Tour de France 2025 / A.S.O. / Jered & Ashley Gruber

Stosunkowo płaski etap zakończony kilkoma krótkimi, ale stromymi ściankami – czyż to nie brzmi znajomo? Podczas tegorocznego Tour de France taki scenariusz w różnych wariantach widzieliśmy już niejednokrotnie i po dniu przerwy dokładnie to samo przygotowali nam organizatorzy 112. edycji Wielkiej Pętli. 11. etap, poprowadzony wokół Tuluzy, to gigantyczna szansa dla Mathieu van der Poela, który będzie murowanym faworytem dzisiejszej rywalizacji.

Śledząc wnikliwie każdy dzień tegorocznego Tour de France odnoszę wrażenie, że na temat takich etapów jak dzisiejszy napisane i powiedziane zostało już chyba wszystko. Płaski początek zmagań nie będzie zapewne zbyt zachęcający dla potencjalnych uciekinierów, następnie z kolei zobaczymy serię ścianek, na których można być niemal pewnym, że za peletonem zostanie cały przekrój sprinterów. Jednocześnie tym razem metę ulokowano nie na jednej z nich bądź tuż za szczytem którejś, a po długim na niemal 9 kilometrów dojeździe do kreski ze szczytu Côte de Pech David (800 m; 12,4%). Sam finisz jest absolutnie płaski, a zatem wszystko zdaje się idealnie układać dla Mathieu van der Poela – ten bowiem jest zdolny do znalezienia się w uformowanej na ściankach grupie faworytów, a po dniu przerwy i przy stosunkowo niedługim dystansie nie ma mowy o większym zmęczeniu czy problemach z regeneracją. Z drugiej jednak strony nie tacy murowani faworyci już w historii przegrywali, a chrapkę na ten etap może mieć mimo wszystko dość szerokie grono kolarzy.

Oto, co na temat 11. etapu Tour de France 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 11, 16 lipca: Tuluza > Tuluza (156,8 km)

Po dniu przerwy peleton Wielkiej Pętli znajdzie się bliżej Pirenejów – ale to jeszcze nie ten moment. Liczący 156,8 kilometra i około 1500 metrów przewyższenia 11. odcinek prowadzi przez porośnięte winoroślą okolice Tuluzy, gdzie co prawda nie brakuje zachęcających do ataku pagórków, ale sprint z dużej grupy pozostaje najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

Pogoda

Przed nami żar z nieba – odcinek nie wiem już nawet który. Na środę prognozowane jest pełne słońce, nawet do 32 stopni Celsjusza i dość spokojny wiatr, który w porywach ma osiągać 20-25 km/h. Kolarze będą się kręcić wokół Tuluzy, a zatem w poczują go z każdej możliwej strony, ale w końcówce wiać będzie przede wszystkim czołowo, a to może utrudniać ofensywne akcje.

Faworyci

Choć zdania w sieci są dość podzielone to mimo wszystko obstawiam, że do mety, niczym na 2. etapie, dojedzie wyselekcjonowana grupa zawierająca faworytów wyścigu oraz wąskie grono dynamicznych puncherów. Ta, z racji na niemal 9-kilometrowy dojazd do kreski, będzie tym razem nieco większa, ale wciąż nie widzę opcji by utrzymali się w niej klasyczni sprinterzy tacy jak Jonathan Milan (Lidl-Trek) czy Biniam Girmay (Intermarché – Wanty). To woda na młyn dla Mathieu van der Poela (Alpecin-Deceuninck), który wydaje się być trudny do zgubienia w takim terenie, a nawet jeśli się to komuś uda to Holender bez wątpienia ma czas by wrócić na czoło, złapać oddech i zafiniszować. Warto tu też zwrócić uwagę, że były mistrz świata dysponuje genialnym przyspieszeniem – sprint bez wyraźnego rozprowadzenia, zaczynający się z niższej prędkości to coś, w czym 30-latek jest jeszcze groźniejszy.

Kto śledzi kolarstwo ten doskonale wie jednak, że im bardziej murowanego faworyta mamy, tym bardziej lubi się coś zepsuć. Wydaje się bowiem, że inne ekipy nie mają specjalnego interesu w pomaganiu Alpecin-Deceuninck w kontrolowaniu odjazdu, a i w grupie faworytów może się utrzymać kilku dynamicznych kolarzy, którzy spróbują ograć Holendra na finiszu. Zacznijmy od tych drugich – po 2. miejscu na 8. etapie mocno odżyła w wielu wiara w szybkość Wouta van Aerta (Team Visma | Lease a Bike). Tamten finisz Belg przegrał tylko z Jonathanem Milanem, a zatem kto wie? Może to właśnie w Tuluzie 30-latek wygra swój 10. w karierze etap Tour de France. Przetrwać i zafiniszować mogą też tacy kolarze jak Magnus Cort (Uno-X Mobility), Alex Aranburu (Cofidis), Vincenzo Albanese (EF Education – EasyPost) czy Axel Laurance i Samuel Watson (INEOS Grenadiers). Każdy z nich może się też próbować zabrać w odjazd dnia, by z niego powalczyć o ewentualną wygraną.

Osobno wyróżnić chcę ekipę Tudor Pro Cycling Team – ta ma bowiem tak dużo kart, że aż ciężko zgadnąć jaką dziś zagrają. Julian Alaphilippe i Marc Hirschi kochają taki teren, Matteo Trentin jest doświadczonym weteranem szos, a i młody Marius Mayrhofer może zaskoczyć. Wręcz nie wyobrażam sobie zatem by kolarze w czarnych koszulkach pojechali pasywnie i nie spróbowali dziś odegrać ważnej roli.

Rzecz jasna istnieje też opcja, że Tadej Pogačar (UAE Team Emirates – XRG) zrobi swoje show i na metę wpadnie naprawdę niewielka grupka, z której nawet i mistrz świata osobiście będzie w stanie wygrać. Wówczas na jego kole próbować utrzymania się mogą tacy kolarze jak Oscar Onley (Team Picnic PostNL), Romain Grégoire (Groupama-FDJ) czy Kévin Vauquelin (Arkéa – B&B Hotels).

Mało wyróżnionych nazwisk? Wiem, że nie, ale dzisiejszy etap jest po prostu bardzo otwarty i naprawdę ciężko wskazać kto z szerokiego grona uczestników mógłby spróbować walki. Jakby tego było mało dopiero pora omówić tych, po których spodziewam się ataków by etap rozstrzygnąć z ucieczki dnia. W takiej znaleźć powinni się przede wszystkim dynamiczni zawodnicy, a tych w stawce nie brakuje. Wystarczy wyróżnić tu takich kolarzy jak Quinn Simmons i Thibau Nys (Lidl-Trek), Jonas Abrahamsen i Anders Halland Johannessen (Uno-X Moblity), Bastien Tronchon i Clément Berthet (Decathlon AG2R La Mondiale Team), Anthony Turgis i Alexandre Delettre (Team TotalEnergies), Quentin Pacher i Clément Russo (Groupama-FDJ), Simone Velasco i Mike Teunissen (XDS Astana Team), Lennert Van Eetvelt i Jenno Berckmoes (Lotto), Fred Wright (Bahrain – Victorious) czy Mauro Schmid (Team Jayco AlUla) – krótko mówiąc jest komu atakować.

Ciekawi mnie też co zrobi EF Education – EasyPost. 29 sekund przewagi Bena Healy’iego z jednej strony wydaje się być bezpieczne, z drugiej jednak jeśli Tadej Pogačar zaatakuje na 100% to 24-letni Irlandczyk może się już dziś pożegnać z żółtą koszulką. Istnieje jednak opcja, że najlepszą obroną będzie atak i Ben Healy zrobi coś szalonego. Z drugiej strony amerykański zespół może po prostu nie czekać na to co się wydarzy i dać swoim kolarzom wolną rękę, a wówczas do wyżej wymienionego grona potencjalnych uciekinierów dołączyć mogą np. Neilson Powless czy Kasper Asgreen.

Kandydatów do walki jest dzisiaj jak widać naprawdę wielu, a że przed nami w kolejnych dniach etapy z metą na Hautacam (13,5 km; 7,9%) oraz górska czasówka to 3/4 peletonu nie ma powodów by się oszczędzać – w końcu kolejne dni i tak ci kolarze w większości przejadą w grupetto bądź będą celowali w limit na czasówce, a zatem to dziś czeka ich 156 kilometrów walki o swój moment chwały. To zapowiada ciekawe ściganie już od kilometra 0!

Harmonogram

Start ostry: 13:45
Prognozowany finisz: ok. 17:05-17:25
Transmisja: 13:00-17:45 (Eurosport 1 oraz Max/Player)


Wszystko o 112. edycji Tour de France:
Poprzedni artykułTour de France 2025: Mathieu van der Poel wybrany najbardziej walecznym kolarzem pierwszego tygodnia
Następny artykułBałtyk-Karkonosze Tour 2025 odwołany
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Arnaund
Arnaund

Bez szału, ale biorąc pod uwagę co się szykuje przez następne 3 (a może i 4) dni jestem skłonny wybaczyć organizatorom ;).

Majkel Wanturnałt.
Majkel Wanturnałt.

Ciekawe czy tak jak w Rouen znajdzie się chirurg, który będzie oferował kibicom darmowe zabiegi. W końcu Tuluza to Tuluza.

Bob
Bob

Myślę podobnie do autora dzisiejszy etap może obfitować w ataki. Pierwszy odjazd obstawiam bardzo szybko ale myślę ze tym razem peleton nie pozwoli na szybka ucieczkę jak ostatnio, Tadej myślę ze jak reszta faworytów będzie jechał zachowawczo , dla niego wyścig dopiero sie zacznie od czasówki górskiej.

Arnaund
Arnaund

Zważywszy jak wielu tych medyków (czy inżynierów) tam napłynęło, to kto wie (gdyby ktoś chciał mnie oskarżać o powielanie stereotypów to proszę sobie poszukać, jak wyglądał tamten „chirurg”, raczej na zdjęciach bo w tekstach, pewnie przez przeoczenie, które się może każdemu zdarzyć, nie było o tym słowa).