fot. Team Picnic PostNL

Sezon 2026 nie rozpoczął się najlepiej dla Team Picnic PostNL. Choć w składzie holenderskiej ekipy znajdziemy 28 kolarzy, to w praktyce obecnie dostępnych jest jedynie 22 spośród nich. Zespół ten zmaga się z prawdziwą plagą kontuzji.

Przed Team Picnic PostNL być może najtrudniejszy okres w przeszło 20-letniej historii zespołu. Już przed sezonem holenderski World Team został okrzyknięty mianem głównego faworyta do spadku z najwyższej dywizji, o czym więcej można było przeczytać chociażby w naszej zapowiedzi, a teraz takie predykcje znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości – kolarze z tej drużyny zebrali w 2026 roku póki co naprawdę niewiele punktów rankingowych i już teraz notują wyraźną stratę do rywali. Oczywiście okres trzyletni 2026-28, po którym będą ponownie rozdysponowywane licencje jest jeszcze bardzo długi, ale niewątpliwie to dla Team Picnic PostNL trudny czas, a nie sprzyja temu plaga kontuzji.

Ścigać się w sezonie 2026 wciąż nie zaczęli zmagający się z problemami zwężonych tętnic biodrowych Nils Eekhoff, pauzujący od czerwca zeszłego roku Bram Welten, a także wracający do siebie po zderzeniu z autem Gijs Leemreize. Rywalizować co prawda zaczął, ale bardzo szybko musiał przestać Warren Barguil, który po kraksie w ramach Tour des Alpes-Maritimes złamał biodro i obojczyk, a o jeszcze poważniejszych obrażeniach poinformowali zawodnicy zamieszani w zdarzenia podczas Grote prijs Jean-Pierre Monseré – już meldowaliśmy państwu, że aż 11 złamań (żebra, kręgosłup i obojczyk) oraz zapadnięcia płuca doznał Timo Roosen, a teraz niewiele lepsze wieści przekazał Timo de Jong – 26-letni Holender złamał nadgarstek.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Timo De Jong (@dejongtimo)

Jakby tego było mało, nawet czynni kolarze nie zawsze są w optymalnej formie. Po długiej przerwie dopiero niedawno do rywalizacji powrócił Max Poole, który po Volta ao Algarve podkreślał, że póki co będzie się skupiał na powrocie do rytmu wyścigowego, a nie wynikach. Iwan Spekenbrink, który stoi na czele Team Picnic PostNL, bez wątpienia musi być obecnie kłębkiem nerwów obserwując to, co dzieje się w jego zespole.

Poprzedni artykułKoniec serii 41. wygranych finiszów z rzędu Loreny Wiebes. Nieprawdopodobna skuteczność
Następny artykułMichael Mørkøv o powrocie Madsa Pedersena: „Ma ogromną pewność siebie oraz silną wolę”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze