Aktywista klimatyczny Wouter Mouton, który spowodował kraksę podczas środowego Ronde van Brugge, trafił do aresztu i pozostanie w nim co najmniej do wtorku. Wówczas odpowiednie organy podejmą decyzję co do przyszłości Belga.
Rozgrywana w środę 50. edycja Ronde Van Brugge – Tour of Bruges została zakłócona przez pewien incydent – podczas przejazdu przez ostatni z sektorów bruku na środku takowego znalazł się Wouter Mouton, dobrze znany służbom aktywista klimatyczny, który usiłował zatrzymać rywalizację. Rozpędzony peleton nie miał jednak czasu na reakcję, a Belg w ostatniej chwili został zepchnięty na pobocze. Niestety nie zapobiegło to kraksie – o motocykl, z którego zsiadł jeden z interweniujących marshalli, zahaczył jeden z zawodników, a to spowodowało efekt domina. W efekcie o bruk uderzyło kilku kolarzy, a broniący tytułu w wyścigu Juan Sebastiána Molano (UAE Team Emirates-XRG) musiał wycofać się z rywalizacji.
#RondevanBrugge 🇧🇪 / Des activistes ont causé une chute dans le peloton.
📷 Corvos pic.twitter.com/dk4SzSUQCW
— Renaud Breban (@RenaudB31) March 25, 2026
Gdy okazało się, że sprawcą zdarzenia jest właśnie Wouter Mouton, w sieci zrobiło się naprawdę głośno. Belg jest bowiem doskonale znany ze swojej wątpliwej aktywności, a w przeszłości zakłócał już przebieg takich wyścigów jak Ronde van Vlaanderen czy Liège-Bastogne-Liège. Kolarstwo nie jest zresztą jedynym sportem, który sobie upodobał aktywista klimatyczny, a sądy niejednokrotnie w przeszłości stosowały wobec niego m.in. wysokie grzywny. Tym razem istnieje szansa, że na takowej się nie skończy, a Belg póki co musi pozostać w areszcie by dowiedzieć się, czy będzie w nim przebywał aż do ogłoszenia wyroku, czy też będzie mógł odpowiadać z wolnej stopy. Obrońcy Woutera Moutona już teraz starają się tłumaczyć swojego klienta.
Wouter absolutnie nie miał zamiaru spowodować wypadku. Chciał jedynie przerwać wyścig, aby zwrócić uwagę na zmiany klimatu. W przeszłości również nigdy nie był agresywny w swoich działaniach. Źle ocenił sytuację i jest mu bardzo przykro, że doszło do kraksy
— powiedział prawnik Belga, Joke Callewaert, w rozmowie dla De Standaard.
Nam pozostaje wierzyć, że kara będzie na tyle wysoka, iż zniechęci ewentualnych naśladowców Woutera Moutona do robienia podobnych rzeczy. Wyścigi kolarskie są bowiem bardzo łatwe do storpedowania, a nawet pojedyncza osoba jest w stanie zaburzyć sportową rywalizację. Oby takich zdarzeń w przyszłości było jak najmniej.










Szkoda, że nie zaczął od blokowania wyścigów samochodowych. To w kwestii zmian klimatycznych miałoby większy sens
Bezpodstawne ryzykowanie czyimś zdrowiem i życiem powinno być mocno ukarane.Pewno gdyby go zapytać o co tak konkretnie chodzi nie umiałby tego wyjaśnić.
Powinien przykleić się do torów kolejowych np.
we Francji lub Japonii.
Wyścigi kolarskie to nie arena do tego typu protestów, podobnie jak i na vuelcie ubiegłego roku.Chcesz coś pokazać to idź i walcz ze swoim wrogiem,samo machanie flagami gdzieś na drugim końcu świata nic poza dziadostwem nie znaczy.
popieram kolegow z wczesniejszych wpisow
Narażenie zdrowia i życia – 5 lat pierdla. Dziś każdy debil to „aktywista”