Fot.: Giro d'Italia

Na piątym odcinku tegorocznego Giro d’Italia było wszystko. Deszcz, kraksy, walka do ostatnich metrów, zmiana lidera wyścigu, niesamowite zwroty akcji… Szalony etap. Chyba nikt nie wymyśliłby takiego scenariusza. Ostatecznie górą był Igor Arrieta (UAE Team Emirates-XRG), który na ostatnich metrach dogonił Afonso Eulálio, a następnie go wyprzedził i sięgnął po etapowy triumf. Co Hiszpan oraz Portugalczyk mieli do powiedzenia na mecie? Sprawdźmy! 

Igor Arrieta napisał w piątek niesamowitą historię. Najpierw odważny atak w ucieczce, potem współpraca z Portugalczykiem, kraksa na 13,5 kilometra do mety, duży błąd na 2 kilometry przed metą, aż w końcu dogonienie i przegonienie Eulálio na końcowych metrach. Jak się to skończyło? Etapowym zwycięstwem! Coś pięknego… Hiszpan opowiadał na mecie, że nawet, gdy leżał na ziemi, to wierzył, że uda mu się jeszcze wygrać. Donosi nam o tym WielerFlits.

Nie myślałem o przegranej. Chciałem próbować do końca po tak trudnym dniu, w którym musieliśmy walczyć. Byłem całkowicie wyczerpany na ostatnich kilometrach, ale to samo dotyczyło Eulálio. Przez chwilę pomyślałem, że to koniec [po błędzie na 2 kilometry przed metą – przyp. red.], ale dalej naciskałem na pedały i zobaczyłem, że jadę szybciej niż on. Kiedy byłem na jego kole, pomyślałem: może jeszcze mogę wygrać. I mi się udało. Obaj na to zasłużyliśmy, ale to mi się udało. Nie wiem, co powiedzieć. Jestem bardzo szczęśliwy, że wygrałem. Wiele to dla mnie znaczy. Ze względu na sytuację w drużynie, jest to jeszcze przyjemniejsze. Tylu kolegów z drużyny wróciło już do domu. Przyjechałem pomóc, ale teraz muszę korzystać z takich okazji

– powiedział Igor Arrieta.

Na wielkie słowa uznania zasługuje również wspomniany wyżej Afonso Eulálio, który co prawda musiał się zadowolić 2. pozycją na środowym etapie, ale za to może się cieszyć koszulką lidera Giro d’Italia 2026. Portugalczyk w pewnym momencie jechał po zwycięstwo, ale również znalazł się na ziemi, a w końcówce był już naprawdę mocno zmęczony. Dał się dogonić Hiszpanowi i nie nawiązał z nim walki na finiszu, lecz może być z siebie dumny. Pokazał niesamowity charakter i zasłużył na różową koszulkę lidera. WielerFlits informuje nas o tym, jakie odczucia towarzyszyły Portugalczykowi na mecie.

Byłoby lepiej, gdybym się nie rozbił. To był bardzo szalony dzień, z bardzo trudnym podjazdem i bardzo złą pogodą. Nie czułem się najlepiej, ale myślę, że tak samo było u wszystkich. Jeszcze nie wiem, co czuję. Wciąż nie mogę uwierzyć, że mam różową koszulkę. Spróbowałem na trudnym podjeździe, 50 kilometrów przed metą, i tam zrobiliśmy różnicę. Absolutnie chciałem wygrać etap, bo mam zakład z moim kolegą z zespołu – Damiano Caruso. Jeśli wygram dwa etapy na tym Giro, on podpisze kontrakt na kolejny rok [śmiech – przyp. red.]

– opowiadał Afonso Eulálio.

Pozostało mieć nadzieję na to, że kolejne etapy Giro d’Italia dostarczą nam tyle samo emocji, co środowy odcinek. Nie możemy się już doczekać!


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułGiro d’Italia 2026: Klasyfikacja generalna po 5. etapie
Następny artykułTour de France 2026: Tim Merlier i Paul Magnier razem na starcie?
Mateusz Gruszeczka
Pasjonat biegania i podróżowania. Ulubiony kierunek? Czarnogóra. Miłośnik wszelkich wyścigów - również tych mniejszych i nieco mniej znanych. W wolnej chwili copywriter.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Lecram
Lecram

Fajny ten zakład 🙂