fot. Giro d'Italia / Gian Mattia D'Alberto / LaPresse

109. edycja Giro d’Italia trafiła do Italii, a pierwszy z etapów rozegranych na włoskiej ziemi przyniósł niemałe emocje i wyłonił nam nowego lidera wyścigu. W środę kolarski peleton jednak nie tylko nie zwolni, ale i zanosi się na to, że możemy zobaczyć jeszcze ciekawsze widowisko, albowiem przed startem ciężko zgadnąć, jakie rozstrzygnięcia zapadną na mocno pofałdowanej trasie. Zanosi się na to, że przed nami jeden z tych etapów, gdzie wyścigu jeszcze nie można wygrać, ale bez wątpienia da się go tu przegrać.

Tak jak tytułowe sito pomaga np. przesiewać kolejne frakcje kruszywa, tak każdy kolejny etap tegorocznego Giro d’Italia jest niczym właśnie ono, z tym że oddzielanie nie dotyczy kamieni, żwirów i piasków, a zawodników mogących myśleć o klasyfikacji generalnej La Corsa Rosa. Inauguracyjne odcinki odsiały nam głównie pomocników, a także tych kolarzy, którzy mieli pecha co do kraks, ale po przelocie do Włoch zobaczyliśmy etap, po którym wielu uczestników Giro d’Italia zebrało wiele minut strat, inni zaś, zwłaszcza Egan Bernal, pokazali słabość i tylko dzięki wsparciu kolegów Kolumbijczyk cały czas pozostaje w walce o triumf w wyścigu. Kolarskie sito jednak nie zwalnia ani na moment, a już w środę będziemy świadkami kolejnego przesiewu – tym razem peleton przejedzie bowiem przez pierwszą z trudnych, stromych wspinaczek. Koniec podjazdu na Montagna Grande di Viggiano (6,6 km; 9,1%) od mety dzieli niemal 50 kilometrów, więc ciężko spodziewać się ataków, ale słynna „selekcja od tyłu” może wyeliminować z walki któregoś z zawodników, którzy jeszcze do niedawna mieli łatkę jednego z faworytów.

Wróćmy jednak na początek etapu, bowiem nim nastąpią kluczowe momenty środowego odcinka, peleton przejedzie przeszło 140 kilometrów. Start zlokalizowano w malowniczym Praia a Mare, ale już po chwili kolarze pożegnają się z Morzem Tyrreńskim i czeka na nich wspinaczka na Prestieri (13 km; 4,6%). Choć nie jest to trudny podjazd, to może odegrać sporą rolę, albowiem w takim terenie zdecydowanie łatwiej tworzy się mocne odjazdy. Do przodu tymczasem ruszyć może chcieć naprawdę wielu zawodników – Lidl-Trek nie wydaje się być ekipą, która będzie za wszelką cenę broniła maglia rosa, szczególnie patrząc na to, że Jonathan Milan i jego pociąg w razie wysokiego tempa mogą dość szybko zostać z tyłu, a reszta niemieckiej ekipy raczej otoczy opieką Dereka Gee-Westa, aniżeli będzie się wykrwawiała za Giulio Ciccone. Mniej niż 2 minuty do lidera traci tymczasem aż 36 kolarzy – przynajmniej część z nich może zamarzyć sobie, by poprzez odjazd spróbować założyć różową koszulkę.

Po górskiej premii Prestieri na peleton czeka jeszcze niekategoryzowana poprawka na Monte Misciarolara (6,8 km; 3,8%), a dopiero po niej przebieg mierzącego przeszło 4 tysiące metrów przewyższenia etapu nieco się uspokoi. Będzie to jednak cisza przed burzą, którą będzie wspominane już Montagna Grande di Viggiano (6,6 km; 9,1%) poprzedzone jeszcze wspinaczką pod Viggiano (5,2 km; 5,6%). Tak jak goszcząca metę Potenza jest znana m.in. ze sztuki i pięknej architektury sakralnej, tak w peletonie niejeden zawodnik modlitwy o to, by ból już się skończył, zacznie właśnie na 65 kilometrów przed końcem 5. etapu, gdy rozpoczną się kluczowe fragmenty środowego odcinka.

Po przejechaniu przez Montagna Grande di Viggiano do mety pozostanie jeszcze 48 kilometrów, ale te nie będą składały się wyłącznie ze zjazdów i płaskich odcinków. Kolarze pozostaną bowiem na wysokości około 1300 metrów nad poziomem morza przez jeszcze około pół godziny po ostatniej z górskich premii, a dopiero następnie zobaczymy dość techniczny zjazd w stronę mety. Końcówka będzie dość kręta, a przy tym poprowadzona na lekkim podjeździe – finisz będzie zatem wymagał nie tylko szybkości, ale i sporej siły w nogach.

Oto, co na temat 5. etapu 109. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

5. etap (13.05, środa): Praia a Mare – Potenza (203 km | 4100 m)

Środowy etap przywita nas rzutem oka na Morze Tyrreńskie, a Praia a Mare może się pochwalić naprawdę pięknym wybrzeżem. Kolarze opuszczą jednak północ Kalabrii i udadzą się w stronę Basilicaty, w której to stolicy ulokowana została meta. Trasa będzie dość pofałdowana, a jej kluczowym punktem powinna być wspinaczka na Montagna Grande di Viggiano (6,6 km; 9,1%). Z jej szczytu do pokonania pozostanie ponad 40 kilometrów, a zatem ponownie można sobie zadać pytanie, czy ktoś będzie chciał kontrolować wydarzenia, czy też do głosu i tu dojdą uciekinierzy.

Salita/Climb Viggiano Tappa 5 Giro d'Italia 2026

Ultimi km/Last km Tappa 5 Giro d'Italia 2026

Arrivo/Finish Tappa 5 Giro d'Italia 2026

Pogoda

Strona internetowa Giro d’Italia prowadzi prognozę pogody, a ta wskazuje, że na starcie w Praia a Mare spodziewane jest 20 stopni Celsjusza. Przez cały dzień ma być słonecznie, choć z czasem coraz bardziej wietrznie i chłodniej – na mecie prognozowane jest 14 stopni Celsjusza i wiatr na poziomie około 20 km/h.

Faworyci

Przegląd kolarzy, którzy mogą powalczyć o triumf na mecie 5. etapu, należy rozpocząć od tych, którzy świetnie poradzili sobie we wtorek. Zwycięski Jhonatan Narváez oraz atakujący na ostatnich kilometrach Jan Christen mogą ponownie spróbować uszczęśliwić włodarzy UAE Team Emirates-XRG, a obaj bez wątpienia są w stanie przejechać środowe trudności i zafiniszować po wygraną w Potenzie. Jeśli do tej dojedzie większa grupa złożona z faworytów, ich pomocników oraz łowców etapów, to w walce o zwycięstwo ponownie liczyć się będą także prowadzący w wyścigu Giulio Ciccone (Lidl-Trek) czy dynamiczni kolarze tacy jak Alessandro Pinarello (NSN Cycling Team), Lennert Van Eetvelt (Lotto Intermarché), Giulio Pellizzari (Red Bull – BORA – hansgrohe) czy Michael Storer (Tudor Pro Cycling Team). Jeśli selekcja na Montagna Grande di Viggiano będzie zaś spora, to być może do walki o sekundy bonifikaty włączy się nawet Jonas Vingegaard (Team Visma | Lease a Bike).

Nie można jednak wykluczać, a wręcz należy się spodziewać, że podczas 5. etapu zobaczymy mocny i liczny odjazd dnia. W ten przede wszystkim mogą chcieć się zabrać kolarze zainteresowani przejęciem koszulki lidera – wówczas w walce o triumf w Potenzie powinniśmy obejrzeć takich kolarzy jak Florian Stork (Tudor Pro Cycling Team), Filippo Zana bądź Andrea Raccagni Noviero (Soudal Quick-Step), Felix Engelhardt (Team Jayco AlUla), Christian Scaroni lub Diego Ulissi (XDS Astana Team), Jefferson Alexander Cepeda (EF Education – EasyPost), Afonso Eulálio (Bahrain-Victorious), Wout Poels (Unibet Rose Rockets), Javier Romo (Movistar Team), Josh Kench (Groupama – FDJ United), Andreas Leknessund (Uno-X Mobility) oraz Ludovico Crescioli (Team Polti VisitMalta). Lista potencjalnych zainteresowanych jest zatem naprawdę długa i kto wie komu z nich chodzi po głowie różowa koszulka. Jestem pewien, że komuś na pewno, a to gwarantuje ciekawe ściganie od samego początku przeszło 200-kilometrowego 5. etapu.

Harmonogram

Start etapu: 12:25
Prognozowany finisz: 17:00-17:30
Transmisja TV: 12:00-17:45 (Eurosport 1 oraz HBO Max/Player z komentarzem duetu Adam Probosz/Dariusz Baranowski)


Wszystko o 109. edycji Giro d’Italia:
Poprzedni artykułCień Giro nad Balatonem – zapowiedź Tour de Hongrie 2026
Następny artykułByły kolarz rozwojowej ekipy Visma | Lease a Bike kończy karierę w wieku 20 lat
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
MaciekSatan
MaciekSatan

Mam pytanie. Rok temu Giro wygrał S. Yates, czemu zatem koszulkę z nr 1 dostał Alpecin? Jakoś mi się kojarzy, że ten numer jest przypisany do zeszłorocznego zwycięscy…

Pab7o
Pab7o

patrząc na pcs i listę startową to numery nadawali alfabetycznie według nazw drużyn

MaciekSatan
MaciekSatan

Ok. Dzięki 🙂

BartoszWo
BartoszWo

Mam nadzieję że tak jak wczoraj bedzie ciekawy etap od początku. Pozdrawiam autora, ciekawe analizy.

Marek Aureliusz Junior
Marek Aureliusz Junior

Współczuję kolarzom, że muszą rywalizować przy takiej pogodzie, ale jako widz czujesz przynajmniej, że oglądasz walkę prawdziwych Herosów współczesnego sportu. Piłkarze przy takiej aurze pościemnialiby 90 minut i wrócili do swoich bajońskich willi, żeby tydzień czasu się regenerować przed kolejnym morderczym spotkaniem, podczas którego będą szlifować swoje aktorskie rzemiosło.