Jednym z faworytów do zajęcia miejsca na podium w tegorocznej edycji Tour de France (od 4 lipca) jest Remco Evenepoel (Red Bull-BORA-hansgrohe). Kolarz niemieckiej formacji wypowiedział się na temat swojej formy i celów na konferencji prasowej. Opowiedział również nieco więcej o swoim nowym trenerze, Timie Heemskerku.
Informowaliśmy Was już o tym, jak do tegorocznego ścigania podchodzą wielcy faworyci Tour de France 2026 – Tadej Pogačar oraz Jonas Vingegaard. Najwyższa pora sprawdzić, jak przed startem czuje się Remco Evenepoel. Belg opowiedział o tym podczas konferencji prasowej, a o wszystkim informuje nas Domestique. Na samym początku kolarz Red Bull-BORA-hansgrohe poruszył kwestię nowego trenera, Tima Heemskerka, który przez wiele lat współpracował z Jonasem Vingegaardem, lecz teraz jest osobistym trenerem Evenepoela.
To wyjątkowa osoba jako człowiek, ale myślę, że również na linii trener-zawodnik dobrze ze sobą współpracujemy. Dla mnie było to oczywiście inne podejście, dlatego chcieliśmy dokonać zmiany tak szybko, jak to możliwe. Było oczywiste, by jak najszybciej zacząć współpracę po mojej przerwie po Liège-Bastogne-Liège. To nowy typ osoby, z którą pracuję, wliczając w to całą wiedzę, którą posiada. Może to dobrze dla mnie, aby dowiedzieć się czegoś więcej o różnych rzeczach. Po prostu staram się być wobec niego jak najbardziej otwarty. Na razie wszystko bardzo dobrze się układa. Pierwsze dwa miesiące były dobre, więc mam nadzieję, że pozostanie tak przez wiele kolejnych lat
– mówi Evenepoel.
Dlaczego Remco zdecydował się na tak długą przerwę od wyścigów? Po raz ostatni widzieliśmy go na trasie podczas wspomnianego już Liège-Bastogne-Liège (26 kwietnia, zajął tam 3. pozycję). Belgijski kolarz broni tej decyzji, a jednocześnie przyznaje, że wpływ na to miała zmiana trenera. Evenepoel jest jednak dobrej myśli i pozytywnie nastawia się na tegoroczną rywalizację.
Dla mnie to była najlepsza decyzja, by już nie startować, bo miałem dużo czasu na dobre przygotowania. Musiałem zmienić trenera po Liège-Bastogne-Liège, więc myślę, że to też był jeden z głównych powodów, który miał wpływ na to, że nie startowałem już po tym wyścigu. Chciałem mieć pewność, że dobrze współpracuję z nowym trenerem. Osobisty cel? Na pewno wygrać etap, wygrać drużynową jazdę na czas i wziąć z zespołem żółtą koszulkę po pierwszym dniu. Myślę, że jest to cel, który mamy jako zespół. Chcecie usłyszeć, że chcę stanąć na podium i Florian również mówi: chcę być na podium. Oczywiście, że chcemy stanąć na podium, ale czy to on, czy ja, to myślę, że jeśli zrobimy to w odpowiedni sposób, bez tej negatywnej energii, to będzie to dobre dla nas oraz dla zespołu. Obaj chcemy zrobić to, co wcześniej – stać na podium z Tadejem i Jonasem
– zakończył Belg.
Jak widać decyzja Evenepoela o odpuszczeniu startów po Liège-Bastogne-Liège była bardzo dokładnie przemyślana, a on sam zdaje sobie sprawę z tego, że dzieli pozycję lidera w Red Bull-BORA-hansgrohe z Florianem Lipowitzem. Który z tych zawodników zakończy tegoroczną rywalizację wyżej? Czy Remco zrealizuje swój cel zespołowy i sięgnie po zwycięstwo na trasie drużynowej jazdy na czas w Barcelonie, co zakończy się tym, iż żółta koszulka po pierwszym dniu wyląduje w rękach niemieckiej formacji? Odpowiedź na drugie pytanie poznamy już w sobotę.
Wszystko o 113. edycji Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Oficjalna lista startowa
- Program transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









Remco wielkie ego – Etap ITT to max co może ukraść, chyba, że po 2 tygodniach będzie miał +10 minut straty i szarpnie z ucieczki etap po czym się wycofa z touru.
Nie brzmi to jakoś przesadnie ambitnie, ale to pewnie celowe rozładowywanie presji. Niech tam sobie nawija co chce, nie uwierzę, że nie celuje w podium ;).
Długo siedział pod kamieniem schowany żeby nie celować w podium. Ale wyjaśni go del toro