Potencjalnie głównym liderem Team Picnic PostNL na sezon 2026 ma być Max Poole. Brytyjczyk, który już w 2024 roku osiągnął status dużego talentu, miał jednak potem sporo pecha i problemów zdrowotnych, które zahamowały jego karierę. 23-latek się jednak nie zraża i opowiedział ostatnio o swoich ambicjach związanych z tym sezonem.
Świetne wyniki w kategorii juniorów sprawiły, że Max Poole w 2022 roku trafił do Development Team DSM, a stamtąd już po roku do worldoturowego Team dsm – firmenich, Młody Brytyjczyk szybko pokazał, że ma wielki talent, albowiem był m.in. 4. w Tour de Romandie. Rok później Max Poole był 7. w UAE Tour, ale kraksa podczas Tirreno-Adriatico wyeliminowała go na kilka miesięcy. To była spora strata, choć sam zawodnik nie poddawał się, a po powrocie był m.in. 2. w Vuelta a Burgos, 4-krotnie plasował się na podium etapów Vuelta a España czy wreszcie wygrał Tour de Langkawi. Sezon 2025 Brytyjczyk zaczynał w efekcie jako prawdziwy lider swojej ekipy, ale i tu pojawił się pech. Po 11. miejscu w Giro d’Italia ten szykował się do hiszpańskiej trzytygodniówki, gdy otrzymał dramatyczną informację – w jego organizmie wykryto wirus Epsteina-Barr. Efektem był koniec ścigania w sezonie 2025, a zatem Brytyjczyka nie oglądaliśmy przez wiele miesięcy. Teraz ten powrócił, aczkolwiek jego tegoroczne otwarcie podczas Volta ao Algarve nie było imponujące – zajął bowiem odległą pozycję w klasyfikacji generalnej.
Minęło sporo czasu, odkąd ostatni raz porządnie się ścigałem, właściwie od zeszłorocznego Dauphiné, więc miło jest znów być częścią peletonu. Teraz przede mną kilka europejskich wyścigów, których cel jest prosty – po prostu przyzwyczajenie się do jazdy w peletonie i ponowne czerpanie przyjemności ze ścigania. Myślę, że przez pierwsze lata w zawodowym peletonie z pewnością zdobyłem sporo doświadczenia, a teraz chodzi tylko o to, żeby to wszystko poskładać do kupy i zrobić krok naprzód również pod względem fizycznym. Jestem o kolejny rok starszy, mam nadzieję, że także trochę silniejszy i myślę, że to jest klucz, żeby iść do przodu. Myślę, że wciąż mam wiele do osiągnięcia i sądzę, że z czasem pokażę to w praktyce
— opowiadał Max Poole w rozmowie dla Domestique.
Jeszcze do zeszłego roku Brytyjczyk mógł dzielić się liderowaniem na wyścigach ze swoim rodakiem Oscarem Onleyem. Ten jednak po 4. miejscu w Tour de France został zakontraktowany przez INEOS Grenadiers, zaś Max Poole pozostał w Team Picnic PostNL, które bardzo potrzebuje jakichkolwiek dobrych wyników. Holenderska formacja jest bowiem jedynym World Teamem, który nadal nie odniósł chociażby 1. zwycięstwa w tym sezonie, a i ich miejsce w rankingu nie zachwyca. Choć to dopiero początek trzyletniego okresu rankingowego, to już teraz Team Picnic PostNL powoli zmierza ku spadkowi, a to może być źródłem dodatkowej presji na 23-latka.
Nie do końca jest tak, że czuję presję i odpowiedzialność. Sam z siebie mam bowiem ogromną motywację. Chcę osiągnąć wiele, a zespół bardzo mi ufa, a wszyscy zawodnicy, z którymi jeżdżę na wyścigi, bardzo mnie wspierają. Myślę, że w pierwszej części sezonu nie chodzi aż tak bardzo o to bym osiągał wyniki, a raczej o mój powrót do ścigania – zespół daje mi czas i przestrzeń, bez presji tu i teraz. Najważniejsze to po prostu zbudować formę i czerpać radość ze ścigania, a wyniki przyjdą z czasem
— zakończył Max Poole.
Warto będzie zatem z czasem zacząć zwracać uwagę na Brytyjczyka – ten bowiem, choć ostatnio nieco zniknął z radarów, cały czas pozostaje bardzo utalentowanym kolarzem, który po odbudowaniu formy może zacząć odnosić niemałe sukcesy. Z pewnością liczy na to zarówno on sam, jak i jego ekipa, nawet jeśli nie jest to aż tak bezpośrednio artykułowane w mediach.









