Fot. Gabriel Hutchinson Photography, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Czy świat jest gotowy na kolejną filmową wersję historii Lance’a Armstronga? Fabryka Snów uważa, że tak. Właśnie ruszyły prace nad nowym, wysokobudżetowym filmem biograficznym o upadłym królu Tour de France. Główną rolę ma zagrać nominowany do Oscara Austin Butler, a za kamerą stanie reżyser głośnego „Na Zachodzie bez zmian”. Co jednak najciekawsze, i najbardziej kontrowersyjne, tym razem projekt powstaje przy bezpośrednim udziale samego Armstronga.

Według ustaleń amerykańskiego „Variety”, projekt wywołał w Hollywood małą burzę licytacyjną, co tylko potwierdza, że mimo dożywotniej dyskwalifikacji i upływu lat, nazwisko Teksańczyka wciąż jest gorącym towarem. W przeciwieństwie do chłodno przyjętego filmu The Program z 2015 roku (gdzie w rolę Armstronga wcielił się Ben Foster), nowa produkcja ma mieć znacznie większy rozmach, budżet i ambicje artystyczne.

Butler, Berger i… „Wilk z Wall Street”?

Ekipa, która zbiera się wokół filmu, to pierwsza liga współczesnego kina. Reżyserią ma zająć się Edward Berger, twórca oscarowego, niemieckiego Na Zachodzie bez zmian oraz thrillera Konklawe. Scenariusz pisze Zach Baylin, który ma na koncie nominację do Oscara za King Richard (biografię ojca sióstr Williams). Produkcją zajmie się Scott Stuber, były szef filmowego działu Netfliksa, obecnie związany z legendarnym studiem United Artists.

Twórcy nie ukrywają, że celują wysoko. W kuluarowych rozmowach padają porównania do Wilka z Wall Street czy filmów o Formule 1. Ma być szybko, intensywnie i z moralną dwuznacznością w tle. Wybór Austina Butlera, który po roli Elvisa Presleya i występie w Diunie 2 jest jednym z najbardziej rozchwytywanych aktorów młodego pokolenia, sugeruje, że film będzie próbował pokazać Armstronga nie tylko jako oszusta, ale też jako charyzmatyczną, choć toksyczną gwiazdę popkultury.

Pytanie o „wersję autoryzowaną”

Kluczową różnicą między tym projektem a poprzednimi próbami ekranizacji jest kwestia praw. Jak donoszą media branżowe, producenci nabyli prawa do historii bezpośrednio od Lance’a Armstronga. To rodzi fundamentalne pytanie: na ile film będzie niezależną, krytyczną analizą największego oszustwa w historii sportu, a na ile autoryzowaną próbą „odświeżenia” wizerunku 54-letniego dziś kolarza?

Producenci zapewniają o „pełnej transparentności”, ale w świecie filmowych biografii granica między prawdą a mitem bywa płynna. Armstrong, który po upadku stracił ponad 100 milionów dolarów w ugodach i utraconych kontraktach, w ostatnich latach skutecznie odbudował swoją pozycję w niszy mediów sportowych. Jego podcast The Move generuje milionowe zasięgi, a on sam wrócił na rynek płatnych wystąpień. Nowy film może być kolejnym krokiem w tym procesie rehabilitacji albo ostatecznym domknięciem tematu jego winy.

Dlaczego teraz?

Decyzja Hollywood o powrocie do tej historii w 2026 roku może wydawać się zaskakująca, ale wpisuje się w szerszy trend. Sportowe dramaty przeżywają renesans, a publiczność coraz chętniej ogląda historie antybohaterów. Armstrong, jako postać, która wzniosła się na absolutny szczyt, by potem spaść na samo dno w atmosferze skandalu, pasuje do tego schematu idealnie.

Pozostaje pytanie, czy fani kolarstwa, którzy pamiętają lata „niebieskiego pociągu” US Postal i późniejszą traumę ujawnienia prawdy, będą chcieli kupić bilet na ten spektakl. Na razie nie znamy ani tytułu, ani daty premiery, ale jedno jest pewne: o tym filmie będzie głośno, zanim jeszcze padnie pierwszy klaps na planie.

Poprzedni artykułSzczera do bólu Longo Borghini: „Tracimy talenty, bo małe zespoły znikają”
Następny artykułRemco Evenepoel: „Wciąż jest pole do poprawy”
Artur Goławski
Kiedyś szef ligi hiszpańskiej i wydawca na iGol.pl oraz regionalny wysłannik Kuriera Lubelskiego. Dziś zakręcony na punkcie kolarstwa (nie tylko tego na szosie). Miłośnik gotowania, NBA i języków romańskich. Prowadzę małe domowe zoo, składające się dwóch psów i trzech kotów.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
reko
reko

To mi przypomina promocję, wywiady z byłymi patusami, gangusami na YT, czy promowanie ich na Famę.