę przełóż

Leszku, kolaże to malarze robią..

MaciekSatan
MaciekSatan

A ja szczerze powiem, że nie jestem fanem tych etapów poza granicami krajów. Rozumiem marketing, ale Tour de France i ściganie w Bułgarii…absurd. Tutaj Vuelta i Francja, gdzie jest inna 3tygodniówka. Zaraz pojadą na Grenlandię lub do Laosu… 🫤

Ricky
Ricky

Jeszcze w przypadku TdF to się jakoś sprawdza (choć też nie jestem wielkim fanem)… no bo to jednak TdF – atmosfera przy trasie jest zawsze dość imponująca, nawet w takiej Bułgarii. A tutaj przy tej Vuelcie to można odnieść wrażenie, że jedzie jakaś podrzędna etapówka, takie puchy przy trasie. Choć przyznam, że nie śledziłem w 100% dotychczasowych etapów, więc może po prostu trafiałem na takie fragmenty tylko. Albo mam za duże oczekiwania pamiętając to, co się działo na TdP ;).

Kuba
Kuba

Też bardzo krytycznie oceniam te pomysły jak etapy w Bułgarii czy etapy Vuelty we Francji, ale jak wspomniałeś trzeba uwzględniać marketing. Pewnie to nierealne, ale uważam kalendarz powinien być w ogóle zmieniony pod kątem popularyzacji kolarstwa i zwiększania kolarskiego rynku.

Podam kilka propozycji dla ilustracji o co mi chodzi. Zamiast Delfinatu lepiej by było zrobić wyścig w tym samym terminie i o podobnej charakterystyce w Niemczech. Vuelta powinna w standardzie robić etapy w Portugalii. Giro i Tour powinny regularnie robić etapy w Szwajcarii, a zamiast szwajcarskich tygodniówek lepiej by było zrobić wyścigi w Wielkiej Brytanii i Austrii.

Nie będę się upierał, że podane propozycje są optymalne, najważniejsze czy jedyne możliwe. Chodzi o to, że koncentracja kolarstwa w trzech (no ewentualnie czterech jeśli ktoś uważa że ilość belgijskich klasyków stawa ten kraj w jednej grupie z top 3) krajach na pewno optymalna nie jest. Dobrze by było ten potencjał marketingowy lepiej optymalizować.

Mikołaj
Mikołaj

Ciekawa sytuacja no szkoda etapu