fot. Giro d'Italia/LaPresse

Powracamy w naszym cyklu do omawiania World Teamów, a bohaterami kolejnego tekstu będą kolarze z Team Picnic PostNL. Holenderska formacja utrzymała się na najwyższym poziomie, ale nowy cykl trzyletni rozpoczyna solidnie osłabiona. Jaki to będzie rok dla tej drużyny?

Nie ma na świecie ekipy, która tak często traciłaby kolarzy przed upływem kolarzy, jak Team Picnic PostNL. Marc Hirschi czy Ilan Van Wilder to tylko wybrane przykłady takich zawodników, a teraz w ich ślad wyrusza Oscar Onley – lider holenderskiej formacji w sezonie 2025, który nowy rok rozpocznie już jako przedstawiciel INEOS Grenadiers. Tym samym przyznana za ten rok nota 3/10, choć niska, wcale nie musi zostać poprawiona w kolejnym sezonie – tej zimy Team Picnic PostNL kolejny raz mocno się osłabiło, a także poinformowano, że w miejsce Brytyjczyka nie zostanie sprowadzone żadne jakościowe zastępstwo. Do tego warto wspomnieć, że holenderski zespół otrzymał od Międzynarodowej Unii Kolarskiej licencję warunkową ważną tylko na rok, a wszystkiemu winne są kłopoty finansowe tej formacji, co tylko dopełnia kiepski obraz Team Picnic PostNL przed nowym sezonem. Według danych dostępnych w różnych kolarskich bazach danych, to właśnie holenderska ekipa będzie dysponowała najsłabszym składem spośród wszystkich World Teamów, a kiepskie wejście w nowy trzyletni cykl może być pierwszym krokiem w stronę spadku, przed którym póki co udawało się uchronić tej formacji.

Transfery? W połowie 2025 roku karierę zakończył Romain Bardet, z kolei odeszli przede wszystkim Oscar Onley i Tobias Lund Andresen, a poza nimi także Kevin Vermaerke, Enzo Leijnse, Romain Combaud, Alex Edmondson oraz Patrick Eddy. W ich miejsce przychodzą James Knox, Alexy Faure Prost, Timo de Jong, Dillon Corkery, Mattia Gaffuri, Frits Biesterbos, Frits Biesterbos oraz Henri-François Renard-Haquin. Kolejny raz zatem holenderska ekipa kończy okienko osłabiona i musi liczyć, że któryś z młodych talentów zaliczy w przyszłym roku spory progres.

Główne gwiazdy Team Picnic PostNL na sezon 2026:

a) na klasyfikacje generalne wyścigów wieloetapowych:

Holenderska ekipa ma 2 opcje by jakkolwiek udał im się ten sezon. Pierwszą, bardziej realną, jest wystrzał formy jednego z młodych zawodników, a tu największy potencjał na takowy ma Max Poole. Trapiony kontuzjami 22-letni Brytyjczyk był w tym roku 11. w Giro d’Italia i jest to bez wątpienia jakaś baza pod to, by wierzyć, że stać go na jeszcze więcej. Sezon 2024 był dla niego świetny, toteż oczekiwania ponownie będą wysokie. O generalki mniejszych imprez mogą z kolei powalczyć inni dość młodzi zawodnicy – Frank van den Broek, Juan Guillermo Martinez, Bjorn Koerdt czy Alexy Faure Prost.

Drugą opcją jest nagłe odrodzenie się weteranów szos – obawiam się jednak, że Warren Barguil, James Knox czy Chris Hamilton wciąż będą najwyżej kręcili się gdzieś po najwyżej drugich dziesiątkach, co może przynieść nieco cennych punktów, ale raczej nie przysporzy któremukolwiek z nich sławy.

b) na sprinty:

Casper van Uden w sezonie 2025 odniósł życiowy sukces wygrywając jeden z etapów Giro d’Italia. 24-letni Holender ma jednak tę wadę, że jest dość chimerycznym zawodnikiem – często się gubi, odpada, a przez to finiszuje stosunkowo rzadko. Pod tym kątem dużo pewniejszą opcją na finisze jest Pavel Bittner – 23-letni Czech był w tym roku aż 7-krotnie drugi, ale znowuż ani razu nie wygrał, co niewątpliwie jest problemem w przypadku sprintera. Szybkim kolarzem jest też nowy nabytek ekipy, czyli Frits Biesterbos, aczkolwiek mam wątpliwości czy ten jest gotowy na walkę na poziomie UCI World Tour. W odwodzie pozostaje też Fabio Jakobsen, ale 29-letni Holender jest obecnie cieniem dawnego siebie i coraz trudniej uwierzyć, że stać go jeszcze na odrodzenie.

c) na klasyki:

Jeśli chodzi o imprezy na północy, to tu jedynym kolarzem zdolnym do odnoszenia głośnych sukcesów wydaje się być Nils Eekhoff. 27-latek wygrał w tym roku Nokere Koerse, był 2. w Binche – Chimay – Binche czy 3. w Bredene Koksijde Classic, a teraz pora przenieść te sukcesy o półkę wyżej i osiągnąć coś wielkiego także i w World Tourze. Holendra swoim doświadczeniem będzie w tej materii bez wątpienia wspierał John Degenkolb, zaś w tych wyścigach, gdzie na metę wpadnie nieco większa grupa, szansę może mieć także Pavel Bittner.

Trudniejsze jednodniówki? Tu jeszcze bardziej obawiałbym się o wyniki. Być może po kontuzji do dawnej formy powróci Matthew Dinham bądź progres zanotuje np. Bjorn Koerdt, ale w ogólności nie widzę zbyt wielkiego potencjału w szeregach Team Picnic PostNL.

d) na czasówki:

Jak na górala, całkiem solidnie z czasem walczyć potrafi Max Poole i to zapewne właśnie Brytyjczyk będzie w tego typu próbach notował najlepsze wyniki. Solidny powinien być także Nils Eekhoff – szczególnie w krótkich czasówkach i prologach.

e) na górskie etapy:

Jeśli klasyfikacja generalna odjedzie, to na walce o etapy skupić może się Max Poole. Być może z odjazdów o sukcesy powalczą także Frank van den Broek czy Gijs Leemreize, ale w ogólności i w tej materii nie wróżę zbyt wielu sukcesów holenderskiej formacji.

f) kolarze, na których warto zwrócić uwagę:

Zwykle tę sekcję poświęcam wyjątkowym talentom, ale w przypadku Team Picnic PostNL. Moją ciekawość budzi fakt, że worldtourowy debiut w sezonie 2026 zaliczy w jej barwach aż trzech 26-latków. Timo de Jong czyni to po latach spędzonych na poziomie kontynentalnym i sezonie, który zakończył z 3 wygranymi UCI, w tym triumfie na etapie Tour of Holland. Dillon Corkery również ścigał się najwyżej w trzeciej dywizji, ale w tym roku miewał ciekawe przebłyski w francuskich jednodniówkach. Grupę 26-latków uzupełnia Mattia Gaffuri, który jeszcze nigdy nie miał kontraktu z ekipą UCI – solidny w kolarstwie gravelowym Włoch potrafi się jednak całkiem nieźle wspinać. To będą ciekawe debiuty, choć jestem daleki od stwierdzenia, że ktokolwiek z tej trójki nagle podbije World Tour.

Skład Team Picnic PostNL na sezon 2026:

🇳🇱 – Nils Eekhoff, Frank van den Broek, Casper van Uden, Fabio Jakobsen, Timo Roosen, Gijs Leemreize, Bram Welten, Timo de Jong, Frits Biesterbos, Julius van den Berg, Tim Naberman
🇬🇧 – Max Poole, James Knox, Bjorn Koerdt, Sean Flynn, Oliver Peace
🇫🇷 – Warren Barguil, Alexy Faure Prost, Henri-François Renard-Haquin
🇩🇪 – John Degenkolb, Niklas Märkl
🇦🇺 – Matthew Dinham, Chris Hamilton
🇨🇿 – Pavel Bittner
🇨🇴 – Juan Guillermo Martinez
🇮🇪 – Dillon Corkery
🇮🇹 – Mattia Gaffuri
🇧🇪 – Robbe Dhondt

Podsumowanie

Może będzie to brutalne, bowiem nie powinno się nikogo skreślać na starcie, ale Team Picnic PostNL nie jest obecnie ekipą na poziomie UCI World Tour. To właśnie holenderska formacja otrzyma najniższą notę spośród wszystkich World Teamów, a warto podkreślić, że nieczęsto zdarzało się w historii tego cyklu by pojawiały się oceny poniżej „2”. Otrzymywała je m.in. Astana przed swoimi najgorszymi latami czy Cofidis, czyli zespoły, które przeżywały naprawdę wielkie kryzysy. Holenderska ekipa też zdaje się być właśnie w takowym i pozostaje trzymać kciuki za pewne niespodzianki oraz znalezienie pomysłu, by w kolejnych latach jakość składu była już na starcie zdecydowanie lepsza.

Ocena potencjału Team Picnic PostNL na sezon 2026: 1,5/10
Poprzedni artykułNiezwykła droga Lucindy Brand na szczyt: „Podczas każdego wyścigu zaliczałam setkę upadków”
Następny artykułDavid Lappartient sfrustrowany oporem wobec nowych zasad bezpieczeństwa UCI
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze