fot. GreenEDGE Cycling

Tuż przed linią mety 50. edycji Ronde Van Brugge na asfalcie znalazł się jeden z finiszujących kolarzy. Był to Amaury Capiot z Team Jayco AlUla, który stracił w ten sposób nie tylko szansę na dobry wynik, ale i wiele miesięcy ścigania. 32-letni Belg po prześwietleniach dowiedział się bowiem, że ma m.in. złamane biodro i obojczyk.

Tej zimy Amaury Capiot zamienił upadającą ekipę Arkéa – B&B Hotels na Team Jayco AlUla. 32-latek uniknął zatem losu wielu swoich kolegów z poprzedniej drużyny, którym nie udało się znaleźć nowego pracodawcy, na skutek czego ci kończyli kariery. Za zaufanie ze strony australijskiej formacji Belg bardzo szybko podziękował dobrymi wynikami – był 6. w Clàssica Comunitat Valenciana, plasował się w czołowej „10” etapów Tour of Oman czy zajął 9. miejsce w Grote prijs Jean-Pierre Monseré. Zanosiło się na to, że wysoko Amaury Capiot zakończy także Ronde Van Brugge, ale dosłownie na ostatnich metrach zatrzymała go kraksa.

Niestety po kilku godzinach pojawił się raport medyczny ze strony Team Jayco AlUla, który jest bardzo smutny dla Belga i jego fanów. Amaury Capiot doznał złamań biodra i obojczyka, a także innych, pomniejszych obrażeń. 32-letniego Belga czeka tym samym dłuższa przerwa od kolarstwa. Jednocześnie warto wspomnieć, że ten nie jest jedynym zawodnikiem, który z Ronde van Brugge wraca z urazami – Vincenzo Albanese (EF Education – EasyPost) po kraksie mającej miejsce na przeszło 30 kilometrów przed metą, ma złamaną rękę w dwóch miejscach.

W środę otrzymaliśmy także informacje od Timo Roosena, który leżał w wypadku podczas niedzielnego Grote prijs Jean-Pierre Monseré. Tu sytuacja była jeszcze gorsza, bowiem ten ma aż 11 złamań (żebra, kręgosłup i obojczyk) oraz zapadnięte płuco. Kolarza Team Picnic PostNL bez wątpienia długo nie zobaczymy w wyścigowym peletonie.

 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Timo Roosen (@timo_roosen)

Poprzedni artykułMikel Landa porzuca „obsesję podium” i wchodzi w nową rolę [wypowiedź]
Następny artykułDylan Groenewegen: „Cieszę się, że osiągam te sukcesy z obecnym zespołem”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze