fot. Unibet Rose Rockets

Dylan Groenewegen zwycięzcą 50. edycji Ronde Van Brugge! Holender odniósł 4. w tym sezonie, a 3. z rzędu wygraną, zaś na podium worldtourowego wyścigu znanego dotychczas jako Classic Brugge-De Panne stanęli wraz z nim także Jasper Philipsen oraz Max Kanter. Na 4. miejscu metę przeciął Stanisław Aniołkowski.

Za nami 50. edycja Ronde Van Brugge – Tour of Bruges. Na kolarzy czekało dziś 202,9 kilometra ze startem i metą w Brugii, a trasa środowego klasyku będącego częścią cyklu UCI World Tour poprowadzona została po zupełnie płaskich rundach. Nie oznaczało to jednak braku emocji – w Belgii było bowiem dość zimno, miejscami deszczowo i bardzo wietrznie, co zapowiadało spore emocje.

W stawce znalazło się 3 Polaków – Stanisław Aniołkowski (Cofidis), Filip Maciejuk (Movistar Team) oraz Kamil Gradek (Bahrain-Victorious). Warto też wspomnieć, ze mimo najwyższej rangi wyścigu, nie wszystkie World Teamy wzięły w nim udział – z takowego zrezygnowały Team Visma | Lease a Bike oraz Red Bull – BORA – hansgrohe.

Pierwsze kilometry wyścigu szybko pokazały, że tegoroczna edycja Ronde Van Brugge będzie szalona – peleton utrzymywał około 50 km/h, a przy takiej prędkości nie było mowy o zawiązaniu się ucieczki dnia. Jakby tego był mało, po mniej więcej godzinie pojawiły się pierwsze informacje o próbach rantów, a główna grupa miała się na przemian dzielić i łączyć. Podziałom sprzyjał wiatr, który utrzymywał się na poziomie 40 km/h. To sprawiało, że każdy bardziej odsłonięty fragment terenu był sporym zagrożeniem dla integralności głównej grupy.

Wiatr, bruki i kraksy sprawiały, że z czasem w wyścigu pozostawało coraz mniej kolarzy – z rywalizacją szybko pożegnali się m.in. Sam Welsford (INEOS Grenadiers) czy Fabio Jakobsen (Team Picnic PostNL). Wśród wszystkich zdarzeń wyróżnił się jednak Jason Tesson (TotalEnergies), który postanowił zainscenizować upadek, co wyłapały telewizyjne kamery.

Czołówka chwilę później liczyła już tylko około 30 kolarzy, a na 65 kilometrów przed metą strata 2. grupy przekroczyła minutę. Tuż przed przejazdem przez linię mety defekt miał jadący na czele Dylan Groenewegen (Unibet Rose Rockets), co nieco zmieniło układ sił – jego zespół był bowiem jednym z najaktywniej jadących w tym wyścigu. Na szczęście dla Holendra, ten mógł liczyć na wsparcie kolegów, którzy po kilku kilometrach dociągnęli go do czołówki. W tej kręcili także m.in. Jasper Philipsen (Alpecin-Premier Tech), Max Kanter (XDS Astana Team), Stanisław Aniołkowski (Cofidis), Cees Bol (Decathlon CMA CGM Team), Juan Sebastián Molano (UAE Team Emirates – XRG), Ben Turner (INEOS Grenadiers), Laurenz Rex (Soudal Quick-Step), Pavel Bittner (Team Picnic PostNL), Luca Mozzato (Tudor Pro Cycling Team), Luke Lamperti i Madis Mihkels (EF Education – EasyPost), Søren Wærenskjold i Stian Fredheim (Uno-X Mobility), Steffen De Schuyteneer (Lotto Intermarché) czy Amaury Capiot (Team Jayco AlUla). Sprinterzy na tym etapie rywalizacji byli wręcz zmuszeni do pracy na czele grupy, bowiem w tej nieco brakowało pomocników – tylko Lotto Intermarché miało na czele aż 4 zawodników.

Efekt takiego stanu rzeczy był taki, że z czasem różnica czasowa pomiędzy 1. a 2. dużą grupą zaczęła maleć, a finalnie na 42 kilometry przed metą te połączyły się. Dość duży peleton wyraźnie zwolnił i w ten sposób dotarł na ostatni sektor bruku na trasie, który przy takiej liczebności grupy okazał się być bardzo niebezpieczny – obejrzeliśmy tam niejedną kraksę, a ich skutki dość boleśnie odczuli m.in. Juan Sebastiána Molano (UAE Team Emirates-XRG), Vincenzo Albanese (EF Education – EasyPost), Orluis Aular (Movistar Team) czy Kamil Gradek (Bahrain-Victorious). Niestety z czasem powtórki pokazały, że upadek tego pierwszego spowodował aktywista klimatyczny, który wtargnął na trasę. Policja zatrzymała go i okazało się, że to Wouter Mouton – doskonale znany służbom człowiek, który w przeszłości zakłócał już przebieg Ronde van Vlaanderen i Liège-Bastogne-Liège.

Przestój zakończył się na kilkanaście kilometrów przed metą, kiedy to ponownie mocniej powiało. Na mokrych i wąskich szosach peleton momentalnie zaczął pękać, a co bardziej zmęczeni zawodnicy raz po raz zostawali z tyłu. W pewnym momencie problemy miał nawet Jasper Philipsen (Alpecin-Premier Tech), ale 2-krotny zwycięzca tego wyścigu zdołał powrócić do czołówki, której cały czas czujnie jechał Stanisław Aniołkowski (Cofidis).

Na 6 kilometrów przed metą bardzo śmiałej akcji spróbował Davide Ballerini (XDS Astana Team), ale Włoch został dogoniony po około 2 minutach. 3 kilometry przed końcem w taki sam sposób wyścig rozstrzygnąć chciał Max Walscheid (Lidl-Trek), ale i Niemiec nie zdołał ubiec około 40-osobowego peletonu, w którym powstało kilka pociągów sprinterskich. Dobrze zorganizowali się kolarze z takich grup jak Groupama-FDJ United, XDS Astana Team, Soudal Quick-Step, Team Jayco AlUla, Unibet Rose Rockets, Lidl-Trek czy Uno-X Mobility. Niestety Stanisław Aniołkowski był osamotniony i musiał samodzielnie wypracowywać sobie pozycję.

Jako pierwszy finisz zaczął Jasper Philipsen (Alpecin-Premier Tech), ale ten był nieco za długi. Niedługo przed kreską Belga wyprzedzić zdołał Dylan Groenewegen (Unibet Rose Rockets) i to Holender został triumfatorem 50. edycji Ronde Van Brugge. Dla 32-latka to 4. zwycięstwo w tym sezonie, a 3. z rzędu – w zeszłym tygodniu jego łupem padły Bredene Koksijde Classic i Grote prijs Jean-Pierre Monseré. Warto też podkreślić, że dla jego drużyny, czyli Unibet Rose Rockets, to pierwsza w historii wygrana na poziomie UCI World Tour. Jasper Philipsen przeciął metę na 2. pozycji, podium uzupełnił Max Kanter (XDS Astana Team), a tuż za nimi zmagania na 4. pozycji zakończył Stanisław Aniołkowski (Cofidis).

Wyniki 50. edycji Ronde Van Brugge:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com

Poprzedni artykułGiro d’Italia 2026: Bułgarskie drogi nie są przygotowane na przyjęcie wyścigu?
Następny artykułVolta a Catalunya 2026: Dorian Godon po raz drugi! Ogromny pech Evenepoela
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Majkel Wantyrnałt.
Majkel Wantyrnałt.

Piękna jazda Stanisława, cały czas aktywnie z przodu i na koniec jeszcze z tak daleka zdołał przeskoczyć tuż za podium. Jeszcze gdyby miał jakąś drużynę, szczątkowy pociąg spokojnie w tej formie walczyłby o zwycięstwa.
Zwróciłem uwagę na szczególnie chamskie wpychanie się zawodnika bahrainu na ostatnich kilometrach, wypadałoby jakąś karę mu wlepić, szedł brutalnie na łokcie. Do tego jeszcze nieustanne wożenie się po chodnikach i ścieżkach rowerowych połowy tego peletoniku, co podobno miało być karane.

MaciekSatan
MaciekSatan

Brawo! Ale fajnie jest oglądać naszych z przodu, nie tylko podczas wyścigu, ale i na liście rezultatów końcowych. Wynik tym bardziej cieszy, bo ilość naszych w World Tourze jest niestety szczątkowa.

Taka mała dygresja jeszcze… Dylan Groenewegen wygrywa wyścig za wyścigiem, a Fabio chyba się już nie pozbiera…

Mikołaj
Mikołaj

Czy nie mogą tego eko terrorysty zamknąć na stałe gdzieś? To jakiś kabaret z nimi i to sensu nie ma i nic im nie daje tylko ludzi wkurza. Jak tu człowiek ma ekologię traktować normalnie? Tragedia

Grzesiek
Grzesiek

@MaciekSatan
Fabio bez zmiany zespołu nic nie pokaże.
Niestety, ale w tej chwili Picnic Post, w zestawieniu z resztą World Tour, to zespół II dywizji.
Gdyby nadal rządził w Quick Step Lefevere, moglibyśmy mieć powtórkę case Cavendish.

Karol
Karol

Świetnie Staszek! I pyk 220 pkt UCI 👌

Arnaud
Arnaud

Skoro „służby” nie potrafią sobie poradzić z tym wariatem, to może ktoś, dla dobra i bezpieczeństwa kolarzy, powinien go… nie wiem… rozjechać (oczywiście przypadkiem ale jak ktoś się pcha pod koła to różne rzeczy się mogą zdarzyć)?

MaciekSatan
MaciekSatan

@Grzesiek
Niby tak, niby nie…gdyż Dylan też nie jeździ w WT 😉

Marian
Marian

Stanisław dostał żółtą kartkę za łokcie z kolarzem Bahrainu. Za to kolarz Bahrainu nie został ukarany za agresywne wpychanie się przed Aniołkowskiego na koło Groenewegena. Może dlatego że ma wpływowego tatkę.