Fot.: Tour de France™

Tim Merlier (Soudal Quick-Step) okazał się triumfatorem 12. etapu tegorocznej edycji Tour de France (2.UWT). Wszystko rozstrzygnęło się na finiszowych metrach, a w samej końcówce doszło do kraksy. Dla Belga jest to już trzeci etapowy triumf na tej imprezie. W klasyfikacji generalnej nadal prowadzi Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG).

Na czwartek organizatorzy przygotowali dla zawodników etap o długości 179 kilometrów (Circuit Nevers Magny-Cours – Chalon-sur-Saône). Zapowiadało się na kolejną sprinterską potyczkę, choć najszybsi zawodnicy w stawce musieli zachować czujność na premii górskiej 4. kategorii Côte de Montagny-lès-Buxy (2,6 km ; 4,3%).

Rywalizacja rozpoczęła się o godzinie 13:40. Już na samym początku mieliśmy liczne ataki, w które zaangażował się m.in. Joshua Tarling (Netcompany INEOS). Nic jednak z nich nie wyniknęło. Mechaniczne problemy miał Michael Storer (Tudor Pro Cycling Team), który musiał zmieniać rower. Później swojej szansy szukali m.in. Mike Teunissen (XDS Astana Team) i Michel Hessmann (Movistar Team), ale ta akcja również nie zakończyła się powodzeniem. Nie brakowało kolejnych ataków, m.in. z udziałem Mauro Schmida (Team Jayco AlUla) i Kaspera Asgreena (EF Education-EasyPost), ale kolarzom trudno było zawiązać stabilną ucieczkę. W międzyczasie Storer wrócił do peletonu.

Następnie defekt zaliczył John Degenkolb (Team Picnic PostNL), który przesiadł się na inny rower. Od peletonu odskoczył z kolei Baptiste Veistroffer (Lotto Intermarché). Francuz wyrobił sobie sporą przewagę nad peletonem, w którym defekt zanotował Emiel Verstrynge (Alpecin-Premier Tech). Mechaniczne problemy miał również Jefferson Alveiro Cepeda (Movistar Team). Veistroffer okazał się najlepszy na lotnym finiszu Decize, gdzie po 20 punktów z peletonu zafiniszował Mads Pedersen (Lidl-Trek). Duńczyk przyblokował tam nieco Jaspera Philipsena (Alpecin-Premier Tech) i Tima Merliera (Soudal Quick-Step). Na kontrę z peletonu zdecydowali się Mattéo Vercher (TotalEnergies), Damiano Caruso (Bahrain-Victorious) i Ewen Costiou (Groupama-FDJ United), którzy zbliżali się do prowadzącego Veistroffera. Rower musiał z kolei zmieniać Xabier Mikel Azparren (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team).

Jakiś czas później na czele mieliśmy już czterech zawodników (Veistroffer, Caruso, Vercher i Costiou). Na 106 kilometrów do mety peleton tracił do nich 1,5 minuty. Zawodnicy rozpoczęli wspinaczkę na premię górską 4. kategorii Côte de Lanty (2 km ; 4%). Jako pierwszy na szczycie zameldował się Baptiste Veistroffer. Zrobiło się trochę deszczowo. Tempo w peletonie dyktowali George Bennett (NSN Cycling Team) i Silvan Dillier (Alpecin-Premier Tech). Następnym punktem na mapie czwartkowego odcinka była kolejna premia górska 4. kategorii – Côte de Cuzy (2,4 km ; 4,5%). Triumfował tam Baptiste Veistroffer.

Peleton tracił do ucieczki zaledwie 50 sekund. Wkrótce przestało padać. Główna grupa całkowicie kontrolowała sytuację na trasie, ponieważ na 63 kilometry do mety strata do uciekających zawodników wynosiła jedynie 35 sekund. Chwilę później dogonieni zostali Caruso i Vercher. Z przodu pozostali jeszcze Veistroffer i Costiou. Goniły zespoły NSN Cycling Team, Alpecin-Premier Tech i Soudal Quick-Step. Defekt zanotował Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike), który musiał zmieniać rower. Duńczyk błyskawicznie wrócił jednak do peletonu.

50 kilometrów przed metą na solo w czołówce ruszył Baptiste Veistroffer. Główna grupa dogoniła Ewena Costiou. Kolejnym kolarzem, który zanotował defekt był Jasper Philipsen. Belg nie miał jednak problemów, aby wrócić do peletonu. Veistroffer utrzymywał kilkadziesiąt sekund przewagi, a na 35 kilometrów do mety w głównej grupie mocno przyspieszył Quinn Simmons (Lidl-Trek).

Veistroffer został złapany, a na czele uformowała się ponad 10-osobowa grupka, w której jechali m.in.: Per Strand Hagenes (Team Visma | Lease a Bike), Mathias Vacek (Lidl-Trek), Davide Ballerini (XDS Astana Team), Georg Steinhauser (EF Education-EasyPost), Daan Hoole (Decathlon CMA CGM Team), Filippo Ganna (Netcompany INEOS), Mauro Schmid (Team Jayco AlUla), Lewis Askey (NSN Cycling Team), Jenno Berckmoes (Lotto Intermarché) czy też Fred Wright (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team). Ta grupka nadrobiła 20 sekund nad peletonem.

Na 24 kilometry do mety wszystko się jednak zjechało. Z peletonu odpadł za to Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike). Mocne tempo narzucała ekipa Lidl-Trek. Pojawiły się kolejne skoki, a uczestniczyli w nich Derek Gee-West Toms Skujiņš (Lidl-Trek) oraz Marco Frigo (NSN Cycling Team). Defekt zanotował z kolei Filippo Ganna. Włoch musiał zmieniać rower. 21 kilometrów przed metą na czele mieliśmy cały peleton.

Na podjeździe 4. kategorii Côte de Montagny-lès-Buxy (2,6 km ; 4,3%) nie odpuszczał aktywny tego dnia Quinn Simmons. Razem z nim z przodu jechali m.in. Michael Valgren (EF Education-EasyPost) oraz Mathias Vacek. Czech pojawił się na szczycie jako pierwszy.

Do mety pozostało mniej niż 20 kilometrów i wszystko się zjechało. Trzeba przyznać, że na trasie czwartkowego etapu bardzo dużo się działo. Towarzystwo próbowali rozruszać jeszcze Mads Pedersen, Kasper Asgreen, Michel Hessmann, John Degenkolb, Kévin Vauquelin (Netcompany INEOS) czy też Mattias Skjelmose (Lidl-Trek). Swojej szansy szukał również Max Walker z EF Education-EasyPost, ale mocne tempo w peletonie nadawał Louis Vervaeke (Soudal Quick-Step).

Panowie wjechali na ostatnie 10 kilometrów. Sytuację chciała kontrolować ekipa XDS Astana Team. Byliśmy już na ostatnich 5 kilometrach i powoli przygotowywaliśmy się do sprinterskiej rozgrywki. Razem z Astaną czujnie jechał zespół NSN Cycling Team. Widoczny był tam również Mathias Vacek z Lidl-Trek. Nie odpuszczała grupa Alpecin-Premier Tech. Wkrótce kolarze wjechali na finałowy kilometr.

Ostatecznie na końcowych metrach najlepiej poradził sobie Tim Merlier (Soudal Quick-Step), którym tym samym sięgnął po swoje trzecie etapowe zwycięstwo w tegorocznym wyścigu. Na drugim miejscu finiszował Olav Kooij (Decathlon CMA CGM Team), a trzeci był Jasper Philipsen (Alpecin-Premier Tech). W samej końcówce doszło jeszcze do kraksy, w której udział brał m.in. Fernando Gaviria (Caja Rural-Seguros RGA). Liderem wyścigu pozostał Tadej Pogačar (UAE Team Emirates-XRG). Do zakończenia zmagań pozostało dziewięć etapów.

Wyniki 12. etapu Tour de France 2026:


Wszystko o 113. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułDzień pierwszy BMC Media Day’s – w towarzystwie Teammachine SLR 01 One
Następny artykułMedia: Aleksandr Vlasov wróci do Astany? Andrew August w Pinarello Q36.5?
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
9 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Czy mi się wydaje, czy van der Poel mógłby być wyżej na sprinterskich finiszach niż Philipsen w obecnej formie, która przypomina ówno? Co nie znaczy, że wygrywałby oczywiście.
Szkoda tej kraksy i poszkodowanych, przykro się patrzyło na Gavirię.

Maciej
Maciej

To nie Philipsen nie ma formy, tylko Merlier jest taki mocny!

Don
Don

Aż trudno uwierzyć, 12. etap i w zasadzie pierwsza poważna kraksaa. Uważam,że jeśli chodzi o kolejność profili etapów ten wyścig jest bardzo dobrze skonfigurowany. Jak sięgnę pamięcią tour zawsze zaczynał się serią płaskich etapów , bardzo nerwowych bo każdy sprinter chciał mieć wyścig rozliczony i dalej już jechać bez ciśnienia. W tym roku tego nie ma, bfrawo dla organizatorow. Merlier – wyrazy uznania.

Adam
Adam

Po mojemu to obaj macie rację: Merlier jest mocny ale i Philipsen bez formy ;).

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

No nie bardzo. Poraz kolejny, pomimo pociągu i wymarzonego ustawienia przyjeżdża na dalszej pozycji.

Grzesiek
Grzesiek

Oprócz 3 wygranej etapowej Tima Merliera trzeba odnotować, że Pan Tomasz wziął sobie do serca uwagę @Rickiego. Teraz zaprasza na Ród Smoka a po angielsku Dom smoka 🙂
Serdeczne pozdrowienia dla najlepszego duetu komentatorów w Eurosport PL.

Kanapka
Kanapka

Melier swietna forma, co za przyspieszenie..

Ricky
Ricky

@Grzesiek 😁

Chciałbym, że panowie tu faktycznie czasem zaglądali i zastosowali się do niektórych komentarzy (niekoniecznie moich). Ale jak zaczną jeszcze tak samo wymawiać nazwisko Jonasa, to uwierzę, że może już teraz to robią 😉.

love_velo
love_velo

Rewelacja..w każdym kontekście.
Sprinty to absolutna „creme de la creme” kolarstwa, a tego TdF w szczególności.
Super emocjonująca rywalizacja o punkty i dobrze, że sędziowie nie wpływają na jej wynik swoimi decyzjami.
Bardzo inteligentna trasa dla etapów sprinterskich, pozwalającą walczyć wszystkim sprinterom, a nie tylko zespołom z „pociągami”…

…no i epicka historia powrotu do korzeni Soudal , po próbie budowania zespołu na GC wokół Remco Evenpoela.
Lefevere był fachowy ale kontrowersyjny.
Foré jest ..genialny. Nawet odejście Specialized jako dostawcy rowerów nie zachwiało wiary w jakim kierunku powinna być rozwijana ekipa.